Łódzkie chwali się niską liczbą bezrobotnych. "Pani dyrektor każdego zna z imienia i nazwiska"
W ciągu kilku miesięcy liczba bezrobotnych w województwie łódzkim spadła o 2 tysiące. - Jeszcze niedawno było pięć piątek, czy 55555 osób. Natomiast we wrześniu bezrobocie było już na poziomie 53555 osób - wylicza Kamil Jeziorski, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Łodzi. I podkreśla: 'To jest bardzo dobry czas dla naszego regionu'.
Sytuacja w regionie jest na pewno lepsza niż przed wybuchem pandemii koronawirusa. Wtedy dyrektor WUP marzył, aby bezrobocie spadło poniżej 60 tysięcy. COVID-19 sprawę jeszcze pogorszył. Moment kulminacyjny nastąpił w lutym 2021 roku, gdy wśród bezrobotnych w Łódzkiem było około 78 tys. ludzi. Ale od tego momentu bezrobocie zaczęło spadać.
Kto na górze, kto na dole?
Obecnie najlepsza sytuacja utrzymuje się w powiecie rawskim. Tam stopa bezrobocia wynosi nieco ponad 3 proc. - W tym urzędzie zarejestrowanych jest zaledwie kilkuset bezrobotnych. Śmieję się, że tamtejsza pani dyrektor każdego z nich zna z imienia i nazwiska, bo jest ich tak niewielu - mówi dyrektor WUP.
W Łodzi powołali doradcę wolnego czasu. 'Zapracowany? Często to wymówka albo zła organizacja'
W Łodzi też sytuacja wygląda lepiej niż w kraju. Bezrobocie wynosi ponad 4 proc. Nie jest źle również w Bełchatowie i Łowiczu, gdzie bezrobocie wynosi ponad 5 proc., czyli w granicach średniej krajowej. Przypomnijmy bowiem, że zgodnie z danymi GUS - w całej Polsce stopa bezrobocia we wrześniu również wyniosła 5 proc.
- Lepiej jest w powiatach zlokalizowanych blisko dużych aglomeracji. Często ludzie dojeżdżają do pracy do dużych miast. Poza tym funkcjonują w nich strefy ekonomiczne, które się świetnie rozwijają, kwitnie przemysł. To niewątpliwie ma wpływ na rynek pracy w danym rejonie województwa - wyjaśnia Kamil Jeziorski.
Podobnie jest w Wieluniu. Stamtąd mieszkańcy mają stosunkowo blisko do Wrocławia. - To położenie będzie niwelowało sytuację gospodarczą tamtego regionu - zauważa dyrektor.
O pracę najtrudniej obecnie w powiatach pajęczańskim, opoczyńskim i tomaszowskim, gdzie stopa bezrobocia wynosi powyżej 8 procent. - Te regiony są tak zagrożone, że zasiłek dla bezrobotnych jest wypłacany przez 365 dni w roku. Stopa bezrobocia wynosi tutaj ponad 150 procent średniej krajowej. Normalnie osoba bezrobotna ma prawo pobierać zasiłek przez okres sześć miesięcy - wyjaśnia dyrektor WUP w Łodzi.
Łódź stolicą komiksu. Tak uczniowska pasja przerodziła się w międzynarodową imprezę
Szukają pracowników
W regionie jest aktualnie około 9 tysięcy ofert pracy - nieco mniej niż w maju czy czerwcu, kiedy poszukiwani są pracownicy sezonowi (na okres wakacyjny). Teraz potrzeba przede wszystkim magazynierów. I to nie zaskakuje, bo Łódzkie to zagłębie logistyczne, gdzie powstają kolejne centra magazynowe. Mieści się tutaj również Amazon - gigant w tej branży.
Oprócz magazynierów poszukiwane są również osoby do pakowania różnych rzeczy, ale też monterzy sprzętu AGD czy operatorzy wózków widłowych. Pracy dla osób wykształconych i z dużym doświadczeniem jest niewiele. - Nie ma się co dziwić. Tacy ludzie zwykle mają pracę, a nawet jeśli ją zmieniają, to nie przychodzą do urzędu, tylko mają już wcześniej nagraną perspektywę. Z ciekawostek mogę powiedzieć, że były ostatnio dwie oferty pracy na prezesów spółek z pensją 15 tysięcy złotych. To się jednak rzadko zdarza - mówi dyrektor.
Młodzi radzą sobie dobrze
Powiatowe urzędy pracy z terenu województwa łódzkiego mają w sumie do wydania 221 milionów złotych na walkę z bezrobociem. W tym są środki na staże dla młodych bezrobotnych, na rozpoczęcie działalności gospodarczej (obecnie to 43 tys. złotych), fundusze na doposażenie stanowiska pracy i roboty interwencyjne.
Wśród bezrobotnych w Łódzkiem jest 11 tys. osób, które nie ukończyły 30. roku życia. - To niewiele, bo w krajach południa stopa bezrobocia w tej grupie wiekowej wynosi nawet 30-40 procent. U nas jest to dużo mniejsza liczba, a do tego cały czas są kierowane do nich odpowiednie programy - mówi dyrektor.
Pieniądze w PUP-ach nie rozchodzą się tak szybko jak kiedyś. Nie ma się co dziwić. Wcześniej było więcej bezrobotnych, więc również region łódzki miał więcej pieniędzy na te cele. Teraz nie zawsze urzędy pracy wydają pełną pulę środków, które otrzymują.
Miasto kobiet, ale nie dzieci. W dekadę ubyło tu 10 procent ludności
Inaczej sprawa wygląda z Krajowym Funduszem Szkoleniowym (KFS). Na ten cel przeznaczono 17 mln złotych. Są to środki na dokształcanie siebie (pracodawca) lub swoich pracowników. Na jedną osobę można otrzymać trzy średnie krajowe. Pieniądze w niektórych Powiatowych Urzędach Pracy rozchodzą się zaraz po ogłoszeniu konkursu. - Ludzie zdobywają dzięki temu nowe kwalifikacje. Można też dofinansować z tych funduszy wysokospecjalistyczne szkolenia, które są bardzo drogie, na przykład kurs z obsługi drukarek 3D. Wiem też, że niektórzy kończyli w ramach KFS studia MBA - mówi dyrektor WUP w Łodzi.
Zdaniem Kamila Jeziorskiego ludziom należy uświadomić to, jak ważne jest podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych i zdobywanie nowych umiejętności. W ten sposób, jak mówi, można uniknąć zwolnień.
Zagrożeniem - w jego opinii - może być chociażby sztuczna inteligencja, zastępująca ludzi w niektórych grupach zawodowych. - Rynek pracy będzie się zmieniał i my musimy się do tego dostosowywać, czyli cały czas podnosić swoje kwalifikacje. Musimy być o krok dalej - podsumowuje dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Łodzi.