"Tusk ma cechę skorpiona". Co dalej z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz?
Partia Razem nie prowadzi rozmów z byłą ministrą funduszy, Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz - to deklaracja polityków tej partii w "Wyborach w TOK-u". Polityczka Polski2050 ogłosiła odejście z rządu Donalda Tuska.
"Tusk ma cechę skorpiona". Co dalej z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz?
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w czwartek na platformie X poinformowała o rezygnacji z funkcji ministra funduszy i polityki regionalnej. Zapowiedziała też odejście z piastowanej od stycznia tego roku funkcji przewodniczącej Polski 2050. "Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki" - napisała. Dodała, że "partię zostawia w rękach jej założyciela, który odszedł, ale jednak wrócił". Chodzi o Szymona Hołownię, wicemarszałka Sejmu, wcześniejszego lidera partii.
Pełczyńska-Nałęcz argumentowała, że część koalicji rządzącej zagłosowała za zniesieniem dwukadencyjności w samorządach (ustawa ostatecznie nie przeszła). Projekt forsował PSL i Władysław Kosiniak-Kamysz, mimo oporu części koalicji.
- Chyba sama była trochę zaskoczona, tak samo jak PSL, wynikami tego głosowania. Widać było, że zamiast świętować, bo przecież nie udało się przegłosować zniesienia dwukadencyjności, to postanowiła wypowiedzieć zaufanie ludziom, którym liderowała. To dosyć zaskakujący rodzaj odchodzenia przez lidera, który mówi: "Nie ufam ludziom, którzy wybrali mnie na swoją przewodniczącą". Jest taki stary suchar dotyczący polityków, że najpierw zmieniają samochody, potem partnerów, a na końcu partię. Wychodzi na to, że pani Pełczyńska-Nałęcz zaczęła z góry - skomentowała w "Wyborach w TOK-u" Anita Kucharska-Dziedzic z Nowej Lewicy.
Zdaniem Macieja Koniecznego z Razem "ta historia pokazuje coś jeszcze". - Jeżeli wchodzi się do rządu i nie ma się za sobą wiernych szabel w ilości wystarczającej, żeby od nich zależała większość, to tak naprawdę jest się w bardzo trudnej, a długofalowo straconej, pozycji - mówił.
- Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale Donald Tusk ma cechę skorpiona. Musi dziabnąć. Pokazuje to nawet pierwsza reakcja na informacje od pani minister. Powinien po prostu w sposób szarmancki pożegnać się z panią minister, podziękować jej za dotychczasową współpracę. Bycie ministrem nie jest pracą przymusową. Jeśli ktoś chce odejść, to odchodzi - to już Karol Karski z PiS.
"Ekstremalnie trudne do wyobrażenia"
Premier Tusk odniósł się do decyzji ministry na konferencji prasowej w Indiach. Jak mówił, myślał, że zanim Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odejdzie z rządu "zadzwoni chociaż i powie, że się znudziła tą pracą".
- Faktycznie nie powinno być tak, że minister stosuje dzisiaj niestety popularne wśród młodzieży zabiegi ghostlighting, czyli znikania i informowania dopiero po fakcie osoby, która powinna o tym wiedzieć jako pierwsza. Premier rządu powinien wiedzieć, że minister z tego rządu odchodzi. Wyszło jak wyszło - przyznała Marta Golbik z KO.
Oceniła przy tym, że "minister przyjęła bardzo dziwną strategię bycia w rządzie i krytykowania rządu". - Chciała być w rządzie, zarazem będąc opozycją - dopowiedziała.
Pełczyńska-Nałęcz była znana przede wszystkim z publicznego wypowiadania własnych poglądów, nawet jeśli były odmienne od stanowiska rządu czy koalicji. Pozwalała sobie nawet na otwartą krytykę premiera Donalda Tuska. Swoje stanowisko przedstawiała zwykle we wpisach na platformie X, przez co przez poseł Lewicy Tomasz Trela nazwał ją kiedyś "królową twittera".
A co dalej z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz?
Maciej Konieczny z Razem zapewnił, że partia nie prowadzi żadnych rozmów z nią rozmów. - Zakładamy, że jeżeli mamy współrządzić Polską i decydować o jej kierunku, to na własnych zasadach musimy wprowadzić własnych posłów, w wystarczającej ilości, i to będziemy robić. A polityka kadrowo-gabinetowa po prostu nie współgra z tym, co my robimy - mówił.
Dopytywany, czy nie przewiduje, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wystartuje z list Razem w przyszłych wyborach parlamentarnych, odpowiedział krótko: "Wydaje mi się to ekstremalnie trudne do wyobrażenia".
- A pani minister znajdzie jakieś swoje polityczne miejsce? - dopytywała prowadząca "Wybory w TOK-u".
- Świadectwa osób, które współpracowały z ministrą, wskazują, że nie jest najłatwiejsza osoba do współpracy i nie jest mistrzynią gry drużynowej - odpowiedział Maciej Konieczny.
Karol Karski z PiS zastrzegł na koniec z kolei, że "z pewnością nie jest to osoba przystająca do Prawa i Sprawiedliwości". - A czy Mateusz (Morawiecki - przypis red.) by ją przygarnął? Nie wiem, trzeba jego zapytać - skwitował w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP