,
Obserwuj
Polityka

"To nieporozumienie". Burza po głosowaniu w PE. "PiS wpada na miny"

3 min. czytania
14.03.2025 09:38
PiS próbuje tłumaczyć, dlaczego głosował przeciwko rezolucji dotyczącej wzmocnienia obronności UE. - To jest poniżej wiedzy, poniżej pewnego poziomu. Gadać, żeby cokolwiek gadać. W ogóle PiS ostatnio dość często wpada na takie miny - oceniła w TOK FM dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz.
|
|
fot. Wojciech Olkusnik/East News
  • Głosowanie europosłów PiS w Parlamencie Europejskim wywołało burzę. Opowiedzieli się oni przeciwko rezolucji dotyczącej m.in. Tarczy Wschód;
  • PiS tłumaczy, że chodziło o obronę polskiej suwerenności;
  • Nie przekonuje to politolożki z UW dr Ewy Pietrzyk-Zieniewicz. "Tam nie ma, bo przejrzałam ten dokument, czegoś takiego co by sugerowało, że bez zgody polskiego dowództwa i rządu polskiego ktoś będzie polskimi żołnierzami kierował" - powiedziała w TOK FM.

 

Parlament Europejski w Strasburgu uchwalił rezolucję dotyczącą wzmocnienia obronności UE. W jej ramach przyjęto także bezprecedensową poprawkę zaproponowaną przez delegację PO-PSL w Europejskiej Partii Ludowej (EPL), uznającą Tarczę Wschód za projekt flagowy dla wspólnego bezpieczeństwa UE. Europosłowie PiS głosowali przeciwko rezolucji.

Europoseł PiS Michał Dworczyk powiedział PAP, że PiS poparło poprawkę dotyczącą Tarczy Wschód, natomiast zagłosowało przeciwko całej rezolucji. Jak napisał w serwisie X, jego zdaniem dokument de facto uderza w NATO, które jest jedynym gwarantem bezpieczeństwa państw członkowskich.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił zaś w czwartek, że głosowanie w PE nie dotyczyło Tarczy Wschód, tylko niepodległości. "Oddanie możliwości decydowania o naszym bezpieczeństwie to utrata suwerenności" - napisał Kaczyński na X.

Burza wokół głosowania w PE. "PiS ostatnio dość często wpada na takie miny"

 

- Mamy tu do czynienia z nieporozumieniem, gdybyśmy chcieli brać za dobrą monetę te wystąpienia i objaśnienia. Bo przecież nie można głosować tylko za kawałkiem czegoś, co jest w środku pewnej całości. Tutaj trzeba było głosować za całą rezolucją albo ją odrzucać całą - skomentowała w "Pierwszym programie" w TOK FM dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz.

Politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego dodała, że rozbawiło ją zaś tłumaczenie, że chodzi o to, że nikt nie będzie rządził polskim wojskiem z wyjątkiem Polaków. - A tam nie ma, bo przejrzałam ten dokument, czegoś takiego, co by sugerowało, że bez zgody polskiego dowództwa i rządu polskiego, ktoś będzie polskimi żołnierzami kierował - zapewniła.

Jak zauważył Wojciech Muzal, nawet gdyby takie zapisy się tam znalazły, nie byłyby wiążące, bo z naszej Konstytucji wynika, kto jest zwierzchnikiem naszych sił zbrojnych. - To jest poniżej wiedzy, poniżej pewnego poziomu. Gadać, żeby cokolwiek gadać. W ogóle PiS ostatnio dość często wpada na takie miny - oceniła dr Pietrzyk-Zieniewicz.

Jako przykład takiego "wielkiego nadepnięcia na minę," wskazała wypowiedzi polityków PiS, że Polskę bardzo zlekceważono po rozmowach w Arabii Saudyjskiej; przede wszystkim ministra Radosława Sikorskiego i premiera Donalda Tuska. Bo nawet nie zadzwoniono, wskazała, żeby powiedzieć, co wynikło z tych rozmów. - Te komentarze były czynione, kiedy już ukraiński wysłannik był w Warszawie i rozmawiał z ministrem Sikorskim, relacjonował mu, jak było. Więc to jest już naprawdę nawet nie szukanie dziury w całym tylko ośmieszanie samych siebie - skwitowała politolożka.