Czy jest szansa na tani lot w majówkę? "Linie chętnie na takich pasażerach zarobią"
Majówkowo pewnie bym doradził, żeby szukać biletów last minute u przewoźników czarterowych. I to tak naprawdę last minute, czyli na kilka dni przed majówką. Wtedy duża część firm sprzedaje bilety, by atrakcyjnymi cenami dopełnić samolot. To pierwsza rada. Druga jest taka, żeby kupować bilety jednak z dużym wyprzedzeniem u przewoźników tradycyjnych - mówił w TOK FM Eryk Kłopotowski, ekspert rynku lotniczego.
- Według ACI Europe lotniska europejskie mogą odczuć braki paliw w ciągu trzech tygodni, podał "FT";
- W ocenie Eryka Kłopotowskiego, eksperta rynku lotniczego, niezależnie od tego, czy jest kryzys paliwowy, czy nie, jest już za późno na tanie bilety na majówkę;
- Co w tej sytuacji doradza? I co z pomysłami na tanie bilety na wakacje?
Dziennik "Financial Times" podał w piątek, że organizacja ACI Europe, reprezentująca europejskie lotniska, ostrzegła w liście do komisarza UE ds. transportu Apostolasa Dzidzikostasa przed systemowymi brakami paliwa lotniczego, jeśli cieśnina Ormuz nie zostanie odblokowana w ciągu trzech tygodni.
Jak przyznał w TOK FM Eryk Kłopotowski, ekspert ds. rynku lotniczego, niezależnie od tego, czy jest kryzys paliwowy, czy nie, jest już za późno na tanie bilety.
- Linie tradycyjne i linie niskokosztowe oferują tanie połączenia wtedy, kiedy nie ma dużego popytu. A wiadomo, że na majówkę i na wakacje popyt jest wyższy, w związku z tym i liczba tanich biletów z miejsca jest ograniczona. Przy czym, o czym też warto pamiętać, wypełnianie samolotu przez pasażerów powoduje podwyższenie taryfy, czyli pierwsze miejsca, pierwsze fotele w samolocie zawsze są najtańsze. Innymi słowy: im większy jest popyt, tym większa cena biletu - tłumaczył w audycji "Mikrofon TOK FM".
Dodał od razu, że na niepopularne dni, w tym np. niemajówkowe, ceny w przypadku tanich linii lotniczych zaczynają się nawet od 10 zł, a w przypadku linii tradycyjnych od 100 zł; jeżeli chodzi o loty po Europie i w jedną stronę. - Jeżeli chodzi z kolei o majówkę, to od razu zaczynamy od pułapu dwa, trzy razy wyższego. Wiadomo: jest przymus, żeby lecieć, a linie lotnicze chętnie na takich pasażerach zarobią - podkreślił w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
- A czy widać w tych cenach efekt sytuacji na Bliskim Wschodzie? - chciał też wiedzieć prowadzący.
- Tak. Jeżeli chodzi o blokadę dostępności paliw i wzrost ceny o 100 proc. w ostatnich dwóch miesiącach to rzeczywiście odbija się to na cenie biletu, ale na pewno nie jeden do jednego. Po pierwsze dlatego, że paliwo stanowi 20-30 proc. kosztów operacyjnych przewoźnika. Po drugie: duże linie lotnicze, prowadzące dużo operacji, zabezpieczają się finansowo przed wzrostem cen paliwa. Jak? Kontraktami finansowymi. Dzięki umowom na wiele miesięcy kupują paliwo po stałej cenie, niezależnie od wahań np. kursu ropy - odpowiedział Eryk Kłopotowski.
Dopytywany, czy kontrakty wystarczą, by przeczekać ten trudny czas, odpowiedział krótko: "teoretycznie tak". - Ale mamy do czynienia z drugim czynnikiem, który jest dużo trudniejszy do pokonania, czyli zablokowaniem łańcuchów dostaw. A trudno też mówić, że można sobie to paliwo zmagazynować - dopowiedział.
Wskazał, że z jednej strony na lotniskach nie ma miejsca na "bardzo duże ilości paliwa", z drugiej - paliwo to musi być magazynowe przez specjalistyczne firmy. - Nie da się tego w żaden sposób pominąć - podkreślił Eryk Kłopotowski.
Pomysł na tańsze bilety lotnicze? "Dusza hazardzisty"
Gość TOK FM był też pytany, co by radził tym, którzy rozważają nadal wylot na majówkę.
- Majówkowo pewnie bym doradził, żeby szukać biletów last minute u przewoźników czarterowych. I to tak naprawdę last minute, czyli na kilka dni przed majówką. Wtedy duża część firm sprzedaje bilety, by atrakcyjnymi cenami dopełnić samolot. To pierwsza rada. Druga rada jest taka, żeby kupować bilety jednak z dużym wyprzedzeniem u przewoźników tradycyjnych i być jednak pierwszą osobą, która kupuje bilet, a nie ostatnią, bo wtedy jest najdrożej - odpowiedział Eryk Kłopotowski.
A jaką ma radę na wakacje samolotem? Tu, zdaniem eksperta ds. rynku lotniczego, dużo zależy od "duszy hazardzisty u każdego z nas". - Ci, którzy nie mają duszy hazardzisty i raczej nie wierzą w pokojowe rozwiązanie konfliktu, lepiej żeby kupowali bilety raczej szybciej niż wolniej. W myśl zasady: im bardziej wypełnia się samolot, tym wyższe są oferowane taryfy. Z kolei ci, którzy są trochę hazardzistami i wierzą w pokojowe rozwiązanie, bardzo szybkie, mogą liczyć na bardzo ciekawe propozycje jeżeli chodzi o przewoźników oferujących przesiadkę w zatoce, czyli wszystkie katarskie linie lotnicze i linie lotnicze Emiratów - wskazał.
Przekonywał przy tym, że ci przewoźnicy "na pewno będą chcieli przyciągnąć podróżnych bardzo atrakcyjnymi cenami, bo konflikt nie tylko wpłynął na paliwa, ale też zamknięcie przestrzeń powietrznej. - Fakt, że linie nie mogły prowadzić operacji oznacza dla nich nie tylko duże straty finansowe, lecz również utratę zaufania i rezygnację z przyszłych podróży. A przywrócić to zaufanie będzie można tylko i wyłącznie bardzo atrakcyjnymi cenami. Myślę, że będą to bardzo dobre promocje, obejmujące nawet gorący okres, który zwykle jest z nich wyjęty, czyli środek lata - skwitował w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP