ZUS upadnie? Burza po słowach ministerki Tuska. Komentatorzy aż złapali się za głowy
Dobrostan seniorów jest bardzo ważny, tylko nasz system zusowski jest, de facto, piramidą finansową. Polega ona na tym, że młode pokolenia pracują na starsze i to nie jest wina żadnej władzy III RP, to jest dziedzictwo komunizmu - stwierdziła w rozmowie z 'Faktem' minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Te słowa wprawiły ekspertów w osłupienie. Piramida finansowa to bowiem takie przedsięwzięcie, które zmierza do rychłego upadku i do utraty naszych pieniędzy.
- To bardzo zła wypowiedź, podważająca zaufanie do systemu emerytalnego. Można mieć uwagi co do standingu finansowego ZUS-u, chociaż w mojej ocenie on jest dobry i wypłata emerytur czy rent nie jest zagrożona. I ta wypowiedź źle buduje przyszłość tej instytucji - mówił w programie "EKG" w TOK FM wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich Arkadiusz Pączka.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
ZUS jako "piramida finansowa". "Nie rozumiem, czemu to stwierdzenie padło"
Rozmówca Tomasza Setty dodał, że nie rozumie, dlaczego takie stwierdzenie w ogóle padło. Dodał, że można mieć uwagi co do przyszłych projekcji wypłat emerytur w kontekście kryzysu demograficznego i w ogóle co do samego systemu. - Ale ta wypowiedź w żadnym stopniu nie jest potrzebna i nic nie wnosi do debaty publicznej na temat polskiego systemu emerytalnego - wskazał.
Także zdaniem dr Soni Buchholtz z Forum Energii i Szkoły Głównej Handlowej to wypowiedź zła i niepotrzebna. - Ja również nie rozumiem, czemu to stwierdzenie padło. Także dlatego, że generalnie mamy niską stopę zastąpienia w systemie emerytalnym i ona będzie spadać. Więc im więcej będziemy mieli zaufania do instytucji, która pozwala nam utrzymać dobrostan osób starszych w przyszłości, tym lepiej - powiedziała.
Zmiany w wieku emerytalnym w Polsce? Jest inny sposób
Jak tłumaczyła, "jeżeli piramidą finansową nazywamy to, że młode pokolenia pracują na starsze, to tak nie działa".
- Tutaj kluczowe jest to, że się kiedyś tak umówiliśmy, że mieliśmy liczne młode pokolenie, dużo mniej osób starszych i w ten sposób korzystaliśmy z dywidendy demograficznej. Teraz ta sytuacja nie ma miejsca, natomiast system emerytalny został zmieniony w taki sposób, żeby te różnice wynikające z pozytywnej demografii się zacierały. Ale oznacza to np. większe oskładkowanie indywidualne. To złożony temat i naprawdę nie rozumiem, takich wypowiedzi - podsumowała dr Buchholtz.