To koniec tego projektu politycznego? "Tygrysek nie dogaduje się z wodzirejem"
- Mam wrażenie, że Donald Tusk trochę przystrzygł uszy Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi, a z kolei Kosiniak-Kamysz próbował trochę przystrzyc swego kolegę z Trzeciej Drogi, czyli Szymona Hołownie. To trochę zaskakujące, że panowie tworzą razem ugrupowanie, a wiadomo, że w kuluarach mówi się o tym, że Szymon Hołownia ma być kandydatem Trzeciej Drogi na prezydenta, po czym Władysław Kosiniak Kamysz wychodzi na konferencję i mówi o wspólnym kandydacie całej koalicji - mówił w "Poranku TOK FM" Jacek Nizinkiewicz dziennikarz "Rzeczpospolitej"
Gość Dominiki Wielowieyskiej dodał, że takie zachowanie wygląda na "publiczne pranie brudów". - Chyba to jest początek końca Trzeciej Drogi. Panowie się rozgrywają i nie wygląda to dobrze - podkreślił. Podobnego zdania jest Grzegorz Sroczyński, dziennikarz portalu Gazeta.pl. Jak zaznaczył, "projekt Trzeciej Drogi jest już prawie martwy" a "miłość między tygryskiem i wodzirejem wygasa, bo się nie dogadują".
- PSL jest inaczej traktowany w koalicji niż partia Hołowni czy Lewica. Tusk oszczędza ich w różnych bojach i spinach. Bo przekaz jest taki: my tworzymy odpowiedzialny rząd, ale są jeszcze ci straszni koalicjanci, którzy tylko się kłócą i biorą za łby. Ten Hołownia niepoważny, ta Lewica niepoważna, dzieli się razem, ale osobno, a my Platforma to jesteśmy ci odpowiedzialni, chcielibyśmy rozliczać i rządzić, ale nam to uniemożliwiają - zaznaczył Sroczyński. Posłuchaj podcastu!
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Zaskakująca propozycja szefa MON. Jednoznaczna odpowiedź Donalda TuskaWedług dziennikarza "Rzeczpospolitej" PSL nie chce wystawiać kandydata, ponieważ Władysław Kosiniak Kamysz, w ostatnich wyborach jako kandydat na prezydenta zdobył zaledwie 2 proc. wszystkich głosów. - To było jednak dla niego wizerunkowo fatalne i przed wyborami nowych władz PSL, on sobie nie może pozwolić na kolejny tego typu blamaż - ocenił.
Gość TOK FM dodał, że gdyby Donald Tusk chciał jednego kandydata, to wcześniej byłoby to ustalone. - A tak, Tusk od razu zgasił emocje Kosiniaka-Kamysza. W drugiej turze pewnie do tego dojdzie, że będzie jeden kandydat - powiedział Nizinkiewicz.
Według publicysty gazety.pl Grzegorza Sroczyńskiego propozycja Kosiniaka-Kamysza jest "wrzutką, która nie ma przesadnego wpływu na rzeczywistość". Jego zdaniem decyzja Tuska o tym, żeby każdy wystawił swojego kandydata w pierwszej turze wyborów na prezydenta, jest "rozsądna". - Gdyby koalicja zafundowała sobie teraz trzy miesiące albo pół roku, znowu tego zaganiania się do wspólnej zagrody, to nasza polityka raczej by się od tego popsuła, a pewno stronie niepisowskiej, by sobie bardziej zaszkodziła, niż pomogła - skwitował Sroczyński.