Debaty w Końskich nie będzie? "To może być pretekst" dla Nawrockiego
- Rafał Trzaskowski zaproponował w środę Karolowi Nawrockiemu debatę. Kandydat KO wybrał wyjątkowe miejsce, debata ma odbyć się w miejscowości Końskie. Przed pięciu laty Trzaskowski zrezygnował z debaty w Końskich, a wybory zakończyły się jego przegraną z Andrzejem Dudą;
- Nadal nie wiadomo, czy do piątkowej debaty dojdzie. Cały czas nie ma porozumienia między sztabami obu kandydatów, jakie telewizje mają transmitować pojedynek;
- Zdaniem prof. Szymona Ossowskiego, jeśli Telewizja Republika nie będzie dopuszczona do debaty, to Nawrocki może to wykorzystać. I zrezygnować z zaproszenia Trzaskowskiego. 'To może być pretekst, żeby powiedzieć: 'Chciałem, ale ponieważ bardzo ważne prawicowe media nie zostały zaproszone, to nie mogę iść na debatę'' - mówił gość TOK FM.
Rafał Trzaskowski regularnie wygrywa w sondażach przed wyborami prezydenckimi. Jego najgroźniejszymi rywalami są Karol Nawrocki i Sławomir Mentzen, któremu zdarza się zajmować drugie miejsce w sondażach. Ale Trzaskowski do debaty wybrał Nawrockiego. Zaproponował, żeby obaj spotkali się w Końskich w piątek 11 kwietnia o 20. Nie wiadomo, czy do debaty dojdzie, ale wiadomo, że nie wszystkim pomysł się spodobał. Najgłośniej protestują Sławomir Mentzen i Szymon Hołownia. - Nie dziwię się, że ostro protestują. (...) Wszyscy kandydaci formalnie mają taki sam status i debata organizowana tylko wśród liderów sondaży pogarsza przede wszystkim sytuację tych goniących - komentował w TOK FM prof. Szymon Ossowski.
Zdaniem dziekana Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu transmitowane przez największe telewizje starcie tylko dwóch kandydatów "wzmacnia pozycję liderów" sondaży.
Będzie debata Trzaskowskiego i Nawrockiego w Końskich?
Ossowski podkreślił, że Trzaskowski jest dużo bardziej doświadczonym politykiem, umie przemawiać i występować publicznie. Liczy więc zapewne, że debata z Nawrockim przyniesie mu wygraną. Dlatego - jak ocenił gość "TOK 360" - popierany przez PiS kandydat "będzie robił wszystko, żeby do debaty nie doszło".
- Dlaczego pan uważa? Moja koncepcja jest taka, że Rafał Trzaskowski będzie czekał, a Karol Nawrocki będzie zwodził i przyjdzie w ostatniej chwili - mówił prowadzący audycję Adam Ozga.
- To byłoby bardzo duże ryzyko dla Karola Nawrockiego. On jednak nie jest aż tak dobrze przygotowany, jak Andrzej Duda 10 lat temu - odpowiedział ekspert z poznańskiego UAM. I dodał, że Nawrocki może zdecydować się jednak na udział w starciu z Trzaskowskim, ze względu na sondaże, w których nie może cały czas zbliżyć się do poziomu poparcia, jakie ma Prawo i Sprawiedliwość.
Gość TOK FM uważa, że ewentualnym pretekstem dla Nawrockiego, żeby zrezygnować z debaty, może być to, czy Telewizja Republika będzie mogła to starcie transmitować. Już teraz jest to główny powód braku porozumienia między sztabami Trzaskowskiego i Nawrockiego. - To może być pretekst, żeby powiedzieć: "Chciałem, ale ponieważ bardzo ważne prawicowe media nie zostały zaproszone, to nie mogę iść na debatę" - stwierdził prof. Ossowski.
- Ale wtedy będzie musiał znieść narrację ze strony Trzaskowskiego, że stchórzył - podsumował Adam Ozga.