Polska wycofuje się z ważnej konwencji. "Zabiegałam o to od ponad roku"
- Ministrowie obrony Polski, Estonii, Łotwy, Litwy rekomendują wypowiedzenie konwencji ottawskiej zakazującej produkcji i użycia min przeciwpiechotnych. Taki komunikat przekazał 18 marca min. Władysław Kosiniak-Kamysz;
- Decyzję chwaliła w TOK FM Joanna Kluzik-Rostkowska. Wiceszefowa sejmowej Komisji obrony przekonywała, że decyzja jest słuszna. Bo w przypadku wojny Polska powinna móc użyć min przeciwpiechotnych;
- Polityczka uchyliła się od odpowiedzi czy Polska obecnie ma miny przeciwpiechotne.
Konwencja ottawska z 1997 roku o zakazie użycia, składowania, produkcji i przekazywania min przeciwpiechotnych oraz o ich zniszczeniu - weszła w życie 1 marca 1999 roku i została dotąd ratyfikowana przez 163 kraje. We wtorek wypowiedzenie umowy zarekomendowali ministrowie obrony Polski, Estonii, Łotwy i Litwy. Obecnie zapasy min przeciwpiechotnych posiada około 30 państw. Miny przeciwpiechotne są stosowane na polach minowych wzdłuż granic państwowych lub do obrony strategicznych pozycji. Ze względu na niewielki rozmiar można je rozmieszczać w dużych liczbach.
- Jestem bardzo zadowolona z tej decyzji. Kuluarowo zabiegałam od ponad roku - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" Joanna Kluzik-Rostkowska. - Bez względu na to, czy my z tej konwencji wyjdziemy, czy nie, to gdyby była wojna to tych min, które mam nadzieję, że mamy, użyjemy - dodała wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji obrony narodowej.
Dopytywana przez prowadzącego rozmowę Macieja Głogowskiego, czy mamy miny przeciwpiechotne, odpowiedziała: "Jak pytam generałów, to się uśmiechają". Odmówiła bardziej szczegółowej odpowiedzi na to pytanie.
Ile min przeciwpiechotnych ma Ukraina?
I przypomniała, że Ukraina ciągle produkuje ten typ miny. - Sytuacja jest tak, że Ukraina, która do dzisiaj tak naprawdę jest sygnatariuszem tej konwencji, długi czas przed rozpoczęciem inwazji miała sześć milionów min. Część z utylizowała, ale zostało ponad trzy miliony min. I to było bardzo ważne na początku rosyjskiej inwazji - podkreśliła Kluzik-Rostkowska.
Jak przekonywała gościni TOK FM, "jeżeli dojdzie do konfliktu Polski z Rosją, to my te miny będziemy w Polsce mieć". - Tylko jest pytanie, czy będziemy mieć własne, czy tylko rosyjskie. Jesteśmy w takiej sytuacji, że powinniśmy potrafić się bronić w każdy sposób. Najważniejsze jest to, aby tego typu uzbrojenie mieć - powiedziała.
Śmierć Barbary Skrzypek
Kluzik-Rostkowska znała Barbarę Skrzypek i "bardzo ją lubiła". Zdaniem polityczki Skrzypek "absolutnie nie zasłużyła" na to, żeby jej śmierć wykorzystywać politycznie. - Biorąc pod uwagę sytuacja, w której się znalazła, to tak naprawdę to jest odpowiedzialność Jarosława Kaczyńskiego. To nie Barbara Skrzypek chciała budować (dwie) wieże - powiedziała posłanka KO.
Jak wyjaśniła, to co się wydarzyło "jest konsekwencją działań PiS-u". - Który gdzieś spowodowały, że była przesłuchiwana (w charakterze świadka - red.) w sprawie, w której nie była podmiotem. Ja bym proponowała PiS-owi namysł, jak to się stało – dodała. Podkreśliła, że jesteśmy kolejny raz świadkami tego, że "PiS gra na trumnach".