Proces prezydenta z wydawcą Onetu. Sroczyński: Nie chcę bronić Nawrockiego, ale muszę
Od kilku dni media żyją zeznaniami byłej kobiety, która pracowała w tym samym czasie co Karol Nawrocki w Grand Hotelu w Sopocie. Autorzy "Sabatu symetrystów" w tokfm.pl mocno spierali się o to, jak interpretować doniesienia dotyczące przeszłości prezydenta. - Mam wrażenie, że jedziesz stereotypami - zwrócił się Grzegorz Sroczyński do Galopującego Majora.
- Co zeznanała przed sądem Natasza Geldon;
- Jakie skutki może mieć dla Nawrockiego spór prawny z wydawcą Onetu;
- Kto - według Galopującego Majora - jest największą ofiarą w całej tej historii.
Proces Nawrockiego z wydawcą Onetu. Zeznania świadla wywołały burzę
We wtorek w procesie, który wytoczył Karol Nawrocki wydawcy Onetu Ringer Axel Springer, zeznawała Natasza Geldon, była pracownica ochrony Grand Hotelu w Sopocie. W ubiegłym roku kobieta anonimowo ujawniła Andrzejowi Stankiewiczowi i Jackowi Harłukowiczowi, że przyszły prezydent miał uczestniczyć w procederze sprowadzania prostytutek dla gości. Opublikowany w maju ub., czyli tuż przed wyborami prezydenckimi, artykuł "Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu" stał się przedmiotem prawnego sporu.
Przed sądem Geldon podtrzymała swoją wersję - jak opisała, 20 lat temu widziała Nawrockiego, który wszedł do hotelu w towarzystwie mężczyzny i kobiety, po czym udał się z nimi do części budynku, w której znajdują się pokoje gościnne. Jako że ochrona nie zajmuje się wprowadzaniem gości, dziewczyna zapytała Nawrockiego o tę sytuację. - Karol tylko odpowiedział, że można sobie dorobić, wprowadzając dziewczyny do gości, i jeśli miałabym ochotę, też mogłabym się przyłączyć - zeznała Geldon. 19-letnia wówczas pracownica odmówiła, ale też nie zgłosiła sprawy przełożonym - jak tłumaczyła, z obawy o utratę pracy.
Spór o przeszłość Nawrockiego. "To nie jest to samo"
W ocenie Galopującego Majora prezydent "przegra" na tym procesie, nawet jeżeli sąd przychyli się do jego wersji. - Wmawianie ludziom, że w najbardziej ekskluzywnym hotelu w Trójmieście, gdzie była jedna wielka mafia, gdzie Nawrocki jest zafascynowany chuliganami i napisał pod pseudonimem książkę o najsłynniejszym gangsterze Nikosiu, że on nie miał z tym absolutnie nic wspólnego, nie trzyma się kupy. Bez względu na to, kto ma tutaj rację, to przyczepi się do niego już na zawsze - wskazał bloger i publicysta w "Sabacie symetrystów".
Grzegorz Sroczyński uważa, że informacje o Karolu Nawrockim są nadmiernie eksploatowane i wyolbrzymiane przez jego politycznych przeciwników i sprzyjające KO media. - Nie chcę bronić Nawrockiego, ale muszę. Mam wrażenie, że jedziesz stereotypami, że skoro Nawrocki jest z bloków, to należał do półświatka. Nie był w środowisku mafijnym, tylko ewentualnie w środowisku kibolskim. To nie jest to samo - zwrócił uwagę Majorowi. Ten w odpowiedzi przypomniał o znajomości Nawrockiego z Wielkim Bu, któremu zarzucono dział w zorganizowanej grupie przestępczej, a także o tym, że przyszły prezydent brał udział w kibolskich ustawkach. - Mówimy o człowieku, który chodził się bić, a 90 proc. środowiska kiboli handluje narkotykami. Opowieści, że on był tylko kibolem, a te światy się nie przenikają, to są opowieści, w które można było wierzyć 20 lat temu - dodał.
Źródło: tokfm.pl, PAP