Idzie zmiana, której "nie zatrzyma żaden wojewoda". Monika Strzępka: To ostatnie skrzeki tego systemu

- Celem było zapewne zdestabilizowanie instytucji - tak Monika Strzępka skomentowała w TOK FM decyzję wojewody wojewódzkiego o zawieszeniu jej w funkcji dyrektorki Teatru Dramatycznego w Warszawie. Reżyserka zapewniła też, że nie podda się do dymisji i "na pewno zadba o to, by teatr funkcjonował prawidłowo".

Dyrektorka warszawskiego Teatru Dramatycznego Monika Strzępka została zawieszona w pełnionych obowiązkach przez Konstantego Radziwiłła. Jak podała gazeta.pl, wojewoda mazowiecki chce jej odwołania, bo nie spodobał mu się m.in. pomnik złotej waginy, który postawiono w foyer teatru. Według Strzępki ta wagina jest "wyrazem uznania dla kobiecości, tajemnicy życia, seksualności i przyjemności, symbol wartości, które wyznajemy i którymi będziemy się kierować, transformując Teatr Dramatyczny w feministyczną instytucję kultury".

- Nie wiem, czy to emocjonalnie przyjęłam to do końca, bo to sytuacja bardzo trudna. Bardzo zależy mi na tym, by nie działać reaktywnie. Nie zamierzam brać udziału w żadnej wojnie - odpowiedziała Monika Strzępka na pytanie Adama Ozgi, jak przyjęła decyzję wojewody.

Strzępka nie ma zamiaru użalać się na sobą. - Ja przetrwam. Od 20 lat jestem na barykadzie. Nie wiem, jak dla mnie osobiście skończy się ta sytuacja, natomiast na pewno zadbam o to, by teatr funkcjonował prawidłowo - podkreśliła.

"Zmiana idzie ogromną falą"

Dodała, że jej pierwszą reakcją była wówczas obawa o bezpieczeństwo zespołu. - Celem zapewne było zdestabilizowanie instytucji - oceniła w "Popołudniu Radia TOK FM". Jak wyjaśniła, jest już po spotkaniu z zespołem teatru, dla którego mijający rok jest bardzo trudny - przede wszystkim z powodu zmiany kierownictwa. - I akurat w momencie, w którym ludzie zaczęli swobodne oddychać, dostaliśmy taki strzał. Myślę jednak, że paradoksalnie, to nas wzmocniło - oceniła reżyserka.

Dziennikarz TOK FM zasugerował, że to może właśnie zmiana jest tym, co najbardziej przeszkadza Konstantemu Radziwiłłowi. - Tej zmiany nie zatrzyma żaden wojewoda, żadne rozporządzenie, żadna decyzja - uważa Monika Strzępka. Bo, jak zaznaczyła, zmiany są "potężne" i dotyczą niemal każdej sfery naszego życia. - My jesteśmy tylko jednym z przyczółków, ale to dzieje się wszędzie. Zmiana idzie ogromną falą. System patriarchalny nie ma już żadnej żywotnej energii, żeby się utrzymać. To są ostatnie skrzeki tego systemu - mówiła.

Lista argumentów wojewody to "lista nawyków cenzorskich"

Władze Warszawy nie zamierzają zaakceptować decyzji wojewody mazowieckiego. - My się nie zgadzamy z tą decyzją. Pójdziemy z nią do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Będziemy czekać na rozstrzygnięcie. Na razie Monika Strzępka nie została formalnie odwołana, więc pozostaje dyrektorką, ale – skutkiem decyzji wojewody - nie może pełnić swoich obowiązków – mówiła w TOK FM zastępczyni prezydenta Warszawy Aldona Machnowska-Góra.

Reżyserka pytana o to, czy jest spokojna o decyzję sądu, odpowiedziała: "Jeżeli uznajemy, że sądy są niezawisłe, jestem całkowicie spokojna o tę decyzję". - Ponieważ lista argumentów to lista nawyków cenzorskich - podkreśliła. Zapewniła też, że sama nie poda się do dymisji.

Bez względu na decyzję wojewody Radziwiłła Monika Strzępka zaprosiła na pierwszą premierę Teatru Dramatycznego pod swoim kierownictwem. Będzie to spektakl "Mój rok odpoczynku i relaksu" w reżyserii Katarzyny Mińkowskiej. Premierę zaplanowano na 8 grudnia.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM