,
Obserwuj
Lubelskie

Posłanka PO czuje się "zastraszana". Dostała przedsądowe wezwania. Spółki oczekują przeprosin

3 min. czytania
12.09.2023 15:58
Kopalnia "Bogdanka" i puławskie Azoty oczekują przeprosin od posłanki PO Marty Wcisło. Parlamentarzystka otrzymała wezwania przedsądowe. Jak mówi, przepraszać nie zamierza. - Nie zamkniecie mi ust - odpowiada zarządom spółek.
|
|
fot. Piotr Kozłowski / Agencja Wyborcza.pl

Marta Wcisło jest posłanką PO z Lubelszczyzny. Podczas wystąpienia w Sejmie (w dniu 16 sierpnia) poruszała temat sytuacji w dwóch największych zakładach pracy w regionie: kopalni "Bogdanka" i Zakładów Azotowych w Puławach. W kontekście Azotów mówiła m.in. o "grożącej spółce upadłości oraz o wstrzymaniu produkcji i zwalnianiu ludzi". O tym samym mówili TOK FM kilka miesięcy temu sami pracownicy Azotów. Jak pisaliśmy na naszym portalu, zawiadomili nawet w tej sprawie prokuraturę.

Teraz puławskie Azoty domagają się od Marty Wcisło przeprosin następującej treści: "Przepraszam Grupę Azoty Zakłady Azotowe Puławy S.A. za to, że w dniu 16 sierpnia 2023 roku w Sejmie RP, rozpowszechniałam nieprawdziwe informacje o grożącej spółce upadłości oraz o wstrzymaniu produkcji i zwalnianiu ludzi przez spółkę, czym naruszyłam jej dobre imię, renomę i wizerunek. Ubolewam, że w wyniku mojego bezprawnego działania bezpodstawnie naruszyłam dobra osobiste spółki".

Azoty chciały, by takie przeprosiny zostały zamieszczone na profilu Marty Wcisło na Facebooku. Oczekiwały też, by posłanka wpłaciła 20 tysięcy złotych na rzecz Puławskiego Towarzystwa Przyjaciół Chorych "Hospicjum". Prawnicy dali jej na to dwa dni.

Co na to Marta Wcisło?

Posłanka przepraszać jednak nie zamierza. - Nie dam się zastraszyć. Ani PiS nie zamknie mi ust, ani inni działacze polityczni. Była już taka władza, która próbowała przeciwnikom politycznym zamykać usta. Tak nie będzie - powiedziała Wcisło na konferencji prasowej przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości.

Posłanka Marta Wcisło z kopertą z ul. Nowogrodzkiej
Posłanka Marta Wcisło z kopertą z ul. Nowogrodzkiej
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

- Piszą m.in. o rzekomym naruszeniu wizerunku. W takim razie nie wiem, jak zinterpretować fakt, że w Bogdance, pod ziemią, zaręczał się asystent Jarosława Kaczyńskiego. Myślę, że wpłynęło to znacznie na wizerunek kopalni - powiedziała Wcisło, nawiązując do wydarzeń z udziałem Michała Moskala, dziś kandydata na posła z ramienia PiS z Lubelszczyzny.

Były dziennikarz oskarżony przez byłego wiceprezydenta. 'Ten, kto patrzy władzy na ręce, nie jest mile widziany'

Nie tylko Azoty

Podobne wezwanie posłanka dostała również z Bogdanki. Tu również spółka wskazuje, że Wcisło miała naruszyć jej dobra osobiste w wypowiedziach dla prasy, radia, telewizji i mediów internetowych.

"Wzywamy panią do natychmiastowego zaprzestania naruszania dóbr osobistych LW Bogdanka S.A. w Bogdance, w tym w szczególności dobrego imienia, wiarygodności, wizerunku i renomy spółki oraz do usunięcia skutków tych naruszeń" - napisano w przedsądowym wezwaniu do zaprzestania naruszeń dóbr osobistych i usunięcia skutków dokonanych naruszeń.

Spółka apeluje do parlamentarzystki m.in. o "zaprzestanie rozpowszechniania nieprawdziwych informacji, wedle których w kopalni dochodzi do marnotrawienia środków finansowych i nepotyzmu politycznego, co doprowadziło rzekomo do obniżenia pozycji i prestiżu spółki" oraz o wycofanie się ze słów o "rzekomo fatalnej sytuacji majątkowej spółki". Zarząd domaga się ogłoszenia przeprosin m.in. za pośrednictwem Polskiej Agencji Prasowej. W tym przypadku nie ma roszczeń finansowych.

- Traktuję te pisma jako próbę zastraszenia mnie, a po drugie - jako próbę ograniczenia mi wykonywania mandatu posła. Pismo w imieniu Azotów dostałam z ulicy Nowogrodzkiej. Pytam, czy zarząd Grupy Azoty Puławy zmienił siedzibę? Czy zarząd nie umie sam podejmować decyzji? A może po prostu nie mają na koperty i to jest jedna z tych kopert "sasinowych" za 70 milionów złotych? - pytała retorycznie posłanka.

Wcisło wskazywała również, że jako parlamentarzystka próbowała skontrolować Bogdankę i Azoty, ale - jak mówiła - skutecznie jej to uniemożliwiano. Jak mówi, bierze pod uwagę, że firmy będą chciały jej wytoczyć proces o naruszenie dóbr osobistych. - Ale najpierw muszą mnie pozbawić immunitetu. W mojej ocenie żadne naruszanie dóbr osobistych spółek absolutnie nie ma miejsca. Powtarzam, nie dam się zastraszyć - podsumowuje posłanka Platformy Obywatelskiej z Lublina, liderka listy Koalicji Obywatelskiej w tym mieście w nadchodzących wyborach parlamentarnych.