advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Miażdży pomysł rządu ws. uchodźców. "Puste sformułowanie"

oprac. Urszula Abucewicz tokfm.pl
3 min. czytania
02.02.2024 16:21
Sprawa migracji przez polsko-białoruską granicę wymaga rozwiązania. MSWiA ma pomysł na stworzenie grup poszukiwawczo-ratowniczych. W ocenie prof. Witolda Klausa, takie działania to tylko "zmiana języka". - Taka grupa znajdzie osobę, naklei plaster na ranę, a następnie dalej wypchnie - mówił w TOK FM. Naukowiec podkreślił, że konieczne jest wdrożenie procedur, które przewiduje polskie prawo.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ma pomysł na naprawienie sytuacji na pograniczu z Białorusią. Chce stworzyć grupy poszukiwawczo-ratownicze i zmienić rozporządzenie dotyczące push backów. Maciej Duszczyk, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, tłumaczył w TOK FM, że ministerstwo szuka rozwiązania, "które będzie z jednej strony gwarantowało bezpieczeństwo, ale będzie też zawierało elementy humanitaryzmu".

- Żadne push backi czy wywózki nie mogą być tolerowane i nie będą tolerowane, bo są wprost niezgodne z regulacjami międzynarodowymi - mówił prof. Witold Klaus z Instytutu Nauk Prawnych i Komitetu Badań nad Migracjami Polskiej Akademii Nauk. Jego zdaniem konieczne jest zastanowienie się, w jaki sposób chcemy traktować osoby na granicy polsko-białoruskiej, myśląc, że ten ruch nie zniknie i że będzie on kontynuowany. - Jak my, jako państwo chcemy na to odpowiedzieć, zakładając też, że ta odpowiedź musi być w pełni zgodna ze standardami międzynarodowymi – podkreślił.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

W ocenie prof. Witolda Klausa pomysł o powołaniu grup poszukiwawczo-ratowniczych w oddziałach umiejscowionych przy granicy, jest tylko zmianą języka. - Grupa poszukiwawczo-ratownicza znajdzie taką osobę, naklei plaster na ranę, a następnie dalej wypchnie - mówił. Gość TOK FM podkreślił, "teraz też Straż Graniczna szuka tych osób, tylko może w mniej humanitarny, bardziej przemocowy sposób i natychmiast wysyła z powrotem na Białoruś". - De facto niewiele się zmieni. Tylko i wyłącznie język, którym operujemy – mówił prof. Klaus.

Naukowiec, zajmujący się badaniami nad migracjami, obawia się, że to sposób na "zakrywanie push backów". - To nie jest żadna zmiana polityki, bo teraz też na granicy wojsko i Straż Graniczna szuka ludzi, następnie ich zatrzymuje i odstawia do linii granicznej. Tego, czego nie robi, to nie wyposaża ich w wodę, tylko niszczy telefony. (…) Teraz pewnym progresem będzie brak niszczenia telefonu, tylko ten progres nie oznacza, że to, co się będzie działo na granicy, będzie zgodne z zasadami międzynarodowymi oraz polskimi przepisami – stwierdził.

Nowa władza zmienia tylko język 

Maciej Duszczyk z MSWiA wysłał pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich Marcina Wiącka, w którym zapowiada stworzenie grup poszukiwawczo-ratowniczych. "Ich zadaniem będzie prowadzenie działań mających na celu zapobieganie kryzysom humanitarnym do tej pory odnotowywanych przez działaczy organizacji pozarządowych czy też lokalnych mieszkańców" - napisał.

Prof. Klaus oczekuje znacznie więcej od nowej władzy. - To jest trochę puste sformułowanie. Istotne nie jest to, że osoby te będą w tym lesie ratowane przez Straż Graniczną. Dobrze, jakby były, tylko potem muszą być wdrożone wobec nich procedury, które przewiduje polskie prawo, czyli na przykład przyjęcie wniosku o azyl, jeżeli (osoby te) o azyl wnioskują, a jeżeli nie – to uruchomienie procedury powrotowej. W żadnym razie nie mogą być zawracane do linii granicznej. W związku z tym ten fragment nic nie wyjaśnia i nie pokazuje żadnej głębszej zmiany. Istotne jest to, co się z tymi osobami będzie działo po tym, kiedy zostaną uratowane przez straż graniczną - podkreślił gość TOK FM.