"Morawiecki dał się ograć". Bezpardonowe rozgrywki w PiS
Im bliżej wyborów do Parlamentu Europejskiego, tym ostrzejsza walka toczy się w Prawie i Sprawiedliwości. Bo właśnie jako element walki o wpływy u prezesa Kaczyńskiego traktowany jest przez komentatorów tzw. raport Jacka Kurskiego. Były prezes TVP po powrocie z Banku Światowego ma apetyt na zostanie europosłem i w przygotowanym przez siebie raporcie wskazuje przyczyny utraty władzy przez PiS.
Gazeta.pl ujawniła, że Kurski dużo uwagi poświęcił Mateuszowi Morawieckiemu. "W wyborach, których twarzą jest Morawiecki, PiS bierze 30-kilka procent, gdyby nie on — 40-kilka procent głosów. To jest różnica taka, jak między władzą a jej utratą" - ocenił były prezes TVP.
Jak komentował w TOK FM dr hab. Wojciech Rafałowski, z jednej strony krytyka pod adresem Morawieckiego jest uzasadniona, ale sporo prawdy zawiera też ocena, że były premier stał się po wyborach kozłem ofiarnym. - W tym, co działo się w kampanii PiS, decydującą rolę odgrywał jednak Jarosław Kaczyński i zbiorowe kierownictwo PiS-u, więc zrzucanie całej winy na Mateusza Morawieckiego jest intelektualnie nieuczciwe. Morawiecki jako premier jest odpowiedzialny za prawie całokształt polityki PiS, natomiast nie jako jedyny, tak jak zostało to namalowane. Jacek Kurski atakuje w tym raporcie wszystkich, których nigdy nie lubił i których traktuje swoich konkurentów - podkreślił ekspert z ekspert z Katedry Socjologii Polityki Uniwersytetu Warszawskiego.
Kaczyński "ograł" Morawieckiego. "Wiemy, że uwielbia mieć wszystko pod kontrolą"
Kurski w swoim raporcie dotyczy feralnego wywiadu, jakiego Morawiecki udzielił Radiu Zet w styczniu. Były szef rządu przyznał w nim, że w przyszłości planuje zastąpić Jarosława Kaczyńskiego na fotelu prezesa PiS. "Ta dość bezwstydna uzurpacja skłania do przekłucia swoistej bańki ochronnej wokół Morawieckiego, którą otoczony był przez ostatnich 6 lat i powiedzenia sobie kilku słów nieoczywistej do tej pory publicznie diagnozy" - napisał Kurski w raporcie, do którego dotarła Gazeta.pl.
Dr Rafałowski nie ma wątpliwości, że Mateusz Morawiecki dał się "nieco ograć". - Te wszystkie stwierdzenia Jarosława Kaczyńskiego, że odejdzie i że niejako zaprasza do zgłaszania się przyszłych kandydatów, to była w gruncie rzeczy strategia, żeby rozeznać się, kto tak naprawdę może stanowić dla niego zagrożenie, kogo trzeba mieć pod kontrolą. Wiemy, że Kaczyński uwielbia mieć wszystko pod kontrolą i to jest jego strategia funkcjonowania - mówił politolog w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak dodał gość porannej audycji w TOK FM, gest Morawieckiego odbiera jako "świadectwo zaangażowania i dobrej woli". - Z punktu widzenia kariery polityka, jakim jak Morawiecki, to logiczne, że się deklaruje, że weźmie odpowiedzialność za partię. Natomiast w warunkach funkcjonowania partii takich jak PiS, to jest forma przeciwstawienia się Kaczyńskiemu - wyjaśnił.
Pozytywny przekaz PiS. "Ludzie łatwo zorientują"
Jacek Kurski w swoim raporcie zasugerował również, by PiS mniej atakował Donalda Tuska, a bardziej skupił się na pozytywnym przekazie. Jarosław Kaczyński najwidoczniej wziął sobie tę radę do serca. - Jesteśmy na 'tak; dla rozwoju, jesteśmy na 'tak' dla budowania, jesteśmy na 'tak' dla wszystkiego, co tworzy naszą dobrą przyszłość; i wzywamy wszystkich, by byli na 'tak' - apelował podczas sobotniej konwencji wyborczej w Szeligach.
Jak ocenił dr Wojciech Rafałowski, Kaczyński nie wypadł zbyt wiarygodnie. - PiS próbuje przejść na pozytywny przekaz, co oczywiście kłóci się z poprzednim wizerunkiem. No bo jeżeli cała kampania wokół referendum to była kampania "cztery razy nie", a w tej chwili prezes Kaczyński mówi, że nie można mówić ciągle "nie", tylko "tak", to jest zbyt szybkie przestawienie wizerunku. Wizerunek można zmienić, ale nie w ciągu dosłownie dwóch tygodni czy kilku miesięcy. To jest zbyt gwałtowna próba i ludzie łatwo zorientują się, że to nie jest autentyczne". Dlatego nie sądzę, żeby była skuteczna - ocenił politolog w TOK FM.
Kaczyński nie miał z tym do czynienia od wielu lat. 'Wystawił się na łatwy strzał'