Sprzedaż gum spada na łeb, na szyję. Przemysł oponiarski wszczyna alarm
Sprzedaż ogumienia do aut osobowych spadła o 25 procent, do dostawczych o 30 procent, do maszyn rolniczych o 34 procent, podobnie do ciężarówek, a do pojazdów przemysłowych o - uwaga - ponad 60 procent. Sytuacja wygląda podobnie na wielu rynkach europejskich.
Powodów tego zjawiska jest kilka. Po pierwsze - kryzys kosztów życia pozbawia polskie rodziny robienia zakupów z kategorii 'niekonieczne' lub 'da się bez tego obejść'. Astronomicznie wysokie rachunki za utrzymanie mieszkania i ceny żywności rosnące w tempie ponad 20 procent rocznie tak mocno odchudzają portfele, że na ekstra wydatki brakuje miejsca. Już w ubiegłym roku co piąty kupiony komplet opon był kompletem całorocznym. A to znaczy, że do auta z takim ogumieniem potrzebny jest jeden zestaw, a nie dwa. To z kolei oznacza spadek chętnych do samej operacji wymiany. Kolejki przed zakładami wymiany opon powoli odchodzą więc do przeszłości. A jeśli nawet nie same kolejki, to na pewno ich długość. Tak było już w tym sezonie. To jedna z konsumenckich taktyk oszczędnościowych, bo opony sezon do sezonu podrożały. I to niemało.
SŁUCHAJ CAŁEGO "CODZIENNEGO PODCASTU GOSPODARCZEGO":
Komplet do średniego auta osobowego kosztował - przed sezonem zimowym - o 400 złotych więcej niż rok wcześniej. Jednak właściciele SUVów musieli zapłacić nawet o tysiąc wyższy rachunek. Przyczyny są oczywiste. Wzrosły koszty produkcji, w tym przede wszystkim surowców, czyli węgla i sadzy. Więcej kosztuje też drut stalowy, podrożała energia, wzrosły płace, więcej trzeba zapłacić za transport, czyli rozwiezienie towaru do punktów sprzedaży. Stąd cena opon, która dla właścicieli coraz bardziej wiekowych aut staje się nieosiągalna.
Spadek sprzedaży samochodów
Ale jest też inny powód gwałtownych spadków sprzedaży opon - to spadek sprzedaży samochodów. Po pierwsze - ten pandemiczny. Po drugie - ten obecny, gdy nowy samochód staje się dla przeciętnego konsumenta dobrem luksusowym. Średnia cena nowego auta wynosi dzisiaj w Polsce około 160 tysięcy złotych.
Skoro nowych aut albo nie ma, albo są za drogie, jedyną opcją staje się samochód używany, więc ich ceny także rosną, a oferta się kurczy.
Konsumenci łapią się za głowy. W ubiegłym roku średnia cena auta z ogłoszenia była o ponad 20 procent wyższa niż rok wcześniej i z 24 tysięcy w 2021 roku wzrosła w marcu tego roku do ponad 30 tysięcy. Dopiero w ubiegłym miesiącu nieco spadła. Samochodów używanych w atrakcyjnych cenach wciąż jednak jest za mało, a - jak twierdzą sieci komisów - zainteresowanie nimi systematycznie rośnie.
Polacy tną wydatki
I na koniec o konsumenckich nastrojach, od których w części zależy powodzenie całej gospodarki. Dziewięciu na dziesięciu Polaków szuka okazji i próbuje ograniczyć codzienne wydatki. Co trzeci ocenia swoją sytuację jako gorszą niż w końcówce ubiegłego roku. Dwie trzecie boi się, że w najbliższych latach będzie im się wieść jeszcze gorzej.
Ponad połowa ankietowanych przez firmę EY 'kupuje tylko to co niezbędne', prawie tyle samo 'wydaje mniej na rzeczy mniej istotne'. Większość nie widzi w przyszłości poprawy swojego finansowego losu i zamierza trzymać się za kieszeń w najbliższych latach. To źle wróży producentom odzieży, obuwia czy kosmetyków oraz całej branży urody. Nie mogą też spać spokojnie wytwórcy napojów alkoholowych, elektroniki, wyposażenia wnętrz oraz branża remontowa, rozrywkowa i cały przemysł czasu wolnego. A to przecież nie koniec listy.
Według prowadzonego raz w roku międzynarodowego badania Euromonitora, słowem roku w handlu detalicznym jest 'oszczędzanie'. Trzy czwarte zamierza wydawać nie więcej niż wcześniej, a to znaczy, że jest zmuszona kupować mniej. Bo ceny przecież stale rosną. Konieczność stałego trzymania się za kieszeń powoduje, że podczas zakupów kierują się niemal wyłącznie wysokością rachunku. Coraz popularniejsze stają się programy lojalnościowe i akcje promocyjne, szczególnie w dyskontach. Bo co robić, gdy opakowanie markowego proszku do prania kosztuje dzisiaj tyle, ile nie tak dawno wynosił paragon za całe zakupy? W tej sytuacji wybór pomiędzy papierem toaletowym, a kompletem opon wydaje się raczej oczywisty.
Ciekawe? Słuchaj także "Codziennego Podcastu Gospodarczego" na temat zmian cen na stacjach paliw: