Wyznanie Trzaskowskiego na debacie. "Być może nie miałbym drugiego dziecka"
- W najbliższą niedzielę I tura wyborów prezydenckich;
- W poniedziałek wszyscy kandydaci na urząd Prezydenta RP spotykają się na ostatniej debacie;
- Jedną z omawianych kwestii był kryzys demograficzny w Polsce. Co powiedzieli kandydaci?
- Trzaskowski zaskoczył osobistym wyznaniem.
W trakcie debaty prezydenckiej kandydatów spytano m.in. to, co zrobić, by uniknąć katastrofy demograficznej w Polsce. Rafał Trzaskowski podkreślił, że kobiety muszą się czuć bezpiecznie.
- Jeżeli nie będą decydować o swoim życiu i zdrowiu, to nie będą się czuły bezpiecznie. Ja sam w swojej rodzinie miałem dokładnie taki przypadek i być może nie miałbym drugiego dziecka, gdyby obowiązywało to średniowieczne prawo antyaborcyjne. Trzeba je po natychmiast zmienić - zaznaczył. Dodał, że kobiety będą chętniej rodzić dzieci, jeśli zapewni się rodzicom dostęp do darmowych żłobków, przedszkoli i szkół oraz mieszkań dla młodych.
Według Szymona Hołowni w kwestii przepisów dot. aborcji docelowym rozwiązaniem powinno być referendum. - Ale to nie wyczerpuje tematu, bo Polki będą rodziły dzieci, kiedy będą mogły poprosić o znieczulenie przy porodzie i nie będzie to ekstrawagancja - dodał. Zdaniem Hołowni, jeżeli mamy odwrócić katastrofę demograficzną, "musimy zmienić Polskę, a nie jedną ustawę".
Ostre spięcie na debacie. 'Proszę mnie pozwać, panie Karolu'
Z kolei w ocenie popieranego przez PiS kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego "z całą pewnością promowanie antywartości czy wartości śmierci, a nie życia, jest problemem, który wpływa na wymiar demograficzny państwa polskiego". - Trzeba wrócić do wspierania polskich rodzin, do tych wartości, które zachęcają Polaków do tego, aby swoje rodziny zakładali i o swoje rodziny dbali - ocenił.
Według Krzysztofa Stanowskiego politycy stworzyli państwo, które nie jest w stanie ratować dzieci, w którym "rodzice idą żebrać, idą do znanych osób i proszą o jakiekolwiek wsparcie".
Kandydat Partii Razem Adrian Zandberg opowiedział się za "prawem kobiet do wyboru do 12. tygodnia ciąży". Jego zdaniem wielu młodych odkłada decyzje o założeniu rodziny ze względów ekonomicznych, tymczasem - jak wskazał - "państwo ma obowiązek prowadzić taką politykę, by zapewnić stabilność miejsc pracy i dach nad głową".
Wtórowała mu kandydatka Nowej Lewicy Magdalena Biejat, według której dostęp do aborcji jest ważnym warunkiem wpływającym na podjęcie decyzji o zajściu w ciążę. Podobnie jak Zandberg, Biejat oceniła, że to kwestie ekonomiczne, w tym możliwość opłacenia czynszu i utrzymanie rodziny, wpływa na decyzję o posiadaniu potomstwa.
Kandydaci na prezydenta wbijają sobie szpile. 'Jeśli się pobijemy, wzrośnie oglądalność'