advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Ludzie

"Szpitalem dowodzi panisko feudalne". Przez "absurdalny system" kobiety w ciąży umierają

4 min. czytania
18.06.2023 10:58
- Lekarze pracują w absurdalnym systemie, w którym szpitalem dowodzi panisko feudalne, które nie zważa na żadne sytuacje medyczne, społeczne tylko jest przedstawicielem Suwerennej Polski. Posłowie tej partii wielokrotnie deklarowali, że są za całkowitym zakazem aborcji. Więc on to przekłada na robotę lekarską - tak o dyrektorze szpitala w Nowym Targu Marku Wierzbie mówił w TOK FM doktor Dominik Przeszlakowski ze Szpitala Ginekologiczno-Położniczego Ujastek w Krakowie.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

24 maja w szpitalu w Nowym Targu tragicznie zmarła 33-letnia Dorota. Kobieta trafiła do szpitala w 20. tygodniu ciąży z powodu odpłynięcia wód płodowych. Lekarze mieli nie udzielić jej odpowiedniej pomocy. To nie pierwsza śmierć kobiety po wyroku Trybunału Julii Przyłębskiej w 2020 roku zakazującym aborcji z powodu nieuleczalnych wad płodu. Wcześniej głośno było m.in. o Izabeli z Pszczyny. Wszyscy zadają sobie jednak pytanie, jak to możliwe, że do takich tragedii w ogóle dochodzi. Oskarżenia kierowane są nie tylko pod adresem polityków, ale też lekarzy, którzy nie ratują życia pacjentek.

W niedzielnym "Poranku Radia TOK FM" aktywistka Aborcyjnego Dream Teamu Natalia Broniarczyk dyskutowała o tym z ginekologiem - doktorem Dominikiem Przeszlakowskim ze Szpitala Ginekologiczno-Położniczego Ujastek w Krakowie

Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. To jeden z nielicznych lekarzy, którzy publicznie mówią, że chcą całkowitej liberalizacji prawa do aborcji. Ginekolog nie waha się również chwalić aktywistek aborcyjnych.

Według gościa Anny Piekutowskiej "obecny kształt polityki w Polsce przypomina w dużej mierze PRL". Jak tłumaczył, chodzi o obsadzanie dużych zakładów, dyrekcji, rad nadzorczych swoimi ludźmi, którzy nie mają odpowiedniej wiedzy, ale są dyspozycyjni i posłuszni władzy. - I to niestety dotyczy również obsadzania funkcji dyrektorów szpitali - wskazał. Jego zdaniem tragedia w Nowym Targu wydarzyła się na tym samym tle. - Lekarze, którzy pracują tam na oddziale ginekologicznym na pewno wiedzą, co trzeba zrobić w takiej sytuacji, w jakiej znajdowała się pani Dorota. I to, że tego nie zrobili, jest dla mnie zagadką - mówił dr Przeszlakowski.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>


Lekarz dodał, że podejrzewa, że mieli właśnie "odgórny zakaz działania". - A w momencie, w którym się zorientowali, że pacjentka jest w dramatycznym stanie, było już za późno na reakcję - powiedział. I przekonywał, że "lekarze pracują w absurdalnym systemie, w którym szpitalem dowodzi panisko feudalne, które nie zważa na żadne sytuacje medyczne, społeczne czy jakiekolwiek inne, tylko jest przedstawicielem Suwerennej Polski". - A przecież posłowie tej partii wielokrotnie deklarowali, że są za całkowitym zakazem aborcji. Więc on to przekłada na robotę lekarską - zauważył specjalista.

Jak podkreślił ginekolog, zapewne za podjęcie innej decyzji lekarze w Nowym Targu zostaliby ukarani. -Pewnie gdyby lekarze zrobili coś wbrew ideologicznemu profilowi szpitala, pożegnaliby się z pracą albo dostali naganę. Po prostu system jest absurdalny. Dla lekarzy, którym pacjentka zmarła na dyżurze, to też jest ogromna tragedia. Po prostu góra jest do zmiany. Polityka, gremia decyzyjne w medycynie trzeba albo zmienić, albo nimi wstrząsnąć - ocenił dr Przeszlakowski.

Gość TOK FM zastanawiał się także, co dziś powiedziałby dyrektor szpitala w Nowym Targu. - Chciałbym zobaczyć pana Marka Wierzbę, który ogłaszał, że jego szpital nie robi aborcji, bo patronem jest Karol [Jan Paweł II - red.] i po prostu ten szpital jest tak przygotowany, że aborcji nie wykonuje. Chciałbym zobaczyć jego wypowiedź teraz - po śmierci tej pacjentki. Czy powtórzy to samo. Niech wytłumaczy publicznie, dlaczego duży oddział ginekologiczny przez 5 lat nie wykonał żadnej aborcji. Bo to, że nie było wskazań, nie było takich pacjentek jest po prostu niemożliwe. Więc dlaczego zabrania się lekarzom wykonywać swoje obowiązki - postulował medyk.

"Jak jest ideologia, to szpital nie jest szpitalem tylko kościołem"

Nie do końca zgodziła się z tym Natalia Broniarczyk z Aborcyjnego Dream Teamu. - Mam wrażenie, że wielu lekarzy w Polsce ma po prostu problem z aborcją. Góra jest rzeczywiście do zmiany, absolutnie się z tym zgadzam, za dużo jest polityki w szpitalach. Jak jest ideologia we szpitalach, to szpital nie jest szpitalem tylko kościołem. Natomiast my, rozmawiając codziennie z osobami, które mają kontakt z lekarzami wiemy, że często są one traktowane jak za karę, jeśli powiedzą, że wzięły tabletki poronne - podkreśliła aktywistka. Broniarczyk dodała także, że nie rozumie, dlaczego lekarze obrażają się za sformułowanie "przestańcie nas zabijać", a nie za to, że organizacje antyaborcyjne stoją pod szpitalami i od lat ich obrażają.

Aktywistka Aborcyjnego Dream Teamu podkreśliła także, że po śmierci Doroty w Nowym Targu w szpitalach nic się nie zmienia, a pacjentki w ciąży czują się coraz bardziej przerażone. Broniarczyk opowiedziała historię sprzed kilku dni. - Dzwoni dziewczyna ze szpitala pod Warszawą i mówi, że leży od tygodnia z bezwodziem, ma podawane antybiotyki, robioną morfologię każdego dnia. Pod wpływem historii Doroty jest już przerażona i codziennie pyta lekarzy, czy oni jej pomogą. A oni jej mówią, że dopóki bije serce u płodu, to nie mogą - relacjonowała.

Kobieta chciała się więc przenieść do innego szpitala. - Wówczas powiedzieli jej: "Ale w całej Polsce tak jest, pani nie ma się gdzie przenieść". Potem zadzwoniła i powiedziała, że została przeniesiona do szpitala w Warszawie. I mówi mi, że nic jej nie mówią, ma czekać na ordynatora. A ordynator będzie dopiero jutro - opowiadała Broniarczyk.

- Po prostu nóż się w kieszeni otwiera, bo dziewczyna jest już 8 dzień bez żadnej informacji. Jest migrantką i wierzy lekarzom. Więc jak słyszy, że w całej Polsce nikt jej nie pomoże, to co ma myśleć. A ja jej mówię: "To nieprawda, my ci pomożemy, znajdziemy ci szpital do którego możesz się przenieść, tylko musisz nam powiedzieć, czy możesz wyjechać". I ona pyta: "To po co oni mi to powiedzieli?" - zakończyła Broniarczyk.