Po debatach wybuchła polityczna "bomba atomowa". Takiej sytuacji nie było nigdy wcześniej
- Ostatnie debaty prezydenckie, a zwłaszcza te piątkowe w Końskich, zdominowały polski internet;
- Przeciętny internauta zetknął się z tym tematem co najmniej kilkanaście razy poprzez artykuły, zdjęcia, cytaty, nawet jeśli sam nie oglądał debat i ich nie komentował;
- "Algorytm zdecydował, że my narkotyzujemy się polityką i to jest podstawowa informacja, którą musi nam podawać w dawkach, które w innej czasoprzestrzeni by się nie sprawdzały" - komentował w TOK FM Michał Fedorowicz;
- Według przewodniczącego ośrodka analitycznego Res Futura Rafał Trzaskowski z punktu widzenia mediów społecznościowych zyskał tym, że nie pojechał w poniedziałek na debatę do TV Republika.
Ośrodek Res Futura zanalizował media społecznościowe w ciągu 12 godzin od rozpoczęcia drugiej z piątkowych debat prezydenckich. Wyliczył, że przekaz związany z wydarzeniem wygenerował w internecie ponad jeden miliard zasięgu. Przełożyło się to na ponad 250 tysięcy unikalnych wzmianek - średnio ponad 20 tysięcy wpisów na godzinę, co odpowiada jednemu nowemu komentarzowi lub cytatowi co trzy sekundy. To sprawiło, że transmitowana przez TVP, TVN24 i Polsat News debata była najsilniejszym politycznym impulsem w mediach społecznościowych w historii Polski.
"Bomba atomowa, którą jesteśmy rażeni"
- Polski internet przeżył swojego rodzaju seans duchowy, w którym wszyscy żyli tematami politycznymi i tym, co działo się w Końskich - powiedział w TOK FM Michał Fedorowicz, przewodniczący kolektywu analitycznego Res Futura.
Jak podkreślił gość Karoliny Lewickiej, "zarówno piątkowe debaty, jak i poniedziałkowa debata (w Telewizji Republika) były najchętniej oglądanymi audycjami na żywo na świecie w serwisie YouTube". Najpopularniejszy był Kanał Zero i kanał TV Republika. Ekspert tłumaczył, że "z perspektywy algorytmu 25 milionów użytkowników mediów społecznościowych, czyli w ogóle internetu w Polsce, nie robi praktycznie nic innego, tylko interesuje się" tymi debatami prezydenckimi. To spowodowało, że przeciętny internauta zetknął się z tym tematem, nawet jeśli nie oglądał debat, nie brał udziału w dyskusji na ich temat, co najmniej kilkanaście razy poprzez artykuły, zdjęcia, cytaty.
- Algorytm zdecydował, że tu, nad Wisłą, my tak naprawdę narkotyzujemy się polityką i to jest podstawowa informacja, którą musi nam podawać w dawkach, które w innej czasoprzestrzeni by się nie sprawdzały - stwierdził Fedorowicz w "Wywiadzie Politycznym".
Kto wygrał debatę TV Republika? 'Rozmawia z przedziwnymi ludźmi'
Jak zwracał uwagę, to również efekt częstej obecności samych polityków w mediach społecznościowych. Wyjaśniał, że z perspektywy algorytmów "skoro wszyscy tak się tym interesują, to trzeba ten przekaz pokazywać". - Do tego dokładamy dwa najpopularniejsze kanały w serwisie YouTube, to robi nam się polityczna bomba atomowa, taki napalm, którym po prostu jesteśmy rażeni - opisywał. Jak mówił, "algorytm cały czas nam pokazuje emocje, emocje nas utrzymują i nagle okazuje się, że siedzimy trzy godziny przed ekranami i cały czas żyjemy tym, co jeden drugiemu powiedział". I później dyskutujemy o tym w sieci.
Straszenie PiS i PO już nie działa?
Analitycy z Res Futura po piątkowych debatach napisali: "Od 2015 roku media społecznościowe w Polsce wzmacniały przekaz oparty na konflikcie i spolaryzowanym układzie partyjnym. Treści zbudowane na zasadzie 'albo my, albo oni' osiągały największe zasięgi, a kandydaci PiS i KO korzystali z mechanizmu napędzanego przez strach, opozycję i lojalność wobec szyldu".
Według twórców opracowania po raz pierwszy od co najmniej dekad dwie główne siły polityczne muszą szukać głosów w centrum, u niezdecydowanych i krytycznie nastawionych, gdyż "stare strategie polaryzacyjne przestają działać, a komentarze społecznościowe to sygnalizują bardzo wyraźnie". Jak zaznaczył Fedorowicz, to "sytuacja niespotykana nigdy wcześniej w mediach społecznościowych". - Buduje się nowy ład polityczny, jeśli patrzymy z mediów społecznościowych - ocenił.
Paradoks debaty w Republice
Debata w Telewizji Republika, która odbyła się w poniedziałek, wygenerowała w ciągu doby prawie 200 tys. wzmianek w internecie, a użytkownicy zetknęli się z tematem średnio 17 razy - wynika z raportu Res Futury. Najwięcej uwagi, bo aż 31 procent komentarzy, poświęcono nieobecności na debacie kandydata Koalicji Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego i w większości były to negatywne oceny.
Michał Fedorowicz powiedział o pewnym paradoksie. - Z perspektywy zachowania centralnej pozycji jako hegemona Rafał Trzaskowski zyskał, że tam nie pojechał - powiedział specjalista. - To o nim była ta debata - zauważył. Jak podkreślał, inni kandydaci orientowali się na kandydata KO, a Trzaskowski "i tak miał najlepszy zasięg".
- Dzisiaj w polskich społecznościowych w centrum algorytmu jest Rafał Trzaskowski, do którego wszyscy się odwołują, i pozytywnie i negatywnie - wyjaśniał Fedorowicz.
Senyszyn drwi z Biejat. 'Kiedy nosiła koszulę w zębach, już walczyłam o prawa osób LGBT'
Sprytne zagranie Mentzena
Jak przypomniała prowadząca audycję, podczas ostatniej debaty w TV Republika kandydat Konfederacji na prezydenta Sławomir Mentzen powtarzał po odpowiedzi na każde pytanie, że warto oddać na niego głos, bo - jak pokazują badania - ma największe szanse na zwycięstwo w drugiej turze z kandydatem KO.
Według wielu komentarzy brzmiało to niezbyt dobrze. Jednak zdaniem Fedorowicza był to sprytny komunikat: "jest nas dużo, a ja jestem najbliżej" drzwi do systemu, który chce zburzyć. Według eksperta słowa Mentzena, określającego się jako kandydat antysystemowy, miały brzmieć "jeżeli zagłosujecie na Brauna, na Jakubiaka i tak dalej, to znowu zostaniemy z tym systemem". - To było o tyle sprytne, że dzisiaj wszyscy odwołują się do tego, że Mentzen powiedział kilkanaście razy to samo i co to znaczy - zaznaczył gość Karoliny Lewickiej. - Więc gwarantuję państwu, że przez najbliższe trzy-cztery dni na TikToku filmik, który będzie zdobywać najwięcej wyświetleń, to właśnie ten, gdzie Mentzen mówi, że ma największe szanse na pokonanie Trzaskowskiego - podsumował gość TOK FM.