Co dalej z Trybunałem Konstytucyjnym? "To wymaga wielkiego gestu"
W obecnej sytuacji, biorąc pod uwagę silną polaryzację, znalezienie jakiegokolwiek kompromisu wokół Trybunału Konstytucyjnego będzie bardzo trudne - oceniała w TOK FM politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego doktor Anna Wojciuk.
Co dalej z Trybunałem Konstytucyjnym? "To wymaga wielkiego gestu"
Do kryzysu w Trybunale doszło po ogłoszeniu w piątek przerwy w czynnościach prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Za osobę kierującą pracami Trybunału została uznana wybrana przez obecny Sejm sędzia Anna Korwin-Piotrowska. Następnie przed siedzibą TK doszło do napięć i demonstracji, a na miejscu pojawiła się policja.
W nocy z piątku na sobotę prezydent Nawrocki przerwał lot do Senegalu i przybył do siedziby TK. W mediach opublikowano nagrania pokazujące jego wejście do budynku oraz spór między przedstawicielami prezydenta a osobami wybranymi przez obecny Sejm na sędziów Trybunału. Strony przedstawiają odmienne wersje wydarzeń dotyczących przebiegu zajścia.
Po opuszczeniu budynku TK prezydent ogłosił zwołanie pilnych konsultacji z udziałem sił parlamentarnych, argumentując, że doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego. Z kolei premier Tusk ocenił, że "przywracanie rządów prawa jest naszym obowiązkiem".
O to, kto korzysta na chaosie w TK, także w kontekście przyszłorocznych wyborów, pytana była w TOK FM doktor Anna Wojciuk. W ocenie politolożki z Uniwersytetu Warszawskiego, to największe partie: Koalicja Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość.
Ekspertka oceniła przy tym, że po stronie prawicowej nie było żadnej gotowości do kompromisu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. - Potencjalna gotowość bądź jej brak do rozwiązania kompromisowego zależy od stanu posiadania. A ten bardzo się zmienił w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin. Oczywiście kompromis nadal jest bardzo trudny. Jeżeli uda się zrealizować plan sędziów i ponownie uruchomić trybunał w sytuacji, w której dla rządzącej większości to będzie ciało, które spełnia warunki niezawisłości, niezależności, to problem jest jeden: prawica nie będzie go uznawać. Wtedy, kiedy rządząca obecnie większość straci władzę, nie będziemy mieli trybunału - mówiła w rozmowie z Aleksandrą Karasińską.
Tymczasem z punktu widzenia przyszłości Polski, bezpieczeństwa i wojny polsko-polskiej, podkreśliła dr Wojciuk, bardzo ważne jest, by jednak próbować znaleźć wspólne minimum, by TK zaczął działać. - Być może wtedy, kiedy prawica osłabi swój stan posiadania, to gotowość do kompromisu będzie większa. (...) Oczywiście to wymaga wielkiego gestu i wielkiej odwagi politycznej - podkreśliła.
A jak politolożka oceniła wydarzenia pod TK? Dr Wojciuk przyznała, że nie zgadza się z tezą, że strona rządząca użyła siły. - Z tego co widziałam, policja zachowywała się biernie, umożliwiała dostęp do trybunału osobom upoważnionym, blokowała przedostawanie się na teren trybunału przez manifestantów, którzy zachowywali się bardzo prowokacyjnie i napierali na policję. Nie było użycia siły też w środku trybunału. Jedyna osobą, użyła siły fizycznej był prezydent Karol Nawrocki - podkreśliła. Dodała też, że strona rządząca zostawiła tę sprawę sędziom.
- Dobrze, bo gdyby użyto siły, to byłoby to bardzo niekorzystne z punktu widzenia legitymizacji zmian - podsumowała w TOK FM.
Źródło: TOK FM