Kolejna "inba" na Campus Polska. Musiał interweniować Trzaskowski
We wtorek po południu Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się z uczestnikami trwającego w Olsztynie Campusu Polska Przyszłości. W trakcie spotkania był pytany m.in. o to, jak jako lekarz może popierać rozwiązanie postulowane przez swoich partnerów w ramach Trzeciej Drogi z Polski 2050, a dotyczące obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców.
Zanim jednak zabrał głos, doszło do nieprzyjemnej sytuacji. Kiedy szef MON wchodził na scenę z Rafałem Trzaskowskim, z tłumu padło pytanie: "Gdzie aborcja?", po czym rozległy się gwizdy i okrzyki. Prezydent Warszawy uspokajał zgromadzonych. - Bardzo was proszę o szacunek i o rozmowę, do której przywykliśmy na Campusie - apelował. Wicepremier stwierdził z kolei, że "wiele osób odradzało mu przyjazd", jednak "z szacunku do dialogu" zdecydował się wystąpić.
Kosiniak-Kamysz wybuczany na Campus Polska. 'Wiedział, co robi'
Jak mówił w TOK FM dr Bartłomiej Machnik, mimo reakcji tłumu, Władysław Kosniak-Kamysz może zyskać na przyjeździe na Campus Polska Przyszłości.
- Mam wrażenie, że minister MON jest politykiem, który odnajduje się w takich bardzo gorących zdarzeniach, w gorących wymianach zdań. Jeśli więc dyskusja będzie się mieścić w ramach dyskursu politycznego, to może to wizerunkowo wygrać - ocenił ekspert z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Tym bardziej, jak od razu dodał, że na taką reakcję mógł być przygotowany. - Wchodząc do tej sali, wiedział, że publiczność nie będzie mu do końca sprzyjała i że jest mało prawdopodobne, że ich przekona (do swoich racji) - dodał w "Wywiadzie politycznym", Podkreślił przy tym, że jest to dla niego kolejna arena, by umacniać swoje stanowisko w sprawie aborcji.
- Tutaj trzeba się też zgodzić się z tym, co bardzo bezpośrednio powiedział Donald Tusk, bo zawsze były pewne dywagacje i sygnały. Teraz premier zakomunikował jasno: w tym Sejmie większości dla tego pomysłu nie ma - podkreślił rozmówca Macieja Kluczki.
W piątek podczas wydarzenia otwierającego czwartą edycję Campusu Polska Przyszłości w olsztyńskim Kortowie premier Donald Tusk mówił, że "do następnych wyborów większości w tym parlamencie dla legalnej aborcji, w pełnym znaczeniu tego słowa, nie będzie". - Nie ma się co oszukiwać. Natomiast będzie zupełnie inna praktyka w prokuraturze i w polskich szpitalach. To już jest w toku i to będzie bardzo odczuwalne - zastrzegł.
Walka o prawa aborcyjne. 'Lewica na to nie pozwoli'
Do słów premiera odniósł się Włodzimierz Czarzasty, który gościł na Campusie Polska Przyszłości w sobotę. - Lewica nie ustanie w walce o prawa aborcyjne i nie zgadzam się z tezą, że w tej kadencji Sejmu niczego się z tym nie da zrobić - mówił wicemarszałek Sejmu, współprzewodniczący Nowej Lewicy. Zapewnił, że nie odpuści tematu w tej kadencji ani "na milimetr".
Gość TOK FM dopytywany, czy w tej sytuacji premier i wicepremier zostawią jednak "aborcję", zaprzeczył.
- O ile Koalicja Obywatelska ustami premiera Tuska na pewno chciałaby, póki co, ten temat zamknąć albo przynajmniej w znacznym stopniu wyciszyć, o tyle Lewica im na to nie pozwoli. Przecież to jeden z elementów definiujących jej obecność w tej koalicji - podsumował dr Bartłomiej Machnik w TOK FM.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Dekryminalizacja aborcji - projekt po raz kolejny w Sejmie
W połowie lipca Sejm nie uchwalił nowelizacji Kodeksu karnego, autorstwa Lewicy, dotyczącej częściowej dekryminalizacji dokonania aborcji. Zakładał on uchylenie dwóch przepisów art. 152 Kk., mówiących o karze trzech lat więzienia za przerwanie ciąży w przypadkach, których nie dopuszcza ustawa, oraz nakłanianiu do tego. Wprowadzał też kary ograniczenia wolności lub więzienia do lat 5 w przypadku aborcji, gdy ciąża trwa dłużej niż 12 tygodni. Dekryminalizował on dokonanie aborcji powyżej 12. tygodnia ciąży w przypadku stwierdzenia poważnych wad płodu, grożących życiu i zdrowiu kobiety.
Za uchwaleniem nowelizacji Kodeksu karnego, głosowało 215 posłów. Przeciwko było 218, a dwóch wstrzymało się od głosu. Na 29 głosujących posłów klubu PSL-Trzecia Droga za uchwaleniem ustawy było tylko czterech. W zeszłym tygodniu projekt w wersji, która 12 lipca została poddana pod głosowanie, podpisany przez cały klub Lewicy, część posłów klubu KO, jedną posłankę z PSL-TD oraz czworo posłów klubu Polska 2050-TD, jeszcze raz wpłynął do Sejmu.
Do 2020 r. przerywanie ciąży w Polsce było możliwe w trzech przypadkach: gdy ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety, gdy powstała w wyniku czynu zabronionego (np. gwałtu lub kazirodztwa) albo istniało uzasadnione podejrzenie ciężkich i nieodwracalnych wad płodu. W październiku 2020 roku TK zakwestionował trzecią z tych przesłanek.