Tomasz Piątek: Promotor Kaczyńskiego był "stalinowcem", ale i "drogowskazem politycznym" dla lidera PiS

Stanisław Ehrlich, promotor pracy doktorskiej Jarosława Kaczyńskiego był fanatycznym komunistą, a jego donosy można znaleźć w teczkach IPN. Taki obraz mentora lidera obozu rządzącego wyłania się z książki Tomasza Piątka zatytułowanej "Kaczyński i jego pajęczyna. Tkanie sieci 1949 - 1995".
Zobacz wideo

O Stanisławie Ehrlichu (1907-1997) - prawniku, profesorze nauk prawnych, teoretyku państwa i praw oraz profesora zwyczajnego Wydziału Prawa i Administracji UW, w TOK FM powiedział więcej Tomasz Piątek.

- Ehrlich był stalinowcem, niemal fanatycznym komunistą, aczkolwiek nieortodoksyjnym. Zarzucał PRL-owi raczej to, że jego tyrania jest zbyt słaba, niż, że jest zbyt mocna. Był przede wszystkim zwolennikiem całkowitego opanowania przez państwo sektora prywatnego. Chciał, żeby państwo nad ówczesnymi drobnymi przedsiębiorcami, tzw. prywaciarzami, miało całkowitą kontrolę polityczną - mówił w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u" autor książki "Kaczyński i jego pajęczyna. Tkanie sieci 1949 - 1995".

"Polityka jest ponad prawem"

Zdaniem Piątka prawnik uchodził za "wielkiego nonkonformistę", choć, jak podkreślił, "swoją odwagę, nie tylko intelektualną, chował do teczki, gdy wchodził do budynku MSW". - W esbeckiej teczce Ehrlicha znajdujemy donosy, które pisał i notatki sporządzone przez SB z rozmów z nim. Ehrlich po prostu donosił. Donosy, które składał SB, dotyczyły bardzo ważnych ludzi. Takich jak doradca prezydenta USA Zbigniew Brzeziński, z którym Ehrlich znał się osobiście - stwierdził rozmówca Piotra Maślaka.

Jak przypomniał dziennikarz TOK FM, to Stanisław Ehrlich postawił tezę, że "polityka jest ponad prawem". Dla Jarosława Kaczyńskiego prawnik był - podkreślił Piątek - "drogowskazem na całe życie - ideologicznym i politycznym". - Kaczyński mówi o tym wprost, że Ehrlich - jako nauczyciel myślenia o polityce, o państwie, był dla niego równie ważny, jak Józef Piłsudski. To bardzo duże słowa - dodał autor książki "Kaczyński i jego pajęczyna".

Według gościa TOK FM Jarosław Kaczyński zawdzięczał swojemu mentorowi "bardzo dużo". - Ehrlich pomógł mu zdobyć tytuł magistra, a potem doktora. Załatwił mu lukratywną, jak na owe czasy pracę. Kaczyński pod koniec lat 70. zarabiał ponad średnią krajową, jeździł do Białegostoku, żeby uczyć podstaw prawa tamtejszych esbeków. Jeździł też do Suwałk, żeby tam pomagać w zdobywaniu dyplomów miejscowym komunistycznym baronom, lokalnym dygnitarzom partii - wymieniał Tomasz Piątek.

Jarosławem Kaczyńskim opiekowało się SB? Zagadkowy wyjazd do Wiednia

Tytułowa "pajęczyna Kaczyńskiego" sięga jeszcze dalej, gość TOK FM mówił o funkcjonariuszach komunistycznej Służby Bezpieczeństwa o nazwiskach Rapało, Mikołajski i Walczyński. Ten drugi miał zostać później szefem Biura Studiów SB, czyli komórki, zajmującej się tworzeniem alternatywnej, ale kontrolowanej przez komunistów, opozycji we współpracy z sowieckimi służbami.

- Mikołajski był jednym z najważniejszych szefów Biura Studiów SB, bo kierował wydziałem 3., który odpowiadał za zwalczanie, rozbijanie i skłócanie podziemnej kierownictwa Solidarności. Czyli tym, co Kaczyński później robił, gdy znalazł się pod opieką Biura Studiów SB - w drugiej połowie lat 80. Mikołajski był inspiratorem wielu działań, natomiast Ehrlichem bezpośrednio zajmowali się Rapało i jego kolega Walczyński, którzy później, w pierwszej połowie lat 8.0 zajęli się Kaczyńskim - wyjaśnił autor książki.

Jarosław Kaczyński w 1984 roku jako zaangażowany i nigdy nieinternowany działacz opozycji, jeden ze współtwórców i ważnych postaci Ośrodka Badań Społecznych "S", miał wyjechać (w towarzystwie matki) do Wiednia. - Tymczasem jego brat był traktowany przez SB normalnie i nie dostał paszportu. Opozycjonistom nie wydawano paszportów, by nie mogli jechać na Zachód i tam zdobywać poparcia dla polskiej opozycji. Jarosławowi Kaczyńskiemu na ten wyjazd się pozwala. Wiemy to ze wspomnień samego Kaczyńskiego i z teczki paszportowej jego matki. Teczka paszportowa Jarosława Kaczyńskiego, w której moglibyśmy więcej wyczytać o okolicznościach tego wyjazdu, została utajniona. Nie wiadomo dlaczego - powiedział gość TOK FM.

Kulisy zerwania współpracy Kaczyńskiego z "Solidarnością"

W "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u" poruszony został także wątek przerwanej współpracy Jarosława Kaczyńskiego z Tymczasową Komisją Koordynacyjną "S", czyli głównym sztabem solidarnościowego podziemia. - Jarosław Kaczyński namawiał 11 najważniejszych liderów Solidarności siedzących w więzieniach do podpisania "lojalki", w zamian za wolność. Robił to w sposób niezwykle agresywny - stwierdził Tomasz Piątek. Dziennikarz przytoczył wspomnienia Zbigniewa Bujaka, który wówczas kierował mazowiecka "S".

- (Bujak - red.) mówił, że Kaczyński w rozmowach z liderami podziemia wręcz krzyczał. Krzyczał, że to będzie ich wina, że zniszczą tym ludziom życie, że spędzą oni następne lata w więzieniu. Miał ich nakłonić, żeby podpisali tę deklarację lojalności - opowiadał Piątek. Nie udało się, a Komisja Koordynacyjna zerwała współpracę z Jarosławem Kaczyńskim. Przyszły lider PiS, jak mówił w TOK FM dziennikarz, wrócił do współpracy z władzami podziemnej Solidarności dopiero pod dwóch latach.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM