"Obawiam się, że idziemy w kierunku katastrofy". Eksperci wytykają błędy w rządowym planie walki z COVID-19

Te plany są dramatyczne - tak ekspertka Porozumienia Zielonogórskiego Joanna Szeląg komentowała w TOK FM nowy rządowy plan walki z COVID-19. Jak oceniła, "poszukuje się w panice jakiś rozwiązań, nie konsultując ich ze specjalistami".
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski przedstawili w piątek nowe zasady walki z wirusem. Wśród nich jest m.in. skrócenie kwarantanny z 10 do 7 dni, darmowe testy antygenowe w aptekach, a także obowiązek zbadania - w ciągu 48 godzin - pacjentów powyżej 60. roku życia; u których test wykazał zakażenie koronawirusem.

Nowe plany rządu do walki z koronawirusem skrytykowała w TOK FM Joanna Szeląg, specjalistka medycyny rodzinnej, ekspertka Porozumienia Zielonogórskiego. - Ta konferencja jest dramatyczna i te plany są dramatyczne pod wieloma względami - stwierdziła dosadnie.

Zwróciła uwagę przede wszystkim na "odebranie opieki pacjentom niecovidowym w POZ".  -  Jeżeli nas (lekarzy rodzinnych) się zabierze i oddeleguje wyłącznie do pacjentów covidowych, to kto zabezpieczy pacjentów niecovidowych? Kto będzie prowadził szczepienia dzieci? Kto będzie się zajmował chorobami przewlekłymi? - pytała.

Szeląg ostrzegała, że zabraknie nie tylko ludzi, ale też czasu. Jak sama podliczyła, jesienią zeszłego roku tylko jednego dnia miała 27 pacjentów covidowych, z czego 15 powyżej 60. roku życia. - Jedna taka wizyta domowa w zabezpieczeniu, dezynfekcji to jest przynajmniej godzina. To ilu ja takich pacjentów zbadam w ciągu dnia? - zastanawiała się ekspertka.

W świetle nowych rządowych planów pojawia się znacznie więcej pytań. - Co z pacjentem, który ma w piątek po południu dodatni wynik testu. 48 godzin (na obowiązkowe zbadanie - red.) mija w niedzielę po południu. Jak sobie to pan minister wyobraża? Inny pacjent w dobrym stanie, na izolacji, nie ma czym dojechać na badanie. Czy to lekarz ma łatać dziurę sytemu w postaci tego, że nie ma transportu i będziemy do nich jeździć na wizyty domowe? - pytała rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego.

Jak oceniła Joanna Szeląg, nowe plany rządu są "urzędniczo bez sensu", bo "rozwiązaniem nie jest nakazowość badania każdego, jak leci". - Poszukuje się w panice jakiś rozwiązań, nie konsultując ich ze specjalistami w danej dziedzinie. To narastanie chaosu. Obawiam się bardzo, że idziemy w kierunku katastrofy - przestrzegała.

"Najmniejszy odsetek lekarzy ze wszystkim krajów UE"

Dr Bartosz Fiałek, lekarz-reumatolog dopytywany o pomysł badania osób powyżej 60. roku życia przez lekarzy z przychodni POZ, mówił  wprost: "Utopia". - W Polsce to jest niewykonalne z najbardziej prostego względu: mamy najmniejszy odsetek lekarzy ze wszystkim krajów UE. 2,4 lekarzy na 1 tys. mieszkańców - mówił.  

Poza tym, jak wskazywał, nie dość, że lekarzy rodzinnych jest mało, to są oni także "ultraprzeciążeni", bo "poza COVID-19 występuje cały szereg innych ostrych i przewlekłych chorób". - Co więcej znajdujemy się w sezonie epidemicznym związanym z innymi wirusami wywołującymi inflacje dróg oddechowych - dodał.

Wątpliwości dra Fiałka budzi także m.in. skrócenie kwarantanny bez obowiązku wykonania testu. - Badania mówią jednoznacznie: po pięciu dniach ok. 33 proc. osób, które miały dodatni wynik testu na obecność zakażenia nowym koronawirusem, jest w dalszym ciągu zakaźna. Co więcej, po 10 dniach, czyli po całej  izolacji jedna na 10 osób - dokładnie 13 proc. - jest w dalszym ciągu zakaźna - argumentował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM