,
Obserwuj
Polityka

Zaskakujący pomysł Tuska na gospodarkę. "Zmroziło mnie"

3 min. czytania
16.04.2025 17:46
Pomysł "dyktatury gospodarczej" w Polsce budzi wątpliwości prawne, nie wiadomo też, jak miałaby ona wyglądać, zgodzili się goście "Magazynu EKG" w Radiu TOK FM. Eksperci zwracali również uwagę, iż zmiana celów działania spółek skarbu państwa może prowadzić do konfliktu z zapisami Kodeksu Spółek Handlowych.
|
|
fot. Marysia Zawada/REPORTER / Marysia Zawada/REPORTER

Goście 'Magazynu EKG' w TOK FM komentowali zapowiedź Donalda Tuska o wprowadzeniu 'dyktatury gospodarczej'. - Premier przedstawił swoją wizję polskiej gospodarki, używając do tego takich sformułowań jak 'czas na odbudowę narodowej gospodarki', 'czas na repolonizację polskiej gospodarki' - powiedział prowadzący Tomasz Setta. Dodał, że Donald Tusk mówił, że spółki skarbu państwa nie powinny skupiać się na zyskach, ale np. spółki energetyczne na dostarczeniu obywatelom i biznesowi taniej energii.

 

Andrzej Kubisiak, wicedyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego ocenił, że premier mówił o zwiększeniu roli polskich firm w inwestycjach. - Skoro mamy duże procesy inwestycyjne, planowane są nakłady na transformację energetyczną, infrastrukturę, to polskie firmy mają w tych procesach inwestycyjnych realnie brać udział, a z tym bywa problem - powiedział Kubisiak.

Dodał, że chodzi o to, aby "polscy dostawcy, polskie firmy, na tych inwestycjach również korzystali". Według Kubisiaka premier starał się powiedzieć, że polskie firmy nie powinny być defaworyzowane w przetargach. - Raczej, żeby miały jakąś przepustkę do tego, aby w tych konkursach mieć delikatnie uprzywilejowaną pozycję - dodał.

Dyktatura gospodarcza a prawo

Tomasz Setta zwrócił uwagę, że takie rozwiązanie wymaga zmian w prawie o przetargach. - To nie będzie łatwe zadanie, szczególnie że jesteśmy w reżimie prawnym w ramach Unii Europejskiej, aczkolwiek taki protekcjonizm ma miejsce też w innych krajach i on często jest mniej formalny - zgodził się Kubisiak.

Podkreślił, że może to być także "miękki sposób wpływu ze strony premiera". - Aby jasno wskazywać, że chcemy iść trochę ścieżką krajów starej Unii - dodał.

Z kolei dr Zofia Szweda-Lewandowska ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie zwróciła uwagę na wypowiedź premiera dotyczącą tego, że celem spółek skarbu państwa niekoniecznie ma być zysk. Jej zdaniem doprowadzi to do konfliktu z zapisami Kodeksu Spółek Handlowych. - Zarządzający spółką ma przede wszystkim swoje zobowiązania wobec niej, a teraz się okazuje, że ma się kierować czymś innym niż tylko dobrem spółki - powiedziała. I wskazała, że w tej sytuacji zarządzający będzie stawał przed dylematem. - Czy postępować zgodnie z tym, co nakazuje mu Kodeks Spółek Handlowych, czy też wykonywać jakieś inne ustalenia - dodała.

Uwaga na kampanię wyborczą

Według dra Marcina Mrowca, głównego ekonomisty Grant Thornton, celem spółek skarbu państwa nigdy nie była maksymalizacja zysku. - Bo gdyby to miały robić, to płacilibyśmy ile się da, za wodę albo prąd - powiedział.

Przyznał, że "zmroziła go wypowiedź premiera o dyktaturze gospodarczej". W jego ocenie jest ona związana z kampanią wyborczą. - Powinniśmy mieć to gdzieś z tyłu głowy, prawdopodobnie z jakichś badań wyszło, że Polacy oczekują tego typu stwierdzeń - dodał.

Zaznaczył, że ma nadzieję, iż po wyborach zapomnimy o tym sformułowaniu.

Dodał, że wypowiedź premiera jest też pewnym "echem tego, co dzieje się za oceanem". - Prezydent Trump ma Muska, my mamy Muska-Tuska. Mamy protekcjonizm amerykański, mamy protekcjonizm Polski - dodał.