I tura bez problemów? Niestety nie. Obserwatorzy wyliczają kłopoty, z jakimi spotkali się wyborcy

W czasie I tury wyborów prezydenckich pracom komisji wyborczych przyglądali się obserwatorzy społeczni m.in. z Fundacji "Odpowiedzialna Polityka". Swoje zastrzeżenia przedstawiają w specjalnym raporcie.
Zobacz wideo

Obserwatorzy zwracają uwagę m.in. na dopisywanie się wyborców do spisów wyborców przez platformę ePUAP, czyli głównie przez swoje internetowe konto bankowe. Problem w tym, że dopisując się, wyborcy najczęściej nie dostawali z urzędu gminy czy urzędu dzielnicy potwierdzenia, że zostali dopisani. - W związku z tym, w momencie gdy wyborca przychodzi do lokalu wyborczego, nie może być na sto procent pewien, że zostanie mu wydana karta do głosowania, ponieważ nie wie, czy został prawidłowo do tego spisu dopisany - mówi Zofia Lutkiewicz z Fundacji "Odpowiedzialna polityka". I dodaje, że były osoby, które przyszły zagłosować, ale nie mogły tego zrobić, bo nie było ich w spisie. - Wcześniej też zwracaliśmy już na to uwagę - dodaje.

Jak mówi, dodatkowym problemem jest fakt, że najczęściej wyborca, który - z różnych przyczyn formalnych - nie może zagłosować, nie ma żadnych dowodów, że był w lokalu i że miał problem z oddaniem głosu. - Komisja najczęściej nie informuje go, że może od niej otrzymać zaświadczenie o odmowie wydania karty do głosowania. A to ważne, bo takie zaświadczenie może być potem jakąś podstawą do złożenia protestu wyborczego - tłumaczy Zofia Lutkiewicz. Dotyczy to osób, których nie było w spisach wyborczych, ale również tych, którzy nie dostali do domu pakietów do głosowania korespondencyjnego, a gdy szli zagłosować w lokalu, okazywało się, że... pakiet rzekomo odebrali. Opisywaliśmy jeden z takich przypadków: 

Kolejny problem to zmiany siedzib komisji wyborczych, o czym wyborcy często nie wiedzieli. Siedziby były zmieniane, bo niektóre instytucje - ze względu na pandemię - wypowiadały samorządom umowy w tym zakresie. W efekcie siedziby komisji, które w danym miejscu mieściły się od lat - teraz musiały zostać przeniesione. - Urzędy nie wywieszały obwieszczeń wyborczych na budynkach mieszkalnych, informujących wyborców, że komisja została przeniesiona. Wyborca, gdy szedł do swojej komisji i jej tam nie znajdował, czasami po prostu rezygnował - mówi Zofia Lutkiewicz.

Kłopoty z głosowaniem poza Polską

Fundacja "Odpowiedzialna polityka" miała w Polsce i w kilku innych karach około 80 obserwatorów. - Głosowanie odbywało się dosyć sprawnie, choć komisje miały więcej obowiązków, m.in. wynikających z obostrzeń związanych epidemią i z bezpieczeństwem w lokalu - mówi Lutkiewicz.

Obserwatorom wyborczym zgłaszano również, że karty do głosowania miały obcięty jeden z rogów. Jak tłumaczy Zofia Lutkiewicz, w tym nie ma jednak niczego złego. To udogodnienie dla osób niewidomych, by wiedziały, jak nałożyć na kartę do głosowania specjalną nakładkę z alfabetem Braille'a i oddać swój głos.

Obserwatorzy dostawali też sygnały o nieprawidłowościach w innych krajach, m.in. o problemach z pakietami wyborczymi do głosowania korespondencyjnego, które nie doszły na czas, ale też z brakiem w pakietach np. zaświadczeń o tajności głosowania. Niektórzy - by głos był ważny - pisali takie oświadczenia odręcznie.

Były też przypadki wrzucania pakietów korespondencyjnych bezpośrednio do urny - to w polskich komisjach wyborczych. A to niedopuszczalne - pakiet trzeba było oddać komisji, by sprawdziła, czy wszystko jest w porządku. I dopiero członek komisji mógł wrzucić taki głos do urny.

Tymczasem sama Poczta Polska wystawiła sobie laurkę - opublikowano podsumowanie wyborów korespondencyjnych, w którym czytamy m.in.: "Dostarczanie pakietów wyborczych odbyło się zgodnie z terminami wynikającymi z przepisów powszechnie obowiązujących. W doręczanie pakietów było zaangażowanych ponad 6 tys. pocztowców, najwięcej w województwie śląskim, dodatkowo ponad 7 tys. pracowników dyżurowało w placówkach pocztowych oraz zapewniało dowiezienie pakietów do OKW w dniu wyborów". 

W związku z problemami podczas głosowania różne organizacje apelują do nas wszystkich o jak najszersze włączanie się w proces obserwacji wyborów w II turze. Apeluje o to Fundacja "Odpowiedzialna Polityka", a także Obserwatorium Wyborcze czy Ogólnopolski Strajk Kobiet.

DOSTĘP PREMIUM