,
Obserwuj
Polityka

Kaczyński do PE wystawia pewniaków. Oto nazwiska "naganiaczy"

AKD
2 min. czytania
06.05.2024 14:37
Daniel Obajtek, Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik mogą spać spokojnie? "Są w okręgach, w których jeden mandat dla PiS jest murowany" - czytamy w Gazecie Wyborczej. A co z pozostałymi kandydatami partii Kaczyńskiego w eurowyborach?
|
|
fot. PAP/Piotr Polak

PiS wypełniło listy wyborcze do Parlamentu Europejskiego popularnymi nazwiskami. - Kandydaci są naganiaczami, a w tych wyborach jest to bardzo widoczne i intensywne. W wyborach do Parlamentu Europejskiego, jak w żadnych innych, jest duży nadmiar kandydatów w stosunku do spodziewanych mandatów - skomentował to socjolog, prof. Jarosław Flis z Uniwersytetu Warszawskiego w Gazecie Wyborczej.

Dziennikarka Agata Kondzińska zauważyła, że wybierać będziemy 53 europosłów, a kandydatów jest aż po 130 z każdej partii. Przypomniała też, że pięć lat temu PiS przy poparciu 45 proc. wprowadził 27 europosłów. - 27 mandatów to jedna piąta wszystkich kandydatów i to przy oszałamiającym sukcesie, którego wcześniej nikt nie miał - skomentował to Flis.

- Czyli przy tak wysokim poparciu jak 45 proc., mandat zdobył jeden na pięciu kandydatów. Natomiast w wyborach parlamentarnych w 2019 roku, więcej niż jeden na czterech. PiS wystawił 920 kandydatów, a zdobył 235 mandatów. Teraz sondaże pokazują, że PiS może liczyć na 19 mandatów. A to już jeden na siedmiu kandydatów. Tylko mandaty dzieli się według liczby głosów oddanych na partię w danym okręgu. Dlatego często wielkość okręgu ma większe znaczenie niż wysokość poparcia - dodał.

Obajtek spokojny o mandat

Oznacza to, że - przykładowo - Daniel Obajtek, który jest jedynką PiS na Podkarpaciu, prawdopodobnie zgarnie mandat europosła bez większych problemów. Zwłaszcza, że nie ma za nim na liście żadnego mocnego nazwiska. Podobna sytuacja występuje w przypadku byłych posłów Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego.

- Są w okręgach, w których jeden mandat dla PiS jest murowany. To są bezpieczne miejsca, gdzie osoby z tak dużą rozpoznawalnością medialną, bez silnego przeciwnika na drugim miejscu listy, mogą być spokojne. Gdyby za Kamińskim na Lubelszczyźnie był Przemysław Czarnek, a PiS brałby tam jeden mandat, to na miejscu Kamińskiego jeszcze bym się nie cieszył. Ale nie ma Czarnka za plecami - mówił Wyborczej prof. Flis.