,
Obserwuj
Polska

Dwa miliony mieszkańców, jedno darmowe kąpielisko. "Kwestia zablokowana przez prezydenta"

5 min. czytania
27.05.2026 06:56

Tak wygląda miasto bez gospodarza, który abdykował z funkcji prezydenta, w dużej mierze po przegranych wyborach. Wydaje się, że nie chce nic zrobić, chce spocząć na laurach kilku zmian w ścisłym centrum i budowy kładki. I to mu wystarczy na dwie kadencje - ocenia strategię Warszawy wobec kąpielisk radny Jan Mencwel. Miasto odpowiada, że baseny na Wiśle byłyby zbyt kosztowne, zaś do organizacji kąpielisk w innych miejscach nie ma chętnych.

Rafał Trzaskowski
Rafał Trzaskowski
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Gdzie w tym sezonie w Warszawie będzie można się wykąpać?
  • Dlaczego stolica nie planuje basenów na Wiśle lub innych nowych kąpielisk?
  • Dlaczego zdaniem Jana Mencwela miasto oddało inicjatywę w temacie?

Rada Warszawy w połowie kwietnia zatwierdziła, że jedynym strzeżonym kąpieliskiem naturalnym w Warszawie będzie, podobnie jak w poprzednich latach, Jeziorko Czerniakowskie. "Określa się wykaz kąpielisk na terenie miasta stołecznego Warszawy w 2026 r., który obejmuje kąpielisko pod nazwą Jeziorko Czerniakowskie" - brzmi fragment uchwały. Sezon na trzydziestometrowym odcinku plaży ma trwać od 7 czerwca do 6 września - donosił serwis Sadyba24.pl.

Statystycznie zatem na jednego mieszkańca ponaddwumilionowego miasta przypadnie niecałe 15 mikrometrów linii brzegowej, czyli odcinek równy grubości lekkiej torby foliowej (tzw. zrywki). Tymczasem jakość wody w zbiorniku spada - w czerwcu ub.r. sanepid zamknął kąpielisko zaledwie dwa tygodnie po otwarciu, ponownie stało się to w sierpniu.

Rzeka Wisła, Staw Koziorożca na Włochach, Zalew Bardowskiego na Targówku, Glinianki Jelonek czy Balaton na Gocławiu - te propozycje lokalizacji legalnych kąpielisk wracają jak bumerang w postulatach radnych i aktywistów. Dwa lata temu powrócił pomysł basenów na Wiśle. Jak jednak cytowała prezydenta Rafała Trzaskowskiego "Gazeta Stołeczna" "byłoby też bardzo trudno je na Wiśle utrzymać, to musiałoby kosztować duże pieniądze". Jak dodała gazeta, prezydent zaznaczał, że "jego administracja postanowiła postawić na otwarte kąpieliska w innych częściach miasta".

Baseny na Wiśle "bez gwarancji osiągnięcia sukcesu"

Stanowisko miasta w kwestii basenów na Wiśle od tamtej pory nie zmieniło się. "Zarząd Zieleni m.st. Warszawy nie będzie realizował inwestycji polegającej na utworzeniu basenów pływających na Wiśle" - przekazała nam w mailu Monika Beuth, rzeczniczka prasowa ratusza.

Jak tłumaczy, wszystko przez "postępujące zmiany klimatyczne oraz narastający deficyt wody". "Coraz dłużej trwające niżówkowe stany wody na Wiśle oraz stałe obniżanie się dna rzeki w rejonie Warszawy uniemożliwiają realizację idei basenów pływających na rzece ze względów technicznych i użytkowych" - zaznacza.

Problem ma stanowić też "duża zmienność stanów wody w okresach wezbrań i coraz dłużej trwających niżówek". "Sytuacja taka powoduje, że lokalizacja przedsięwzięcia na rzece będzie wymagała niekonwencjonalnych, a co za tym idzie bardzo drogich rozwiązań technicznych, bez gwarancji osiągnięcia sukcesu" - podkreśla Beuth. I dodaje, że przy niskim poziomie Wisły basen osiadałby na dnie rzeki. "Dodatkowo w przypadku wezbrań i fal powodziowych, z którymi musimy się liczyć, obiekty pływające wymagałyby bardzo kosztownych i skomplikowanych mechanizmów demontażu oraz przechowania poszczególnych elementów w portach. Taka operacja wymaga specjalistycznego sprzętu i wykwalifikowanych ekspertów z branży logistyki żeglugi śródlądowej" - pisze rzeczniczka.

Co zatem z innymi miejscami, na które "postanowiła postawić" administracja Trzaskowskiego? "Możliwość była badana przez Biuro Ochrony Środowiska m.st. Warszawy. W tej sprawie wystąpiono do potencjalnych organizatorów, działających w obszarze sportu i rekreacji. Żaden podmiot nie podjął się organizacji kąpieliska w proponowanych lokalizacjach, głównie z uwagi na brak możliwości finansowych, konieczność uzyskania szeregu zgód, opinii i odstępstw od zakazów" - ucina Beuth.

Jak dodała rzeczniczka urzędu, na terenie miasta w sezonie letnim mieszkańcy mogą korzystać z pływalni w Ośrodku Moczydło, Ośrodku Inflancka, w Parku Kultury w Powsinie oraz w Parku Szczęśliwickim. Problem w tym, że wszystkie są płatne - od 12 zł za wejście dla dzieci w wieku 3-7 lat w Parku Wesolandia w Wesołej po 50 zł za bilet dzienny na Moczydle (z Kartą Warszawiaka 10 zł taniej).

"Nie ma absolutnie żadnych kroków"

O kąpieliska dla Warszawy walczy m.in. ruch Miasto Jest Nasze. - Ostatnie pomiary jakości wody w Jeziorku Czerniakowskim pokazują, że ona się pogorszyła. Nadal jest to woda zdatna do kąpieli, ale o niższej klasie niż poprzednio - mówi w rozmowie z Tokfm.pl Jan Mencwel, były przewodniczący MJN, obecnie radny warszawski.

- Nie ma absolutnie żadnych kroków, aby powstały jakiekolwiek inne kąpieliska. Mimo że były wskazywane różne lokalizacje. Nie prowadzi się badań czy przymiarek do wyznaczenia innego kąpieliska niż Jeziorko Czerniakowskie - podkreśla.

- Kwestia kąpania się w Wiśle jest zablokowana przez prezydenta z przyczyn politycznych, ponieważ boją się krytyki ze strony PiS, skojarzeń z Czajką (oczyszczalnia ścieków, która w wyniku awarii zrzuciła do Wisły miliardy litrów ścieków - red.). Plus konsekwencje, jeżeli doszłoby do utonięcia, co w Wiśle jest możliwe. W związku z tym ten temat jest zablokowany - wskazuje Mencwel. O możliwe przyczyny polityczne braku nowych kąpielisk na Wiśle spytaliśmy się ratusz, ale rzeczniczka nie odniosła się do tego wątku w przesłanym nam mailu.

Dlaczego jednak nie powstają kąpieliska w innych miejscach? - Kwestia braku inicjatywy ze strony urzędników i braku nadania temu tematowi priorytetu politycznego. Gdyby prezydent powiedział "poszukajmy, może da się", pewnie dałoby się zrobić, chociażby Zalew Bardowskiego na Targówku - przekonuje radny.

Mencwel mówi, że temat powraca co sezon . - Dostaję sporo pytań. Gdyby to zrealizować, sukces byłby murowany. Gdyby powstało jakiekolwiek inne legalne kąpielisko, tłumy wybrałyby się tam przy upałach. Trzaskowski i jego zastępcy boją się jakichkolwiek nowych rzeczy. Robią "bare minimum" - ocenia nasz rozmówca.

"Miasto bez gospodarza"

- Tak wygląda miasto bez gospodarza, który abdykował z funkcji prezydenta w dużej mierze po przegranych wyborach (na prezydenta RP - red.) w zeszłym roku. Wcześniej też nie był specjalnie aktywny, ale przynajmniej miał motywację polityczną. Teraz znalazł się w martwym punkcie. Teoretycznie mogłaby to być korzystna sytuacja, bo prezydent Trzaskowski mógłby sobie powiedzieć: nie mam nic do stracenia, mogę realizować odważne wizje w Warszawie, mam po swojej stronie rząd. I zrobić sieć kąpielisk. Wydaje się, że nie chce nic zrobić, chce spocząć na laurach kilku zmian w ścisłym centrum i budowy kładki. I to mu wystarczy na dwie kadencje - mówi Mencwel. (Do tych zarzutów Beuth też się nie odniosła).

Aktywista zaznacza, że "absurd polega na tym", że zimą Warszawa organizuje akcje morsowania w Wiśle. - W lecie nie można zorganizować analogicznej sytuacji. Zapytałem Urząd Miasta, na jakiej podstawie prawnej organizowane jest morsowanie - mówi.

"Akcje trwają 1,5 godz. W tym czasie m.st. Warszawa wspiera uczestników, zapewniając im bezpieczeństwo poprzez obecność służb - wodnej jednostki Straży Miejskiej m.st. Warszawy, policji, ratowników Warszawskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, Ochotniczej Straży Pożarnej Ratownictwo Wodne oraz ratownika medycznego. Wydarzenie zabezpieczone jest zarówno na lądzie jak i wodzie. W sezonie letnim mieszkańcy oczekują organizacji kąpielisk, a nie jednorazowych akcji ‘morsowania’, trwających 1,5 godz." - odpowiedziała w mailu Beuth.

- Możliwości jest sporo, ale nikt nie próbuje do tego tematu podejść - kwituje Mencwel.

Źródło: Tokfm.pl, Sadyba24.pl, "Gazeta Stołeczna"