"Wielki skok na kasę" w Otwocku. Kosztowne 10 lat działalności Instytutu Dmowskiego
Ostatnie dni to niekończąca się seria doniesień o kolejnych nominacjach polityków PiS na nieusuwalne w najbliższych latach stanowiska, o rozdawaniu milionów przez różne ministerstwa i urzędy oraz innych próbach "betonowania" przez ustępującą władzę rozmaitych instytucji i funkcji. Gość Mikołaja Lizuta w audycji "A teraz na poważnie", poseł Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński, który od lat wraz z Michałem Szczerbą tropi i demaskuje kolejne nadużycia PiSu, opowiedział o bulwersującej sprawie Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej imienia Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego.
O przyszłości jednostki zadecydowali dzisiaj radni Otwocka. Zgodnie z ich wolą IDMN, który Koalicja Obywatelska chciała zlikwidować, będzie przez najbliższe 10 lat współprowadzony przez miasto Otwock. Uchwałę o współpracy w tym zakresie z Ministerstwem Kultury podjęli dzisiaj samorządowcy Otwocka podczas nadzwyczajnej sesji rady miasta. Zwolennikiem przyjętego rozstrzygnięcia był prezydent miasta - Jarosław Margielski, który przed objęciem stanowiska, był radnym z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Dzisiejsza sesja była drugą, pierwszą próbowano naprędce zorganizować 9 listopada. Gdy proceder nagłośniły media, z pomysłu zrezygnowano, jak widać do czasu.
Jeden ze 100 konkretów
Dariusz Joński wspólny projekt pomiędzy miastem i Ministerstwem Kultury nazywa "sposobem na wyprowadzenie pieniędzy".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć >>
- To zabetonowanie Instytutu, który powołał PiS - wyjaśnił Joński. Przypomniał, że to właśnie z tego Instytutu w ramach Funduszu Patriotycznego popłynęły ogromne pieniądze do Bąkiewicza, organizacji i ludzi z nim związanych. W prowadzonych przez Instytut konkursach zmieniane były punktacje, żeby mógł dostawać miliony. Po wyliczeniu nieprawidłowości przyznał, że cieszy się, że Najwyższa Izba Kontroli zajęła się tą sprawą i obecnie prowadzi czynności kontrolne.
Joński przyznał, że likwidacja instytutu była jedną z obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej w ramach 100 konkretów. - Dochodzimy do władzy i likwidujemy tę instytucję, która była przepompownią pieniędzy - przypomniał przedwyborcze zapowiedzi. Jego zdaniem PiS się tych zapowiedzi przestraszyło i zaczęło szukać sposobu, na dalsze "przerzucanie pieniędzy". - I taki pomysł znaleźli - podsumował Joński.
Dziesięć milionów rocznie
- Poszukali samorządu na Mazowszu, który jest rządzony przez PiS - wyjaśnił rozgrywającą się właśnie intrygę. Jak doprecyzował, w tym regionie jest taki jeden, właśnie w Otwocku. - I pomyśleli, że jeśli podpiszą z Otwockiem taką umowę i Rada Miasta się zgodzi, żeby współtworzyć tę fundację, to w Ministerstwie Kultury stworzą taki specjalny fundusz stumilionowy na najbliższe 10 lat. A miasto Otwock doda dwa miliony. Dodatkowo państwo wyremontuje jeszcze jakiś budynek w Otwocku za 3,5 miliony. I będą mogli przez 10 lat, nie mając władzy, dzielić po dziesięć milionów rocznie i przekazywać swoim - wyjaśnił gość Mikołaja Lizuta.
Polityk KO nie ma wątpliwości co do tego, że jest to "wielki skok na kasę". A także "zabetonowanie instytucji, którą chcemy rozliczyć, a nie kontynuować". - Pod tym płaszczykiem patriotyzmu, chrześcijaństwa, wielkich nazwisk, kryją się nasze pieniądze, które są wydawane lekką ręką dla tych wszystkich nacjonalistów, narodowców, którzy wiemy, co robią i to nie tylko 11 listopada - stwierdził stanowczo i zapewnił, że dokładnie przyjrzy się temu, kto jak głosował.
Joński jest przekonany, że znajdzie się sposób, by powstrzymać ten plan. - Nie wyobrażam sobie, żeby w jakikolwiek sposób dalej przekazywać tak ogromne pieniądze z budżetu państwa instytucji, która rządzona jest przez byłego polityka PiSu, byłego senatora Żaryna - zapewnił.
- To stajnia Augiasza, którą trzeba posprzątać i zamknąć - nie miał wątpliwości poseł. Podkreślił przy tym, że to tylko jeden z przykładów, bo PiS robi to teraz na masową skalę.
"Skok na kasę" przy katastrofie na Odrze
Polityk KO stwierdził, że czasy rządów PiSu były skrzyżowaniem niekompetencji i niegospodarności. Jako przykład podał zeszłoroczną katastrofę ekologiczną na Odrze, podczas której działania władz, a początkowo ich brak, były karygodne. A i nawet wtedy wykorzystano poważny kryzys jako okazję do "skoku na kasę".
- Dotarliśmy do dokumentacji, z której wynika wprost, że wojewoda, zamiast wybrać firmę do utylizacji ryb z rynku, to wziął firmę, która zaproponowała stawki trzydziestokrotnie większe niż inne - opowiadał poseł. - Wojsko zbierało ryby, a ta firma zajęła się utylizacją, czyli zakopaniem i wystawiła ogromną fakturę. Bez umowy, oczywiście bez jakiegokolwiek przetargu. Faktura została zapłacona. W tej sprawie też jest zawiadomienie do prokuratury. Państwo nie działało, instytucje nie działały, ale ci, którzy mieli zarobić, zarobili ogromne pieniądze - wyjaśniał.
Podsumowując wydarzenia bieżących dni, Joński nie miał wątpliwości: "PiS w tej chwili zajmuje się tylko i wyłącznie stanowiskami dla swoich i dzieleniem pieniędzy z różnego rodzaju agencji, instytucji".
- Zastanawia mnie tylko, że ci ludzie nie mają wyobraźni, co się wydarzy za parę tygodni, bo my naprawdę chcemy ich rozliczyć - podsumował.