"Karol Nawrocki jest klasycznym oszustem. Wyłudził to mieszkanie"
- Karol Nawrocki publicznie w debacie prezydenckiej mówił, że jest właścicielem jednego mieszkania. Okazało się, że poważnie minął się z prawdą;
- Zdaniem posła Tomasza Treli kandydat popierany przez PiS okazał się 'klasycznym oszustem'.
- Trela ocenił, że Karol Nawrocki nie pojawi się w Sejmie na zaproszenie Komisji Sprawiedliwości.
Największa z dotychczasowych afer wokół Karola Nawrockiego wybuchła po - zdawałoby się - niewinnym pytaniu Magdaleny Biejat, które padło podczas debaty prezydenckiej "Super Expressu". Popierany przez PiS kandydat mówił, że ma jedno mieszkanie. Ale okazał o się, że to nieprawda. Onet ujawnił, że Karol Nawrocki - poza mieszkaniem, w którym mieszka wraz z rodziną - posiada również kawalerkę w Gdańsku, którą przejął od seniora. Okazuje się, że nie otrzymał jej ani w wyniku umowy darowizny, ani dożywocia, tylko nabył w drodze umowy sprzedaży. Do tego dochodzi też mieszkanie, którego jest współwłaścicielem - razem z siostrą. - Karol Nawrocki jest klasycznym oszustem - komentował w "Poranku Radia TOK FM" Tomasz Trela.
Wiceprzewodniczący parlamentarnego Klubu Lewicy podkreślił, że bierze pełną odpowiedzialność za swoje słowa. - Jeżeli ktoś podpisuje akt notarialny i jest napisane, że przekazuje 120 000 zł za zakup nieruchomości, a tych pieniędzy nie przekazuje (...), to znaczy, że jest oszustem, że wyłudził to mieszkanie. I dlatego Magdalena Biejat złożyła wczoraj doniesienie do prokuratury. Oczekuję od prokuratury szybkiego postępowania, przesłuchań - powiedział gość Macieja Głogowskiego. - To jest sytuacja bez precedensu: kandydat na urząd prezydenta wyłudza mieszkanie od seniora, którym rzekomo ma się opiekować, a od roku nie ma z nim żadnego kontaktu. To na wielu płaszczyznach jest ohydne. Myślę, że z czymś takim w kampanii wyborczej nie mieliśmy do czynienia - dodał.
Mieszkania Nawrockiego. Czy kandydat na prezydenta pojawi się w Sejmie?
O mieszkaniach chce z Nawrockim rozmawiać sejmowa Komisja sprawiedliwości i praw człowieka. Prezydent IPN-u został wezwany na 9 maja. Komisja wezwała Nawrockiego do przedstawienia informacji na temat "medialnych doniesień dotyczących okoliczności nabycia mieszkania położonego w Gdańsku". Czy pojawi się w parlamencie? Zdaniem Treli Nawrockiego nie będzie w Sejmie w najbliższy piątek. Mimo tego, że publicznie zadeklarował, że w posiedzeniu weźmie udział.
- On ma za mało doświadczenia politycznego. A z kłamstwem jest tak, że jak się na początku skłamie i później tego kłamstwa trzeba bronić, to w którymś momencie popełni się błąd. Karol Nawrocki jest tego ewidentnym przykładem - argumentował gość "Poranka Radia TOK FM". I przypomniał wtorkową konferencję prasową z udziałem posła Przemysława Czarnka. - Taki harpagan polityczny wychodzi, pokazuje akt notarialny, mówi, że wszystko jest czysto załatwione. A za godzinę Karol Nawrocki ma swoje spotkanie w jednym z podcastów internetowych i mówi: "Nie, ale przecież tych pieniędzy nie przekazałem" - relacjonował dalej Trela.
Czy Braunowi wolno więcej?
Maciej Głogowski pytał też o zachowanie policji wobec coraz bardziej groźnych ekscesów Grzegorza Brauna. W tym tygodniu europoseł, który chce zostać prezydentem, zerwał unijną flagę wiszącą w resorcie przemysłu i ją spalił.
- Powiem coś, co może nie do końca powinienem tak ostro powiedzieć. Oczekuję, że policja tego delikwenta na gorącym uczynku zabierze do suki policyjnej, zawiezie na "dołek". Gość złapany na gorącym uczynku nie ma żadnej ochrony immunitetowej. Jeżeli ktoś demontuje flagę, pali tę flagę, to on zagraża bezpieczeństwu obywateli, bo wznieca pożar. Robi to z pełną premedytacją i na to są odpowiednie działania - stwierdził poseł, podkreślając, że w przypadku "zwykłego obywatela", który zachowywałby się jak Braun, "służby by reagowały".
Trela podkreślił, że jak będzie miał okazję rozmawiać z kierownictwem MSWiA, to "powie wprost", że nie tylko on, ale przede wszystkim obywatele oczekują reakcji wobec Brauna. - Chcą, żeby państwo działało i żeby wszyscy byli równi wobec państwa. (...) Pamiętam czarne protesty, to były spokojne manifestacje, a policja "glebowała" uczestników. A tu mamy do czynienia z gościem, który łamie prawo na oczach wszystkich (...). Można zatelefonować, radiowóz przyjeżdża i go zabiera - przekonywał polityk, który wobec Brauna użył określenia "szurnięty".