Burza po zapowiedzi Tuska. Polska pójdzie w ślady Węgier? "Gorący guzik"
Podczas sobotniej konwencji KO premier Donald Tusk zapowiedział, że we wtorek na posiedzeniu rządu przedstawi strategię migracyjną Polski. Ujawnił jednak już teraz jeden z jej elementów: czasowe terytorialne zawieszenie prawa do azylu. Oświadczył też, że rząd nie będzie respektować i wdrażać europejskich pomysłów godzących w bezpieczeństwo Polsk takich, jak unijny pakt migracyjny.
- Mam nadzieję, że nie oznacza to tego, co powiedział. Liczę, że pan premier stara się po prostu rzucić w przestrzeń publiczną hasła, które zwrócą naszą uwagę, ale rzeczywiście nie ma tego na myśli. A to dlatego, że odrzucanie prawa do azylu możemy porównać do odrzucania jakichkolwiek innych praw - skomentowała w TOK FM Agnieszka Kosowicz z Polskiego Forum Migracyjnego.
W tym kontekście wskazała na czasowe odebranie rodzicom prawa do opieki nad dziećmi albo prawa do korzystania z majątku i dostępu do kont bankowych. - Byśmy byli bardzo zbulwersowani. A często, kiedy mówimy o migrantach, wydaje się nam, że mówimy o innych ludziach, których sytuacja nas nie dotyczy. Tak nie jest! Kiedy rezygnujemy z jakichś praw, to rezygnujemy też ze swoich praw - dodała w rozmowie z Anną Piekutowską.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Gorący guzik stosowany przez dziecko"
W ocenie gościni TOK FM już wcześniejsze decyzje rządu pozostawiają wiele do życzenia. Jako przykład podała pushbacki, które - jak mówiła - "de facto są graniem w ping ponga ludźmi na pograniczu polsko- białoruskim".
- To wcale nie było dla nas bezpiecznym działaniem, bo nie wiedzieliśmy, kto do nas przyjeżdżał, kogo wypychamy, kto ponownie wraca, kto jest przemytnikiem, kto ofiarą, a kto wymaga ochrony. Nie sprawdzaliśmy tego wcale przez ostatnie trzy lata - zwróciła też uwagę. Wskazała przy tym, że rozmowa o migracji jest teraz traktowana "jak gorący guzik stosowany przez dziecko na rodzicu". - To temat, który wiadomo, że rozogni nastroje i wzbudzi wielką dyskusję. Natomiast dopóki nie zaczniemy panować nad tym naszym strachem przed migracją i dopóki nie zaczniemy myśleć o tym racjonalnie, dopóty niestety będziemy poddawani takim naciskom i takim guzikom - przekonywała.
"Zakleić granice na wzór Albanii"
- To jest oczywiste, że pomysł Donalda Tuska jest wbrew polityce migracyjnej Unii Europejskiej, co nam za to może grozić? - chciała też wiedzieć prowadząca.
- Przypomnijmy sobie Węgry, co im groziło, kiedy nie respektowali europejskich ustaleń: wstrzymanie różnych dopłat - odpowiedziała krótko Agnieszka Kosowicz.
Apelowała przy tym, by zastanowić się, czy to krok zasadny, tym bardziej, że "Unia Europejska stanowi bardzo ważny punkt odniesienia w sytuacji przedłużającej się wojny w Ukrainie". - Wchodzenie w tej chwili w konflikt z Unią Europejską, która jest gwarantem naszego bezpieczeństwa na wielu polach, nie bardzo służy naszym interesom - przekonywała.
Inna rzecz, jak od razu dodała, że premier wychodzi ze złego założenia. - Zdaje się myśleć, że jesteśmy w stanie jako państwo naprawdę zakleić swoje granice na wzór Albanii za czasów Envera Hoxhy i sprawić, że będziemy bezpiecznym, samoistnym, odklejonym od reszty świata bytem. Ale przecież to nie ma szans się wydarzyć - mówiła też, wskazując na jeden z ostatnich raportów ONZ. Wynika z niego, że same zmiany klimatyczne wywołają migrację 1,5 miliarda ludzi.
- I co zamierzamy udawać, że to się nie wydarzy?! Że nie dotyczy też nas?! - pytała retorycznie na koniec.