Hołownia wyłączył mikrofon ministrowi z PiS. Nie powiodło się też Suskiemu. "W jakim trybie?"
We wtorek kilka minut po godz. 12 wznowione zostały obrady Sejmu X kadencji. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia rozpoczął obrady od ogłoszenia w sprawie projektów obywatelskich. Następnie na mównicy - na krótko - pojawił się poseł Stefan Krajewski z PSL. - Nie broniliście polskich rolników, nie bronicie polskich przewoźników - powiedział i wniósł o przerwę w obradach. Odpowiedziały mu krzyki ze strony polityków Zjednoczonej Prawicy.
Andrzej Adamczyk z Prawa i Sprawiedliwości nie chciał czekać i - jako poseł - zabrał głos ws. wniosku formalnego. Przemawiał - nie bacząc na czas, choć Szymon Hołownia zwracał uwagę, że skoro występuje jako poseł, a nie minister, ma znacznie mniej czasu. Po tym, jak upomnienie nie zadziałały, marszałek wyłączył Adamczykowi mikrofon.
Potem na mównicy pojawił się marek Suski. - W jakim trybie chce pan wystąpić panie pośle Marku Suski? - zapytał marszałek Hołownia. - Ta obecność mnie cieszy, natomiast został zgłoszony wniosek formalny - dodał. Suski cały czas przemawiał przed wyłączonym mikrofonem, a marszałek zarządził głosowanie ws. przerwy w obradach, za którą opowiedziało się 456 posłów.
Polityka PiS to nie zraziło. Suski cały czas przemawiał. Gdy w końcu przerwał, na mównicy pojawił się ponownie Andrzej Adamczyk. Minister wdał się z Hołownią w dyskusję. - Widzę w bardzo jasny sposób, że zamierzacie państwo kontynuować procedurę, którą rozpoczęliście na poprzednim posiedzeniu Sejmu - stwierdził marszałek, nawiązując do burzliwego przebiegu obrad sprzed tygodnia. Politycy PiS tłumnie wyrywali się wtedy do głosu, zasłaniali się stanowiskami w rządzie, co daje im praktycznie nieograniczony dostęp do mównicy.