,
Obserwuj
Kultura

"Żarnobyl". Dlaczego w Polsce nie udało się wybudować elektrowni jądrowej w Żarnowcu? [FRAGMENT KSIĄŻKI]

tokfm.pl
4 min. czytania
19.08.2023 12:44
Budowę elektrowni jądrowej w Żarnowcu przerwano wraz z upadkiem PRL, do czego przyczynił się m.in. wzrost aktywności polskiego ruchu ekologicznego. Po zakończeniu inwestycji niektórzy budowniczowie, fascynaci atomu - jak również osoby, które walczyły, by elektrownia nie powstała - zdecydowali się zostać na Kaszubach. To o nich jest reportaż Piotra Wróblewskiego "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej".
|
|
fot. Maksym Boldashev

Poniższy fragmenty pochodzą z książki Piotra Wróblewskiego 'Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej', która ukazała się nakładem Wydawnictwa Krytyki Politycznej.

Przez cały 1987 i 1988 rok nie było znaczących protestów przeciwników Żarnowca. Przy okazji innych manifestacji czasem pojawiały się pojedyncze hasła. W Sopocie na chwilę zablokowano pochód pierwszomajowy z hasłami o Czarnobylu i o sprzeciwie obowiązkowi służby wojskowej. W Gdańsku czterech działaczy WiP-u wdrapało się na dach apteki w dzielnicy Wrzeszcz i rozwiesiło transparent "Nie chcemy elektrowni w Żarnowcu i Klempiczu". Rozrzucili też ulotki. W tym czasie większą uwagę poświęcano miejscowości Międzyrzecz w Wielkopolsce, gdzie powstać miało składowisko odpadów radioaktywnych. W międzyczasie zbierano też podpisy o zaprzestanie budowy elektrowni Żarnowiec. Ale ta akcja nie była prowadzona na masową skalę.

Wydawało się, że nawet aktywiści już nie interesują się tą sprawą.

- Byłem przerażony, że opozycja kompletnie odpuściła ten temat. Potem jeszcze Polski Klub Ekologiczny okazał się zwolennikiem atomu. To było tak zwane zielone mydlenie oczu, udając ekologów byli lobbystami na rzecz brudnej technologii - opowiada mi Jarosław Dubiel.

Postanowił działać. W 1989 roku przeprowadził się do Sopotu, do mieszkania opuszczanego przez jego kolegę, który wyjechał na studia na południe kraju. Zamieszkał i zaczął się organizować.

- Miałem pełną świadomość, że takie jednorazowe manifestacje to jest dupa. Musi być rytm. Gandhi mówi, że wszystkie grupy non-violence muszą wejść w rytm. Tak jak rytmem można rozhuśtać most, tak samo działa to w fizyce społecznej. Cykliczne organizowanie demonstracji powoduje, że ludzie zaczynają o tym mówić, odnosić się do tego. I z każdym uderzeniem jest mocniej - słyszę.

Piotr Wróblewski 'Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej'
Piotr Wróblewski 'Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej'
Wydawnictwo Krytyka Polityczna

"Jarema" postawił na prostotę. Do tego zaangażował młodzież licealną z Sopotu i znajomych z WiP-u. Za pomocą szablonów tworzyli graffiti na ulicach: grzybek atomowy z trupią czaszką czy hasło "Żarnobyl" będące zbitką słów Żarnowiec i Czarnobyl. Wkrótce w Trójmieście było ich naprawdę dużo. Ludzie zaczęli zwracać na nie uwagę.

- Robiliśmy wieczorne wyjścia z szablonowaniem. Głównym szablonistą był Adam "Bekon" Jankowski, który zorganizował grupę. Wychodziliśmy razem na Gdańsk i robiliśmy po kilkadziesiąt graffiti. "Lepszy papier toaletowy niż grzybek atomowy", mieliśmy dużo fajnych haseł. Nawet Skiba się przyłożył do tematu - wspomina.

WiP spotykał się na plebanii kościoła św. Brygidy, którego proboszczem był ks. Henryk Jankowski. Było to centrum spotkań opozycji, ale aktywiści ekologiczni też byli mile widziani. Przychodzili spontanicznie. W końcu wymyślili, że powinien odbyć się protest. Pierwszy z serii, tak jak radził mistrz Gandhi. "Jarema" zaproponował datę łatwą do zapamiętania - w każdy piątek, o piątej po południu, na Długim Targu w Gdańsku. Pierwsza demonstracja odbyła się 24 lutego 1989 roku. Co ciekawe, tego samego dnia w Warszawie debatowano o elektrowni w podkomisji ds. ekologii w ramach Okrągłego Stołu.

Według Służby Bezpieczeństwa w pierwszym proteście WiP-u w Gdańsku od początku uczestniczyło ok. 70 działaczy ruchu oraz 200 przechodniów. Mieli ze sobą transparenty z hasłami m.in. "Każdy WiP-owiec sra na Żarnowiec", "Żarnobyl dupa" czy "Precz z Żarnowcem - chcemy żyć". Tłum rósł z każdą minutą. Szedł ulicą Długą i Długim Targiem, ponieważ inne przecznice zablokowało ZOMO. Na koniec ogłoszono, że następne spotkanie za tydzień. Znów w piątek o piątej.

- Od lutego do kwietnia zrobiłem chyba z dziesięć takich demonstracji, tydzień w tydzień. Za każdym razem policja reagowała inaczej. Raz mijaliśmy ich wężykiem, innym razem odbywał się "sit in". Aż raz udało nam się tak, że dotarliśmy aż pod Komitet Wojewódzki PZPR. Najpierw krzyczeliśmy. Mieliśmy też młodzież z szablonami, więc zaczęli na kolumnach malować trupią czaszkę z napisem "Żarnobyl". Wtedy komuś puściły nerwy i weszła milicja z pałkami. Na to my krzyknęliśmy, żeby siadać. I wszyscy usiedli. Policja zgłupiała. Pierwszy sekretarz potem pierwszy raz zaprosił nas na rozmowy. To było nasze zwycięstwo - relacjonuje Jarosław Dubiel.

I sekretarz lokalnego PZPR, Mieczysław Kochanowski, wyszedł z budynku, minął kordon ZOMO i zaprosił aktywistów do swojego biura. Był nieco zaskoczony, ale przyjął ich życzliwie.

- Pan też był na tych rozmowach? - pytam "Jaremę".

- Tak, on (Kochanowski - red.) nam się wtedy tłumaczył. Mówił, że nic nie może. My walczyliśmy już o to, żeby odbyło się referendum w sprawie przyszłości Żarnowca. Sekretarz tłumaczył, że nie może sam zadecydować, ale wg. nieoficjalnych wyliczeń 90 proc. ludzi jest przeciwko tej elektrowni. Przyznał, że całym sercem jest z nami.

- Pierwszy sekretarz był przeciwnikiem sztandarowej budowy? - dziwię się.

- No albo tak lawirował. Nastroje społeczne nie były najlepsze. Tylko wąska grupa okolicznych mieszkańców była zadowolona z budowy, bo to był największy "czarny rynek" materiałów budowlanych. Wszystko wspaniale się u nich budowało. Oni byli z tego bardzo zadowoleni, a władza przymykała oko na te odstępstwa.

- Z perspektywy Gdańska ludzie uważali, że taka elektrownia to tylko kłopot, ale z drugiej strony nie angażowali się w protesty. Zdarzało się nawet, że szła nasza manifestacja, około sto osób, a obok katolicka, bogoojczyźniana będąca za Żarnowcem. Nawet Wałęsa był za Żarnowcem i za elektrownią atomową.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>