Znany nauczyciel został posłem. Ze szkoły nie odejdzie. "Szybko stałbym się 'odklejką'"
Marcin Józefaciuk - nauczyciel i wicedyrektor Zespołu Szkół Rzemiosła w Łodzi - startował do Sejmu z 10. miejsca na liście Koalicji Obywatelskiej. Zdobył 8893 głosy. Był to piąty wynik na liście, który przyniósł mandat. - Jeszcze w to nie wierzę, choć dostałem już wiele gratulacji - mówi.
Józefaciuk jest w Łodzi - i nie tylko - bardzo popularny. Zasłynął m.in. tym, że jako dyrektor - a później wicedyrektor - szkoły zrobił siedem fakultetów, aby nauczać różnych przedmiotów w związku z brakiem nauczycieli. Znany jest też z pasji do biegania, którą łączy z działalnością charytatywną. Nie boi się wyrażać swojego zdania. W ostatnich latach krytycznie wypowiadał się w mediach na temat zmian zachodzących w edukacji. Prowadził też program "Nastolatki rządzą kasą" w TVN.
Dlaczego zdecydował się wejść do polityki? W rozmowie z nami podkreśla, że traktuje to jako "możliwość pokazania przez kogoś związanego z oświatą, jak to powinno wyglądać". - Po prostu nauczyciel postanowił, że ma już dość systemu edukacji, który wygląda jak wygląda. Dostał możliwość, więc dlaczego miałby nie spróbować? Dlaczego miałby nie być głosem tych młodych ludzi, ich rodziców i nauczycieli? Głosem tych, którzy chcieliby coś zmienić? - pyta. - Osoba z pozycji numer dziesięć nie jest wybierana przez przypadek, więc to były świadome wybory kilku tysięcy osób - dodaje.
Porozumiewa się z uczniami za pomocą tajemnego kodu. Nie każdemu się podoba. 'To problem tej osoby'
Józefaciuk wie, że zagłosowało na niego wielu uczniów jego szkoły. Śmieje się, że po wyborach sami się do tego przyznali. - Dzięki temu ci młodzi ludzie zobaczyli, że ich głos naprawdę ma znaczenie. Zagłosowali na kogoś, kto się dostał. Mówili mi później, że rzeczywiście warto iść na wybory - cieszy się nauczyciel.
Nie tylko edukacja
Józefaciuk w Sejmie chciałby zajmować się przede wszystkim edukacją. Podkreśla, że to dla niego priorytet. Zamierza też jednak udzielać się w komisji polityki społecznej. - Wiem, że głosowało na mnie wiele osób z niepełnosprawnościami, w kryzysie bezdomności, z mniejszości seksualnych i to ja jestem ich głosem - mówi.
Jest też sportowcem-amatorem, ale przyznaje, że nie czuje się kompetentny, żeby pracować w komisji sportu. - Jeśli będzie mój głos potrzebny, to mogę coś doradzić, ale myślę, że merytorycznie są osoby lepiej do tego przygotowane - stwierdza. Biuro Poselskie zamierza otworzyć w Łodzi. Ale na to jeszcze przyjdzie czas.
Rewolucja w szkole?
Marcin Józefaciuk zna szkołę i jej problemy od podszewki. Był dyrektorem, wicedyrektorem, szeregowym nauczycielem. Uczył różnych przedmiotów, w tym języka polskiego dla Ukraińców. Wizja, jaką chce realizować, to "edukacja otwarta, bez zakłamania i indoktrynacji". - Bez patrzenia na ręce i zaglądania do głów młodych ludzi i nauczycieli. Chciałbym, żeby to społeczności uczniowskie i nauczycielskie decydowały, jak ona ma wyglądać. My - jako państwo - mamy wyłącznie wspierać, wspomagać i finansować - uważa.
Zapewnia, że swoją pracę w Sejmie będzie łączył z pracą nauczyciela. Jak mówi, nie chce decydować o sprawach szkoły i zabierać głosu w tej dziedzinie, nie mając z nauczaniem nic wspólnego. - Nie wyobrażam sobie, żebym zasiadał w komisji edukacji, mówił o tej edukacji i nie miał tej edukacji regularnie, na co dzień. Szybko stałbym się tak zwaną odklejką i teoretykiem - przekonuje.
Znany nauczyciel znalazł sposób na świętowanie urodzin Łodzi. 'Chciałem zrobić coś dziwnego'
Już wymyślił, że zajęcia szkolne będzie prowadził w poniedziałki, kiedy nie ma sejmowych posiedzeń. Zamierza dalej uczyć języka angielskiego i języka polskiego dla Ukraińców. Pozostałe jego godziny przejmą inni nauczyciele. Podkreśla, że jest to już zaplanowane z dyrekcją szkoły, w której pracuje. Chce też spotykać się z mieszkańcami Łodzi i regionu jako poseł na tyle, na ile pozwoli jego harmonogram.
Co się stanie z HiT-em?
Józefaciuk uważa, że część pomysłów Ministerstwa Edukacji i Nauki nie jest zła, tylko ich realizacja pozostawia wiele do życzenia. Jako przykład podaje wprowadzenie przedmiotu - historia i teraźniejszość. - HiT sam w sobie nie jest złym przedmiotem ani odklejonym od rzeczywistości - twierdzi nasz rozmówca. - Jednak sposób prezentowania wiedzy i podstawa programowa jest zdecydowanie do zmiany. Jestem daleki od tego, aby w trakcie roku szkolnego coś zmieniać, więc na razie będziemy się przyglądać, a później podejmować decyzje. Musimy zatrzymać się na chwilę i zobaczyć, co w edukacji działa, a co nie - mówi.
Kolejna zmiana, w jego opinii, powinna dotyczyć ograniczenia biurokracji. - Jest wiele niepotrzebnych rzeczy w szkole - zauważa poseł elekt. - Kuratoria powinny być od tego, żeby wspierać i motywować nauczycieli, a nie kontrolować stosy zbędnej dokumentacji - kręci głową.
Jednak pierwszą kwestią w oświacie, jaką - według Józefaciuka - trzeba zmienić są wynagrodzenia nauczycieli. Podwyżki, jak mówi, są konieczne. Koalicja Obywatelska, z list której startował, zapowiadała w kampanii podwyżkę o 30 procent dla tej grupy zawodowej.
Śmierć w lokalu wyborczym. 'Członkowie komisji musieli stanąć przed decyzją'
Ale nowy poseł podkreśla, że szkołę tworzą nie tylko nauczyciele. - Trzeba pamiętać, że pracuje tam administracja i obsługa szkoły. Te osoby czują się zaniedbane przez związki zawodowe, przez kolejnych rządzących i wreszcie przez samych nauczycieli - mówi. W jego opinii pracownicy administracji i obsługi szkół byli bardzo rozgoryczeni z powodu nagród z okazji Dnia Komisji Edukacji Narodowej, które minister Przemysław Czarnek przyznał jedynie nauczycielom.
Nasz rozmówca uważa, że dobrym rozwiązaniem na wprowadzanie zmian są panele obywatelskie, w których wszyscy mogą zabrać głos. - Każdy będzie zaproszony do debaty i każdy będzie wysłuchany. Głos zabrać powinni zarówno uczniowie, ich rodzice i nauczyciele, a także administracja i obsługa szkół oraz samorząd - wymienia.
Z urny wyjęli 300 kart referendalnych więcej niż wydali wyborcom. Komisja rozkłada ręce