,
Obserwuj
Polityka

Roman Giertych zajął stanowisko w sprawie aborcji. "Polityka to gra zespołowa"

tokfm.pl/PAP
3 min. czytania
30.08.2023 16:14
Uważam aborcję za coś złego, choć czasem dopuszczalnego. Uważam wyrok prezes TK Julii Przyłębskiej za nieistniejący, zły, głupi i mający wyłącznie tragiczne skutki - napisał w środę Roman Giertych na Twitterze.
|
|
fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

W niedzielę podczas spotkania z mieszkańcami Sopotu lider PO Donald Tusk ogłosił, że na liście Koalicji Obywatelskiej do Sejmu w woj. świętokrzyskim z ostatniej pozycji wystartuje Roman Giertych. W tym kontekście przypominano deklarację Tuska, że na listach KO miało nie być osób, które nie zgadzają się na nowe przepisy aborcyjne, które proponuje Platforma Obywatelska. Chodzi o możliwość dokonania aborcji do 12 tygodnia ciąży.

W poniedziałek szef klubu KO Borys Budka pytany, dlaczego na liście znalazł się Roman Giertych, który sprzeciwia się przerywaniu ciąży, zapowiedział, że przed ostateczną rejestracją list wyborczych każdy kandydat KO będzie musiał złożyć odpowiednią deklarację ws. poparcia programu Koalicja. Politycy PO, zapowiadali, że Giertych złoży jasną deklarację co do swojego stosunku do aborcji.

W środę Giertych wypowiedział się na portalu X (dawniej Twitter). I wskazał wyraźnie: 'Poglądu w tej sprawie nie zmieniam. Uważam aborcję za coś złego, choć czasem dopuszczalnego (np. stan wyższej konieczności)'. Skrytykował jednak przy tym wyrok trybunału Julii Przyłębskiej, który zakazał aborcji w przypadku ciężkich wad płodu. 'Uważam wyrok Przyłębskiej za nieistniejący, zły, głupi i mający wyłącznie tragiczne skutki. Tragedia ta dotknęła kobiety, ale także zmieniła poglądy dużej części społeczeństwa. W wydaniu tego wyroku uczestniczyły osoby nieuprawnione, więc prawnie go nie ma. Tak naprawdę wydał go Jarosław Kaczyński' - napisał Giertych.

Kandydat KO zadeklarował się tym samym jako zwolennik tzw. kompromisu aborcyjnego. 'Moim zdaniem są takie aborcje, które absolutnie powinny być penalizowane (chociażby skrajny i ostatnio głośny pomysł niektórych kandydatów Lewicy na aborcję przy porodzie) i takie, które z pewnością nie powinny być penalizowane. Zakres tej penalizacji moim zdaniem najlepiej oddaje wyrok TK wydany przed laty przez nestora obecnej opozycji prof. Andrzeja Zolla. Był to funkcjonujący kompromis, który nikogo nie zadawał, ale trwał i chronił nas przed konfliktem o te kwestie. Niestety ten kompromis został zburzony przez Kaczyńskiego' - wskazał.

Giertych podkreślił, że nie podziela wszystkich poglądów lidera PO Donalda Tuska, ale przyświeca im wspólny cel, jakim jest odsunięcie PiS od władzy. 'Te wybory jednak nie dotyczą usuwania ciąży tylko usuwania grupy łamiących Konstytucję złodziei od władzy. Jak to usunięcie się nie uda, to dyskusje światopoglądowe będą prowadzili Czarnek (opcja liberalna) i Rydzyk (opcja konserwatywna). Reszta nie będzie miała znaczenia' - dodał.

'Umówiłem się z przewodniczącym Donaldem Tuskiem na określoną pracę, którą mam wykonać jako kandydat do Sejmu. Tak jak sam powiedział, różnimy się poglądami, lecz mamy wspólną rzecz do wykonania - odsunięcie PiS od władzy, a ja podjąłem się kandydowania przeciwko prezesowi PiS. Tę walkę podejmuję dla kraju, ale i dla moich dziewczyn' - zaznaczył Giertych. I dodał: 'Po wyborach, jeżeli zostanę wybrany, to będę lojalnym i przestrzegającym dyscypliny członkiem klubu. To jest oczywiste, gdyż polityka to gra zespołowa'.

Po co Tuskowi Roman Giertych? 'Może być pomostem pomiędzy KO a Konfederacją'