"Usłyszałem w kwaterze NATO, że wasz minister ma hysia". Polityk PO o długiej liście "wyczynów" Macierewicza

Antoni Macierewicz próbował wepchnąć do projektu uchwały ws. uznania Rosji za państwo sponsorujące terroryzm zapis, że to Moskwa stoi za katastrofą smoleńską. Zdaniem Janusza Lewandowskiego wydłuża to i tak długą listę przewin byłego szefa MON-u. Wspominał też, jaką ocenę działań Macierewicza usłyszał kilka lat temu w siedzibie NATO.
Zobacz wideo

W czwartek Sejmowi nie udało się przyjąć uchwały w sprawie uznania Rosji za państwo sponsorujące terroryzm. Wszystko przez wrzuconą w ostatniej chwili poprawkę, której autorem miał być Antoni Macierewicz. PiS chciał, żeby w uchwale znalazł się zapis o odpowiedzialności Rosji za katastrofę smoleńską. W związku z tym opozycja zerwała kworum. Tymczasem w niedzielę TVN poinformował, że międzynarodowi biegli, których powołała Prokuratura Krajowa, nie znaleźli w ciałach ofiar katastrofy smoleńskiej dowodów na wybuch.

- Ta wrzutka Macierewicza wydłuża listę jego przewin. I to takich dość oryginalnych, bo można w tym czytać jakieś akty sojusznicze wobec Kremla - mówił w "Poranku Radia TOK FM" Janusz Lewandowski, eurodeputowany Platformy Obywatelskiej i wiceprzewodniczący Komisji Budżetowej Parlamentu Europejskiego.

W rozmowie z Dominiką Wielowieyską polityk jednym tchem wymieniał głośne "wyczyny" byłego ministra obrony narodowej: likwidację Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI), najście przy pomocy Misiewicza na kwaterę NATO w Warszawie czy brednie o Mistralach. Przypomnijmy, że Macierewicz twierdził, że Egipt sprzedał Rosji dwa okręty desantowe Mistral za cenę jednego dolara. - Wtedy naprawdę usłyszałem w kwaterze głównej NATO o Macierewiczu, że wasz minister jest "crazy", czyli ma hysia - opowiadał Lewandowski. - To nie jest przyjemna rzecz, wysłuchiwać o konstytucyjnym ministrze takich rzeczy w kwaterze głównej organizacji, która czuwa nad polskim bezpieczeństwem - dopowiedział eurodeputowany PO.

Polska jednym z głównych sponsorów Rosji. "Wstydliwa statystyka"

Na najbliższym posiedzeniu Sejm ma zająć się wnioskiem PiS-u o powołanie państwowej komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Polski. Komisja miałaby analizować sprawy od 2007 do 2022 roku.

Jak zauważył Janusz Lewandowski, początkowo Prawo i Sprawiedliwość mówiło o bezpieczeństwie energetycznym, w projekcie ustawy słowo energetyka się jednak nie pojawia. - Ta komisja weryfikacyjna, jeżeli ona w jakiejś mierze będzie dotyczyła energetyki, bo oczywistym celem jest polowanie na Tuska, a nie rozliczenie energetyki, to będzie dość samobójcza misja PiS-u - stwierdził gość TOK FM. Jak argumentował, "będzie to bowiem okazja, żeby wypowiedzieć całe zło polityki energetycznej PiS po 2015 roku".

Gość TOK FM podkreślił, że przez lata rząd PiS płacił Rosji ogromne pieniądze za węgiel, ropę i gaz. Dodał, że wbrew pozorom nie zmieniło się to także po rosyjskiej napaści na Ukrainę. - Ta wstydliwa statystyka dotyczy też okresu obecnego. Polska jest sponsorem numer siedem w skali światowej. Oprócz Włoch, Niemiec i Holandii jesteśmy czwartym co do wielkości importerem surowców z Rosji po wybuchu wojny. Sponsorowaliśmy na mniej więcej 10 miliardów euro tę agresję Putina na Ukrainę - zaznaczył Lewandowski. I wskazał, że to, że teraz będzie następowało "odspawanie od surowców rosyjskich" to nie zasługa rządu a wspólna decyzja Unii Europejskiej.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM