,
Obserwuj
Polityka

Sejm jeszcze raz zagłosuje w sprawie aborcji? "To bardzo konserwatywna ustawa"

4 min. czytania
13.07.2024 12:27
Daria Gosek-Popiołek zapowiedziała w TOK FM, że Lewica ponownie złoży projekt nowelizacji kodeksu karnego dotyczący dekryminalizacji pomocy w aborcji. I to w takiej samej wersji. - Apelujemy do PSL o opamiętanie się - mówiła też. Co na to politycy innych partii?
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Sejm w piątek nie uchwalił nowelizacji kodeksu karnego. Projekt zakładał dekryminalizację pomocy w aborcji oraz przerywania ciąży za zgodą ciężarnej do 12. tygodnia trwania ciąży. Przepadł, bo zabrakło czterech głosów. Za przyjęciem projektu głosowało 215 posłów, przeciwko opowiedziało się 218 parlamentarzystów. Dwie osoby wstrzymały się od głosu.

Jak zastrzegła w TOK FM Daria Gosek-Popiołek, Lewica nadal będzie broniła swojego projektu. - My na pewno jeszcze raz złożymy ustawę dekryminalizującą. W takiej samej wersji. I apelujemy do PSL o opamiętanie się - mówiła w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

Gościni "wyborów w TOK-u" podkreśliła przy tym, że ustawa wyszła z podkomisji, a to oznacza, że wszystkie siły polityczne miały czas, by przedstawić swoje zarzuty. - To nie nastąpiło, a jednymi osobami które mówią o tym, że ustawa jest zła, są te, które de facto głosowały przeciw albo w ogóle - zwróciła uwagę.

W jej ocenie projekt nie jest groźny dla kobiet, bo nie znosi odpowiedzialności lekarzy za błędy medyczne. A takie głosy wśród polityków się pojawiały. - To, co ta ustaw zamienia to to, że koleżanki, partnerzy, mężowie, którzy pomagają w przerwaniu niechcianej ciąży nie będą za to karani - mówiła. Dodała, że umożliwia ona też postepowanie lekarzy zgodnie ze sztuką i wiedzą medyczną.

- To jest bardzo konserwatywna ustawa. Chyba najbardziej konserwatywny projekt jaki mógł się pojawić w tej kadencji Sejmu - podkreśliła.

Posłanka Lewicy zapewniła przy tym, że jeśli chodzi o pozostałe projekty, które są w podkomisji, to będzie się zastanawiać, co z nimi dalej robić. - Ewidentnie widać, że posłowie PSL nie rozumieją, dla kogo mają w Sejmie pracować. A to sprawia, że zestawiam się, jak prace w podkomisji mają trwać, skoro umówiliśmy się na określone minimum i nawet tego nie ma - ubolewała.

Przegrana koalicji rządowej. 'Jest mi bardzo przykro'. Polityk KO ocenił zachowanie Giertycha

"Gruby błąd"

Także w ocenie Marcina Bosackiego z PO projekt przepadł głównie z powodu głosów Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Wydaje mi się, że głosowanie PSL było polityczne, a nie uwarunkowane moralnymi czy etycznymi względami. Uważam to za gruby błąd - mówił.

Jak dowodził, tego typu rozwiązania cieszą się dużym poparciem społecznym. - Są badania, które pokazują, że nawet ponad 80 proc. osób, by tego chciało - wskazał. Po drugie, koalicja pokazała, że "niestety nie ma w tej sprawie sprawczości". - Stało się bardzo źle, bo przegraliśmy bardzo ważne głosowanie - podkreślił.

Konrad Wojnarowski z PSL- Trzecia Droga przyznał z kolei, że nie rozumie pretensji do PSL - Przecież zawsze mówiliśmy: w sprawach światopoglądowych nie ma dyscypliny partyjnej - dowodził.

Poza tym, jak mówił, i sam projekt nie było dobry, miał wiele wad. - Nie dało się zagłosować za, bo był zagrożeniem nie tylko dla lekarzy, lecz również bezpośrednio dla kobiet - podkreślił. Jego wątpliwości budził przede wszystkim brak odpowiedzialności lekarza za śmierć kobiety w wyniku aborcji. - Myślę, że to kwestia do zastanowienia. Tym bardziej, że temat aborcji nie jest tematem zero-jedynkowym - zastrzegł.

Zacietrzewienie i bubel

Posłowie PiS jednomyślnie głosowali przeciwko projektowi Lewicy. Tobiasz Bocheński tłumaczył, że to nie wynik zacietrzewienia ideologicznego, a kwestia światopoglądowa. - Tu nie było dyscypliny partyjnej - zapewnił.

Przeciwko była także Konfederacja . - Projekt przede wszystkim obnaża obłudę środowisk lewicowych, bo aborcja stała się celem samym w sobie. Nawet nadrzędnym wobec praw kobiet, bo wykreślała odpowiedzialność za śmierć kobiety podczas wykonywania aborcji - ocenił w TOK FM Witold Tumanowicz. Przypomniał, że teraz obowiązuje przepis, który mówi, że grozi za to nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

- Ustawa wcale nie chroniła kobiet; wręcz odwrotnie narażała kobiety na utratę życia i zdrowia - podkreślił, dodając, że to bubel. - Widać, że środowiska lewicowe mają w nosie prawa kobiet - skwitował w TOK FM.

Jeden z czterech 

Projekt nowelizacji kodeksu karnego był jednym z czterech poselskich projektów, które po kwietniowym posiedzeniu Sejmu zostały skierowane do Komisji Nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących prawa do przerywania ciąży. Członkowie komisji zajęli się nim w pierwszej kolejności.

Pod koniec czerwca - po wysłuchaniu ekspertów i strony społecznej - komisja pozytywnie zaopiniowała projekt. Przewidywał on zmiany polegające przede wszystkim na dekryminalizacji pomocy w aborcji oraz przerywaniu ciąży za zgodą ciężarnej do 12. tygodnia trwania ciąży.

Obecnie art. 152 kk mówi, że "kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech". Przewiduje też taką samą karę za pomoc kobiecie ciężarnej w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub za nakłanianie jej do aborcji. Projektodawcy chcieli zmienić te przepisy, ponieważ wyszli z założenia, że skoro przerwanie własnej ciąży nie jest czynem karalnym, to również pomoc w aborcji nie powinna być kryminalizowana.

W projekcie wydłużono terminu wejścia w życie ustawy z 14 do 30 dni od dnia jej ogłoszenia.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>