Tusk w Sejmie "rozbrajał granaty" ws. powodzi. "Jedna rzecz rzuciła mi się w oczy"
- Kiedy słuchałam wystąpienia premiera, to jedna rzecz rzuciła mi się w oczy. To apel do polityków, głównie z PiS, o solidarność wszystkich sił politycznych w obliczu katastrofy i wychodzenia z jej skutków. Nie podburzanie, nie przeszkadzanie, bo to podkopuje zaufanie do służb, które niosą pomoc - mówiła w TOK 360 prof. Anna Pacześniak z Uniwersytetu Wrocławskiego.
'Odbudowa Plus' inspirowana PiS-em? Kierwiński się odcina. 'To były programy marketingowe'
Jak od razu dodała, apel miał też na celu, i takie było jego główne zdanie, niepodkopywanie zaufania do Donalda Tuska i przerwanie narracji, że wszystkiemu winny jest premier. W tym kontekście wskazała na stwierdzenie, że prognozy pogody dla całego kraju nie były przesadnie alarmistyczne.
- Próba przylepienia tego zdania do Donalda Tuska będzie wykorzystywana jeszcze długo. Miałam smutne wrażenie, że to wołanie na puszczy - dopowiedziała w rozmowie z Adamem Ozgą.
Gościni TOK FM zwróciła też uwagę, że w zaplanowanej debacie sejmowej, politycy i tak uderzą w Donalda Tuska. - Czy to będzie PiS, czy w jakimś sensie Konfederacja i Solidarna Polska, wszystkie będą mówiły o tym, że oczywiście podziwiamy służby, wojsko, strażaków i samych mieszkańców, bez nich by się to nie udało, ale niestety mamy mierny rząd - mówiła też. Jak dodała, wołanie o solidarność spełznie na niczym, bo 'po co innego potrzebna jest powódź opozycji'.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Mapa zaniechań, zaniedbań i partactwa
W ocenie prof. Pacześniak, dzisiejsze wystąpienie Donalda Tuska było też próbą rozbrojenia argumentów opozycji. - To zapewnienie, że jak coś było nie tak, to my do tego dojdziemy, a to, co jest potrzebne teraz, to przede wszystkim pomoc - mówiła też.
W tym kontekście ekspertka UWr przypomniała, że w tym tygodniu premier zapowiedział ministrom - nie po cichu - że czeka na raport, który nazwał mapą zaniechań, zaniedbań i partactwa. Chodzi o dokument przygotowany przez poszczególne resorty, a, który wskazałby, z czego wynikały niedociągnięcia. - Czy z braku pieniędzy, czy z tego, że poprzednicy - rządy Zjednoczonej Prawicy - czegoś nie zrobili, czy ze złej woli. To pokazuje, że premier najchętniej kwestie rozliczeń odebrałby opozycji i wziął na własne barki - mówiła, zastrzegając, że to się na pewno nie uda.
Po przejściu fali w Kotlinie Kłodzkiej nie było wojska ani policji? 'Nie zauważyłam'
'Krytykanctwo, bo nawet nie krytyka merytoryczna'
- A jak rząd wychodzi z tego kryzysu? - chciał też wiedzieć prowadzący.
- Komunikacyjnie całkiem dobrze, udało mu się pokazać, że służby są skuteczne w działaniu - odpowiedziała prof. Pacześniak. Zastrzegła, że z kolei opozycję było stać jedynie na krytykanctwo, bo nawet nie krytykę merytoryczną. - To nie było powiedziane, ale strach się bać, co by było, gdyby rządziła inna ekipa - skwitowała w TOK FM.