,
Obserwuj
Ludzie

"To nie jest jeszcze czas na otwarcie szkół". Dr Grzesiowski mówi o "danych nie do podważenia"

tokfm.pl
2 min. czytania
09.02.2022 08:54
- Bardzo szybko zobaczymy skutki otwarcia szkół w postaci dużej liczby osób na kwarantannach i izolacji, bo dzieci będą chorować, tak samo jak nauczyciele - mówi w TOK FM dr Paweł Grzesiowski, komentując pomysł przywrócenia nauki stacjonarnej.
|
|
fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl

 

Minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że jeśli spadająca liczba zakażeń i nie tak duże obciążenie szpitali utrzymają się, to w przyszłym tygodniu razem z Przemysławem Czarnkiem będą reagowali, bo - jak zaznaczył - 'przywracanie nauki stacjonarnej jest absolutnie priorytetem'. A jeszcze dziś (środa 9 lutego) minister edukacji ma przekazać ważne informacje w sprawie nauki zdalnej.

Zdaniem dra Pawła Grzesiowskiego powrót dzieci do szkół to nie jest dobry pomysł. Bo - jak mówił w Poranku Radia TOK FM - to 'uruchomi kolejny strumień zakażeń'. - A w szkołach zakażenia były, są i będą - dodał immunolog, prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń i ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw COVID-19.

- To nie jest jeszcze czas na otwarcie szkół. Bardzo szybko zobaczymy skutki otwarcia szkół w postaci dużej liczby osób na kwarantannach i izolacji, bo te dzieci będą chorować, tak samo jak nauczyciele - argumentował w rozmowie z Jackiem Żakowskim.

 

Ekspert, komentując zapowiedź Adama Niedzielskiego, dotyczące znoszenia obostrzeń, przypomniał, że dane o zachorowaniach, na które powołuje się resort zdrowia, są niekompletne. Zatrzymały się - jak tłumaczył Grzesiowski - 'ze względu na brak możliwości zwiększenia liczby wykonywanych testów dziennie'. Rzeczywiście zakażeń może być 'pięć-sześć razy więcej niż podają oficjalne statystyki'.

- Patrząc na konkretne dane, nie do podważania, to widać, że w ciągu dwóch tygodni o 5 000 wzrosła liczba łóżek zajętych przez pacjentów covidowych. Dwa - nie spadła drastycznie liczba zgonów. Utrzymywanie się podobnego poziomu zgonów - jak miesiąc temu czy trzy tygodnie temu - świadczy o tym, że tych zakażeń naprawdę jest dużo - podkreślił.

Dwa inne rozwiązania 

 

Dr Paweł Grzesiowski uważa, że rozważając decyzję o przywróceniu nauki stacjonarnej, należy bardzo dokładnie przeanalizować dane wojewódzkie. - Być może w niektórych województwach można byłoby już naukę stacjonarną uruchamiać. To jest też kwestia poszczególnych placówek - zaproponował. To propozycja - jak wyjaśnił - może dotyczyć głównie mniejszych miejscowości. Ale równocześnie podkreślił, że 'w tej chwili wirus jest wszędzie, też na wsi, tylko że tam wolniej się przenosi'.

- Można w pewnych obszarach, po bardzo dokładnej analizie danych lokalnych, uruchamiać naukę stacjonarną, ale z zastrzeżeniem, że jeśli wzrośnie liczba zachorowań, to powinniśmy elastycznie reagować. Np. za kolejne 2-3 tygodnie zrobić przerwę albo stosować naukę hybrydową - tłumaczył gość Poranka Radia TOK FM.

Od czasu odkrycia omikrona doszło do pół miliona zgonów. WHO: To naprawdę coś więcej niż tragedia