"G... może się zamienić w złoto". Daukszewicz o skutkach afery w "Szkle kontaktowym"
W maju tego roku podczas jednego z odcinków programu "Szkło kontaktowe" w TVN24 padł niefortunny żart Krzysztofa Daukszewicza, który chciał nawiązać do słów Kaczyńskiego, ale zabrzmiało to, jakby sam wyśmiewał mniejszości. Satyryk od razu zorientował się w niezręczności i próbował wytłumaczyć, ale nic to nie dało. Jego słowa z programu na żywo stały się zarzewiem wielkiej fali potępienia. W efekcie sam zrezygnował z udziału w programie, a niedługo potem odeszli także Robert Górski i Artur Andrus.
Podczas wizyty w audycji "Humor i Teraźniejszość" gdzie Daukszewicz opowiadał przede wszystkim o swojej najnowszej książce "Sposób na przetrwanie", napisanej wspólnie z żoną Violettą Ozminkowski, satyryk wrócił do wydarzeń sprzed pół roku i ich konsekwencji.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć >>
"Zostaliśmy zhejtowani w sposób masakryczny"
- Jest w tej chwili kultura wykluczenia, która działa, ale okazało się, że ona u nas średnio funkcjonuje - stwierdził Daukszewicz. - I mówię to na własnym doświadczeniu - zapewnił. Gość audycji opowiadał, jak nie potrafili sobie z żoną poradzić z atakiem w internecie. - Rzeczywiście zostaliśmy zhejtowani z Violą w sposób masakryczny. Pierwszy tydzień był taki, że Viola bała się wyjść z domu. Mieliśmy pójść do centrum handlowego na Targówek i słyszałem: "Ja się boję. Ja się boję" - wspominał artysta. - A tam ludzie podchodzili do nas z wyrazami współczucia. Nagle okazało się, że jest reakcja całkiem w drugą stronę - mówił. - I od tego czasu do dzisiaj dostaję tyle różnych fajnych gadżetów, które ludzie przynoszą na koncerty. Jakieś tam słoiczki z miodem, różne takie i: "Panie Krzysiu, nic się nie stało" - zapewniał.
Co dalej z kabaretami w Polsacie? Górski: Zachowują się jak Kaczyński
Podsumowując tamto doświadczenie, Daukszewicz stwierdził: - Gdybym miał to przeżyć drugi raz, to już się nie boję. Okazuje się, że gówno, które wylewa się na człowieka, nie jest takie straszne. W pewnym sensie może się zamienić w złoto - dodał filozoficznie.
'Nad katastrofą Kościoła nie zapłaczę'. Spowiedź młodych księży