Energetyczne kłopoty Nawrockiego. "Coś bardzo niebezpiecznego czeka tuż za rogiem"
- Gminy mogą obniżać rachunki za prąd dzięki energii z farm wiatrowych;
- "Wchodząc do Unii Europejskiej, wiedzieliśmy, że ETS jest i że ceny będą rosnąć, więc nie zrzucajmy teraz odpowiedzialności za cenę energii na Zielony Ład" - stwierdził Jakub Wiech w TOK FM;
- Reaktor Maria nie działa. "Jego utrzymanie pochłania w ciągu roku tyle środków, co dwa dni finansowania górnictwa" - wskazał Jakub Wiech;
- "Zastanawiam się, czy nie będzie pewnego oburzenia społecznego, że 70 tys. górników dostaje co roku 9 mld zł, a ludzi nie stać na termomodernizację" - wskazał Jakub Wiech.
Najtrudniejsza kadencja prezydenta III RP
- Nasz system elektroenergetyczny wchodzi w okres bardzo dużych turbulencji wynikających z tego, że pojawia się problem tzw. luki wytwórczej. Będziemy mieć zbyt mało elektrowni względem naszych potrzeb - zaalarmował w TOK FM Jakub Wiech, redaktor naczelny serwisu Energetyka24, autor podcastu 'Elektryfikacja'. - Jeżeli sprawdzą się czarne scenariusze Polskich Sieci Elektroenergetycznych, to za 5 lat nawet 2 tys. godzin w ciągu roku, czyli ¼ roku, może mieć zagrożone dostawy energii. Coś bardzo niebezpiecznego czeka na nas tuż za rogiem - skomentował w audycji 'Jest temat!' ekspert, mówiąc o tym, że nadchodzi "najtrudniejsza kadencja prezydenta w III RP".
Jak wytłumaczył Jakub Wiech, problem wynika przede wszystkim ze starzejących się elektrowni węglowych. - One są już na końcówce swojego okresu projektowego i się rozsypują - ocenił gość TOK FM. I dodał, że nowe bloki węglowe są coraz bardziej awaryjne.
- Problemem jest również to, co na nas spadnie zaraz, czyli rygory związane z prawem unijnym ETS2 i kolejne obowiązki w zakresie np. rozwoju źródeł odnawialnych. W tym momencie zupełnie nie jesteśmy na to gotowi - stwierdził Jakub Wiech.
Posłuchaj:
Obietnice Nawrockiego, których może nie spełnić
Według eksperta tworzy to też niebezpieczeństwo dla Karola Nawrockiego, któremu hasło 'Odrzucimy Zielony Ład' może być często wypominane.
- Tak samo jego zapowiedzi odnośnie obniżenia cen energii mogą być często wskazywane jako przykład obietnicy, która nie do końca została spełniona. Chociaż jest parę czynników, które grają na korzyść pana prezydenta elekta. Pewna obniżka może nastąpić naturalnie, gdyż wychodzimy z kryzysu energetycznego. Natomiast raczej nie będzie to obiecywane 33 proc. - wskazał Jakub Wiech. I dodał, że transformacja energetyczna toczy się "bardzo szybko".
- Polska nie może być postawiona poza nawiasem tej transformacji. Te trendy będą oddziaływać na naszą gospodarkę. Kiedy pan prezydent elekt mówi cały czas, że trzeba "fedrować, fedrować, fedrować" (to jest taki polski "drill, baby, drill"), to zastanawiam się, jak on chce to zrobić - skomentował gość TOK FM, wskazując, że może się okazać, że węgiel pod koniec kadencji Nawrockiego będzie odpowiadać za 1/4 miksu energetycznego Polski.
Nie potrzebujemy tylu kopalń. "Przepalimy potencjał"
- Już w tym momencie widzimy, że większości kopalń nie potrzebujemy. Jeżeli pójdziemy dalej tą ścieżką, którą idziemy, to za 5 lat zużywany przez nas wolumen węgla energetycznego będzie do obsłużenia trzema kopalniami. Mamy w tym momencie 17 - powiedział ekspert. - Zaraz się okaże, że zdecydowana większość naszych zakładów wydobywczych jest zupełnie niepotrzebna. A ładujemy w to kupę kasy - skomentował gość Agaty Szczęśniak.
- Zastanawiam się, czy nie będzie pewnego oburzenia społecznego, że 70 tys. górników dostaje co roku 9 mld zł, a ludzi nie stać na termomodernizację, ludzi nie stać na ogrzewanie. Tutaj też się może pojawić linia podziałów - wskazał Jakub Wiech.
Jak dodał ekspert, "kolosalne pieniądze mogą nam przejść koło nosa", jeżeli prezydent Karol Nawrocki nie będzie zorientowany na współpracę z rządem w zakresie szukania nowych szans w energetyce. - Tylko w zeszłym roku wydano na transformację energetyczną dwa razy więcej niż na paliwa kopalne. To niesamowity przepływ pieniędzy, który powinien przynajmniej w części trafiać do Polski - skomentował gość TOK FM.
- Jeżeli ugrzęźniemy w głupich sporach, czy kopalnie węgla mają działać do 2039 roku, to nic nam z tego nie przyjdzie. Przepalimy nasz spory potencjał - ostrzegł Jakub Wiech.
Polityczne farmy wiatrowe. Wiatraki obniżą rachunki?
Ustawa dotycząca zmiany prawa w zakresie budowy turbin wiatrowych na lądzie jest gotowa. Według Jakuba Wiecha, to pozwoli odblokować potencjał tej energetyki w Polsce.
- Turbiny wiatrowe to dopływ milionów złotych do budżetu gminy. Co więcej, od 1 lipca gminy będą mogły używać energię produkowaną przez farmy wiatrowe na własne potrzeby. W ten sposób mogą obniżać rachunki odbiorcom w swoim obrębie terytorialnym - wskazał Jakub Wiech. Jak podkreślił ekspert, temat farm wiatrowych na lądzie nabrał "poważnego aspektu politycznego".
- Tu nie chodzi tylko o tańszą energię i rozwój nowej branży. W Polsce jest wiele gmin, które się wyludniają. Dla takich miejsc budowa farm wiatrowych to w zasadzie jedyna droga do tego, by zapewnić odpowiednią jakość usług publicznych. Inaczej gminy nie będą mieć pieniędzy - zaalarmował Wiech. I zaznaczył, że rząd "nawalił w podstawowej kwestii" i nieudolnie zmienił prawo.
- Jeśli chodzi o energetykę wiatrową na lądzie, rząd zaczął falstartem. Mieliśmy źle napisaną ustawę, temat stał się bardzo polaryzujący. Od listopada 2023 roku nie udało się zmienić prawa, pomimo tego, że było to wpisane na listę 100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów - przypomniał rozmówca Agaty Szczęśniak.
Europejski Zielony Ład. "Przez 20 lat nie zrobiliśmy nic"
Jakub Wiech zwrócił uwagę, że w dyskusji wokół polityki klimatycznej UE dominują rozważania o kosztach i problemach, a nie korzyściach.
- Dziwi mnie, że obecny rząd rzadko sięga po możliwość kreowania pozytywnego przekazu - skomentował ekspert. Prowadząca audycję stwierdziła, że dla polityków "ten temat jest spalony". I wskazała, że w społeczeństwie utrzymuje się przekonanie, że "Zielony Ład równa się koszty. Będziemy więcej płacić za energię z powodu fanaberii europejskich urzędników".
Bez niego cofniemy się do średniowiecza. Cały świat ustawia się w kolejce, a produkcja zwalnia
- Na przygotowanie się do ETS-u mieliśmy 20 lat. Wchodząc do Unii Europejskiej, wiedzieliśmy, że ETS jest i że ceny będą rosnąć, więc nie zrzucajmy teraz odpowiedzialności za cenę energii na Zielony Ład, który powstał względnie niedawno - powiedział Jakub Wiech. - Przez 20 lat nie zrobiliśmy nic, by się przygotować na prawo, o którym widzieliśmy, że będzie. Unia Europejska nie wyciągnęła tego z kapelusza - zaznaczył gość TOK FM.
Ekspert przyznał, że europejski Zielony Ład może być "bardzo obciążający dla społeczeństwa". - Ta polityka może być bardzo mocno uderzająca, zwłaszcza w najuboższych - ostrzegł Wiech, dodając, że w UE startuje Społeczny Fundusz Klimatyczny. Jest to zbiór funduszy, które trzeba wykorzystać na mechanizmy wsparcia dla odbiorców zagrożonych wzrostem cen energii. Jak podkreślił ekspert, wzrost cen jest spodziewany. Jakub Wiech wskazał na narzędzia, które mogą wspomóc odbiorców energii.
- Przypomnę, że chociażby z tytułu ETS-u Polska w ciągu ostatnich 10 lat zarobiła ponad 100 mld zł. To jest wpływ do budżetu państwa, który uzyskaliśmy ze sprzedaży uprawnień do emisji - dodał rozmówca Agaty Szczęśniak.
Według Jakuba Wiecha w polskiej energetyce zachodzą zmiany, które są konsekwencją transformacji energetycznej. - Udział węgla w tym roku, po pierwszych 5 miesiącach, spadł do poziomu 53 proc. Dużo miejsc pracy tworzy się w nowych branżach, które nie są związane z przemysłem paliw kopalnych, tylko z nowymi technologiami. W branży fotowoltaicznej w Polsce pracuje 40 tys. osób, a w górnictwie - 72 tys. osób. Tylko że branża fotowoltaiczna rozwija się sama, a górnictwo opiera się tylko na publicznej pomocy - zaznaczył gość TOK FM.
Reaktor Maria nie działa. "Kompromitujące"
Wiech ocenił, że Polska jest już "bardzo blisko rozpoczęcia budowy elektrowni jądrowej". Ta dobra informacja jest jednak przykrywana problemami z reaktorem Maria.
- Reaktor Maria nie działa. Nasz jedyny reaktor jądrowy, który ratuje ludziom życie, produkując radioizotopy dla medycyny nuklearnej, nie dostał licencji, czyli pozwolenia Państwowej Agencji Atomistyki - stwierdził gość Agaty Szczęśniak. I wytłumaczył, że to efekt sporu między Państwową Agencją Atomistyki a Narodowym Centrum Badań Jądrowych, które złożyło niepełny wniosek. - Nie wiadomo, kiedy reaktor ruszy. To smutne z punktu widzenia powagi państwa, że nasz jedyny reaktor jądrowy nie działa z przyczyn czysto formalnych - skomentował ekspert.
Jak podkreślił, jest to "problem dzielony między różne rządy". - Reaktor Maria ma gigantyczne problemy finansowania. Jego utrzymanie pochłania w ciągu roku tyle środków, co dwa dni finansowania górnictwa. To nie są duże pieniądze, ok. 40 mln zł. Ale okazuje się, że nie mamy takiej puli środków - powiedział Jakub Wiech. - To jest kompromitujące dla państwa - podsumował.