"Pan przewodniczący mnie przeprosił. Usłyszałem, że nie mogę niestety oddać swojego głosu"

Pan Krzysztof z Warszawy chciał głosować korespondencyjnie. Nie miał takiej możliwości, bo nie dostał swojego pakietu wyborczego. Poszedł więc do lokalu, ale tam także oddanie głosu okazało się niemożliwe. "Pana pakiet został doręczony" - usłyszał.
Zobacz wideo

Pan Krzysztof z Warszawy na początku czerwca udał się do urzędu dzielnicy na Bemowie, gdzie zgłosił chęć głosowania korespondencyjnego. Zaznaczył odpowiednią rubrykę, by pakiet wyborczy dostarczono mu do domu. Ale pakiet do niego nie dotarł - nie było też w skrzynce żadnego awiza.

Zgodnie z wytycznymi Państwowej Komisji Wyborczej, wyborca udał się więc w niedzielę do swojego lokalu wyborczego w Wojskowej Akademii Technicznej. Był z rodzicami (jest niewidomy) i chciał zagłosować. - Powiedziałem członkom komisji, że miałem dostać pakiet, ale go nie dostałem, dlatego chcę zagłosować w lokalu. Okazało się, że moje nazwisko było na liście. Przewodniczący zadzwonił do ewidencji (ludności - przyp. red.), a tam mu powiedziano, że mój pakiet został odebrany. Nie wiem, jak to możliwe, bo nic takiego nie miało miejsca. Pan przewodniczący mnie przeprosił i usłyszałem, że w tej sytuacji nie mogę niestety oddać swojego głosu. Nie mogłem spełnić obywatelskiego obowiązku - opowiada nasz rozmówca.

Już kilka dni temu opisywaliśmy że takie sytuacje - teoretycznie - mogą mieć miejsce. Nie do końca było bowiem wiadomo, co między piątkiem a niedzielą dzieje się z pakietami wyborczymi, które z różnych przyczyn nie zostały doręczone. Poczta Polska w piątek po południu przekazała nam, że "z nadanych przez urzędy ok. 170 tys. pakietów wyborczych tylko 1,7 proc. zostało awizowanych, ale nie są to ostateczne dane, bo jeszcze trwają doręczenia i odbiór awizowanych pakietów".

Protest wyborczy. Kiedy i jak złożyć?

Co teraz? Pan Krzysztof ma prawo do złożenia protestu wyborczego - należy to zrobić w ciągu trzech dni od momentu podania oficjalnych wyników wyborów przez Państwową Komisję Wyborczą (a stanie się to prawdopodobnie we wtorek).

Jak mówi nam prawniczka profesor Anna Rakowska -Trela, składając protest powinniśmy opisać, do jakiego przestępstwa przeciwko wyborom mogło dojść lub w jaki sposób mógł zostac złamany Kodeks wyborczy. Trzeba też wskazać, że naruszenie prawa mogło mieć wpływ na wynik wyborów. - Protest wnosi się do Sądu Najwyższego. Kodeks wyborczy wskazuje, że protest wyborczy można też nadać w polskiej placówce pocztowej. Trzeba pamiętać, że można to zrobić po opublikowaniu wyników wyborów przez PKW. Mamy na to trzy dni. Protest wniesiony wcześniej po prostu nie zostanie przez Sąd Najwyższy rozpoznany - tłumaczy ekspertka.

Do złożenia protestu ma prawo każdy obywatel. Można go napisać odręcznie, na zwykłej kartce papieru. Nie wnosi się do niego żadnych opłat - ani sądowych, ani skarbowych.

Wybory prezydenckie 2020. Cząstkowe wyniki

Po podliczeniu głosów z 99,78 proc. obwodów Państwowa Komisja Wyborcza poinformowała, że  Andrzej Duda zdobył 43,67 proc. poparcia. Drugie miejsce zajął Rafał Trzaskowski - 30,34 proc., a trzecie Szymon Hołownia - 13,85 proc. 

Na kolejnych pozycjach znaleźli się: Krzysztof Bosak - 6,75 proc., Władysław Kosiniak-Kamysz - 2,37 proc. i Robert Biedroń - 2,21 proc. PKW podała, że frekwencja wyniosła 64,4 proc. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM