,
Obserwuj
Polityka

Po co Braun był potrzebny w Konfederacji? Chodziło o jego "wizerunek klauna"

Łukasz Konarski
3 min. czytania
18.01.2025 13:00
Decyzja Grzegorza Brauna o starcie w wyborach prezydenckich może być dużą komplikacją dla Sławomira Mentzena. = W sytuacji kiedy mamy kolejnego kandydata z tej samej partii politycznej, niezależnie od tego, czy on jest wykluczony, czy nie i który ma pewien potencjał przyciągania, nawet na zasadzie pewnego performance'u, żartu politycznego dla części młodych ludzi, to jest problem - mówiła w TOK FM prof. Agnieszka Kasińska-Metryka.
|
|
fot. Jacek Slomion/REPORTER / Jacek Slomion/REPORTER
  • Start Grzegorza Brauna w wyborach prezydenckich może pozbawić Sławomira Mentzena kilku procent, które zadecydują o jego miejscu w stawce.
  • Oceniając obecność Brauna w Konfederacji prof. Agnieszka Kasińska-Metryka stwierdziła, że "miecz był rzeczywiście obusieczny".
  • Ten polityk dla części elektoratu był zbyt kontrowersyjny, ale z drugiej strony przyciągał skrajnych wyborców, którzy nie uznają żadnych granic.

Europoseł Grzegorz Braun rozstał się z Konfederacją i zdecydował się samodzielnie startować w wyborach prezydenckich. Gościni weekendowego "Poranka Radia TOK FM politolożka prof. Agnieszka Kasińska-Metryka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach przyznała, że ta decyzja stanowi "duży problem dla Konfederacji". - Mówimy o tych kilku procentach głosów, które mogą być przesądzające - stwierdziła gościni Piotra Jaśkowiaka.

Miecz był obusieczny

- To jest element większej układanki. Nie tylko ci dwaj główni kandydaci powinni być w spektrum naszego zainteresowania, ale właśnie osoby, które walczą o trzecie miejsce - tłumaczyła, przypominając, że dotychczasowe sondaże wskazywały, że pozycja Mentzena jest tutaj bezpieczna - W sytuacji kiedy mamy kolejnego kandydata z tej samej partii politycznej, niezależnie od tego, czy on jest wykluczony, czy nie i który ma pewien potencjał przyciągania, nawet na zasadzie pewnego performance'u, żartu politycznego dla części młodych ludzi, to jest problem - przekonywała.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Ostatnie deklaracje polityków Konfederacji, że odejście Brauna to dla nich dobra sytuacja, gościni TOK FM określiła jako kwestie retoryczne, acz przyznała oceniając obecność Brauna w Konfederacji, że "miecz był rzeczywiście obusieczny". - Z jednej strony dla części elektoratu Konfederacji te formy ekspresji politycznej, mówiąc już bardzo dyplomatycznie i poprawnie, to było za dużo - stwierdziła, dodając, że sytuacja z sejmową gaśnicą była tu tylko symbolem, acz Braun "bardzo sprawnie" potem go wykorzystał. - Pamiętam sytuacje skuteczne choć zaskakujące marketingowo, kiedy on w trakcie spotkań z wyborcami podpisywał jako gadżet właśnie takie gaśnice - opowiadała Kasińska-Metryka. Przyznała przy tym, że to bulwersujące, ale też stawia pytanie "na kogo i dlaczego głosujemy?"

Zupełna niesterowalność

Istniała jednak druga, pozytywna dla Konfederacji strona obecności Brauna. - Dla partii jest bardzo wygodne mieć na swoim pokładzie osoby, które mają, mówię nie pejoratywnie, ale sięgając po terminologię naukową, tzw. wizerunek klauna - stwierdziła, tłumacząc, że chodzi o przyciąganie uwagi bardzo konkretnych wyborców. - Chodzi o elektorat skrajny, ten, który w ogóle nie przyjmuje do wiadomości istnienia jakiś granic wypowiedzi w swobodzie politycznej - wyjaśniła gościni TOK FM.

- Grzegorz Braun doskonale tę rolę wypełniał - oceniła. - Natomiast to, co było problemem dla Konfederacji to zupełna niesterowalność tego polityka i w tym konkretnym kontekście wyborów okazało się to dużym problemem - spuentowała.