Grecka mistyczka, 10 tys. franków i dziwna przychylność służb. Tajemnice życiorysu ojca Tadeusza Rydzyka

Tadeusz Rydzyk jest na 100 procent kremlowskim agentem wpływu i myślę, że na 95 procent świadomym. Choć tutaj nie ma co się asekurować - powiedział w TOK FM dziennikarz i pisarz Tomasz Piątek.
Zobacz wideo

Ojciec Tadeusz Rydzyk to obecnie jedna z najpotężniejszych postaci w Polsce. Mówi się, że to właśnie łaska i przychylne oko szefa Radia Maryja i Telewizji Trwam daje PiS zwycięstwa w kolejnych wyborach. Popatrzmy na jego historię. – Tadeusz Rydzyk urodził się w bardzo biednej rodzinie, jako nieślubny syn byłego więźnia hitlerowskiego obozu koncentracyjnego. Ze względu na swoje pochodzenie był źle traktowany przez katolików. Jeszcze jako nastolatek chciał zostać komunistą, ale nagle zmienił front i poszedł do zakonu. Zapewne chodziło o to, że dość często ofiara społeczności uprzedzonej, próbuje się potem w nią wtopić, przyjmując jej uprzedzenia – wskazywał autor książki "Rydzyk i Przyjaciele. Tom pierwszy”.

A może posłuchasz? Ten podcast, podobnie jak wszystkie inne w TOK FM, czekają - wystarczy 1 zł

W PRL przyszły szef medialnego imperium nie był nikim ważnym. W latach 70. organizował w Toruniu katolicki festiwal muzyczny. Potem pracował jako duszpasterz akademicki. Głośniej zrobiło się o nim dopiero na początku lat 80. – Gdy rozpoczął szczecińską "wojnę o krzyże". Wbrew urzędowemu ateizmowi, ksiądz Rydzyk jako katecheta zachęcał młodzież do wieszania krucyfiksów w szkołach. Co spotkało się z duży odzewem – mówił Piątek.

Bohater czy tajny współpracownik?

Prowadzący audycję Mikołaj Lizut podkreślał, że sam Rydzyk przez lata pozuje na czołowego opozycjonistę PRL, a także człowieka, który się "Służbie Bezpieczeństwa nie kłaniał". Zdaniem Piątka ta historia ma sporo nieścisłości. – 11 dokumentów SB dotyczących Rydzyka, które były w ośmiu różnych miastach, zaginęło. Co wygląda na zaplanowaną akcję. Jednak są pewne ślady, szczególnie w teczce paszportowej Rydzyka. Udało mi się nawet odczytać jeden dokument, który agenci SB zamazali flamastrem. W świetle tych dokumentów historia ojca Rydzyka wygląda zupełnie inaczej – podkreślał dziennikarz.

W życiu Tadeusza Rydzyka jest kilka zagadkowych epizodów. Pierwszy wydarzył się w 1962 roku, gdy przyszły redemptorysta miał jeszcze 17 lat i nielegalnie przekroczył granicę Związku Radzieckiego. – Sam się tłumaczył, że zabłądził na spacerze. Rydzyk został schwytany i przesłuchiwany przez sowiecki kontrwywiad. Podano mu alkohol. Następnie przekazano go w ręce zaprzyjaźnionych SB-eków z Braniewa. Ci dalej go przesłuchiwali. Tylko, że sam Rydzyk twierdzi, że w którymś momencie uderzył ręką w stół i powiedział: dość tego. Po tym epizodzie SB miała się od niego odczepić. Tylko, że z dokumentów wyłania się inny obraz – przekonywał Tomasz Piątek.

Zdaniem Piątka zastanawiające jest to, że w latach 70. znani z brutalności SB-ecy dość łagodnie traktowali Rydzyka w Toruniu i pozwolili mu zorganizować festiwal muzyki katolickiej. Co więcej, po wojnie o krzyże, gdy już redemptorysta pozował na "księdza zbuntowanego", to bez problemu jeździł po świecie. – Dostawał od służb paszport na życzenie. W 1982 roku, czyli w stanie wojennym, został wypuszczony na wrogi zachód. Był w Paryżu, Austrii a nawet w Indiach. "Opiekowały" się nim wtedy  dwie agentki SB. Jedna była wojującą ateistką. Druga z kolei współpracowała ze słynną Samodzielną Grupą "D" Departamentu IV MSW. To była jednostka zaciekle zwalczająca Kościół katolicki – opisywał gość TOK FM.

Zdaniem Piątka Rydzyk był traktowany przez służby jako ich narzędzie, o czym świadczą właśnie te przywileje. Nie jest jednak do końca jasne, czy młody duchowny działał świadomie. – Choć wskazuje na to jedna kwestia. Udało mi się skontaktować z pewną Francuzką, która miała wysłać Rydzykowi zaproszenie, aby mógł wyjechać do Francji. Taka "podkładka" figuruje w dokumentach. Ta pani powiedziała mi, że wysyłała wiele takich pism do Polski, ale zaproszenia dla Rydzyka nie pamięta. Szczególnie, że orientuje się, kim teraz w Polsce jest szef Radia Maryja. Być może zaproszenie dla niego zostało sfabrykowane na podstawie innych jej pism, albo sprytnie jej to podsunięto – podkreślał Piątek.

Dwa lata poza zasięgiem 

Kolejny zagadkowy epizod z życia Tadeusza Rydzyka to już rok 1986. Wówczas za pośrednictwem ojca Konrada Hejmo – wieloletniego współpracownika SB – Rydzyk trafia na audiencję do papieża Jana Pawła II w Rzymie. Tuż po niej znika na dwa lata. – Sam redemptorysta mówi służbom, że będzie mieszkał w Niemczech u pana Romana Paszkowskiego, imigranta z Polski, a teraz przedsiębiorcy. Natomiast przez pół roku nie ma z nim żadnego kontaktu. Potem nawiązuje kontakt ze swoimi współbraćmi, ale ci, pod groźbą suspensy, żądają jego powrotu do kraju. Rydzyk się uchyla, zasłania się chorobami, obawami o prześladowanie w Polsce, a o Paszkowskim milczy. Wstydzi się go, opowiada, że pomieszkuje u pastorów w Norymberdze, choć jak sprawdziłem, nikt go tam nie pamięta – opowiadał dalej dziennikarz "Wyborczej".

Jak wyjaśniał Piątek, Roman Paszkowski w przeszłości był milicjantem w PRL, członkiem PZPR, ale uciekł z kraju na początku lat 80-tych. – Chociaż potem tam rozkręcił biznes i jego stosunki z władzą ludową znacznie się poprawiły – precyzował gość Mikołaja Lizuta. Dopiero w 1988 roku Tadeusz Rydzyk pojawia się nagle w konsulacie w Kolonii i prosi o wznowienie paszportu. – A agenci SB- jak gdyby nigdy nic – spełniają te prośbę. Finalnie Rydzyk wraca do Polski na początku lat 90-tych – opisywał Piątek.

Mistyczka fundatorką Radia Maryja 

Sam Rydzyk często zaznacza, że powrócił do kraju jako biedny ksiądz, który miał w kieszeni "raptem parę feningów", czyli niejako odpowiedników groszy. Jak zaznaczał Piątek i tutaj szef Telewizji Trwam "mija się z prawdą". – Przywiózł do Polski 10 tysięcy franków szwajcarskich, czyli wówczas małą fortunę. Za to postawił swój pierwszy masz radiowy. Skąd wziął te pieniądze? Ustaliłem, że Rydzyk otrzymał je od pewnej Greczynki, która na stałe mieszkała w Szwajcarii i choć wychowała się w wierze prawosławnej, to stworzyła wokół siebie sektę – opowiadał Tomasz Piątek.

Owa Greczynka nazywa się Vassula Ryden. Sama siebie nazywa mistyczką. – W tym samym czasie, gdy fundowała Rydzykowi Radio Maryja, to głosiła proroctwa, że Bóg jej przekazał, iż to Rosja zostanie wyniesiona na szczyt świętości. Zjednoczy inne kraje i będzie rządzić resztą ludzkości. Co ciekawe, ten mistyczny stosunek do Rosji tej pani trwa nadal – podkreślał Piątek.

Zdaniem dziennikarza wszystkie klocki tej układanki tworzą jedną całość. – Tadeusz Rydzyk jest na 100 procent kremlowskim agentem wpływu i myślę, że na 95 procent świadomym. Choć tutaj nie ma co się asekurować. Gdy w 1999 roku Władimir Putin obejmował władzę, to wysłał swoich przedstawicieli na ósme urodziny Radia Maryja. Widział ich Piotr Głuchowski, dziennikarz „Wyborczej”. Zresztą, w 1997 roku w Rosji znów zaczęto dyskryminować katolików, a tymczasem ultrakatolicki ksiądz z Polski dostał nadajniki na Uralu i częstotliwości, dzięki którym może nadawać na pół świata i docierać ze swoim sygnałem do jeszcze hojniejszych darczyńców na Zachodzie – podsumował Tomasz Piątek.

DOSTĘP PREMIUM