Jedzenie w szpitalu ma być "smaczne i świeże". Koniec z wodnistą zupką i suchym chlebem?
O szpitalną kuchnię postanowiliśmy zapytać pacjentów kilku szpitali w Łodzi i okolicach. Opinie były podzielone. Jedni skarżyli się - szczególnie na monotonne menu, ale inni przekonywali, że smak i jakość posiłków jest na pewno lepszy niż jeszcze kilka lat temu.
Pani Małgorzata kilka razy w roku przebywa razem z córką w Szpitalu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Zapewnia, że do diety dziecka nie ma zastrzeżeń. - Na śniadanie jest serek topiony lub twarożek, wędlina, trzy kromki chleba lub angielki oraz dla chętnych zupa mleczna. Jest też herbata - opowiada.
- Obiad jest dwudaniowy, czyli zawsze jakaś zupa, a później mięso z ziemniakami, surówka i kompot. Podwieczorek to na przykład chrupki kukurydziane i sok w kartoniku. Kolacja to trzy kromki chleba z wędliną - dodaje. Chwali również wielkość posiłków. - Są nie tylko smaczne, ale też duże. Jak leżałam z córką w Matce Polce, to zawsze zostawiała, bo dla niej były to za duże porcje - podkreśla mama młodej pacjentki.
Dla porównania - w styczniu ubiegłego roku w tym samym szpitalu na oddziale gastroenterologii przebywał 13-letni Amadeusz. Nie wspomina dobrze tego, co mu wtedy serwowano. - Raz na kolację dostałem cztery kromki chleba, do tego dwa plasterki wędliny i trochę masła. Zrozumiałem, że muszę sobie złożyć ten chleb w kanapkę, bo inaczej musiałbym jeść suchy - mówi.
Szpitalne jedzenie. "Dzień do nocy!"
O tym, że szpitalne jedzenie - jego jakość i smak - ulega zmianie przekonuje z kolei Janina Walczak. Zaznacza, że w Pabianickim Centrum Medycznym leżała kilka lat temu i niedawno. Nie miała specjalnej diety, więc mogła jeść wszystko. - To dzień do nocy! - podkreśla. - Kiedyś rodzina musiała wspomagać. Pamiętam czasy, jak donoszono pacjentom jedzenie z domu albo w ogóle gotowano cały obiad, bo te serwowane w szpitalu były po prostu niesmaczne - kręci głową.
Teraz pani Janina bardzo sobie chwali szpitalną kuchnię. Najbardziej smakowała jej kasza z gulaszem. Z chęcią jadła na śniadanie zupy mleczne. - Swojego nic nie jadłam, bo to, co dostawałam. Porcje były nawet za duże. Miałam też jabłka i jogurty. Raz na obiad była ryba, a z mięsa przeważnie kotlety czy gulaszowe. Trzeba też dodać, że zupy mleczne są codziennie. Do obiadu były warzywa, jeśli nie surówki, to przynajmniej sałata - opowiada ze szczegółami Janina Walczak.
Pan Zbigniew w tym miesiącu leżał w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu im. Pirogowa w Łodzi. Jego opinia na temat tamtejszego jedzenia nie jest dobra. - Jedzenie monotonne, na śniadanie i kolację mielonka, na obiad zupy i gotowany kurczak. Wszystkie dania dietetyczne - opisuje.
"Zdrowy posiłek" w szpitalu
Aby poprawić szpitalne jedzenie, Narodowy Fundusz Zdrowia uruchomił program "Zdrowy posiłek". Tutejszy oddział NFZ przeznaczy na niego w obecnym półroczu 35 mln zł. W regionie do akcji zgłosiły się 33 placówki. - Posiłki mają być smaczne i świeże. Ma być w nich więcej owoców, warzyw i świeżych produktów, a jakości jedzenia ma dopilnować dietetyk zatrudniony przez szpital - mówi Anna Leder, rzeczniczka łódzkiego NFZ.
Fundusz przeznacza na poprawę diety pojedynczego pacjenta w szpitalu dodatkowe 25,62 zł dziennie. - To pieniądze, które uzupełnią kwotę dotychczas przeznaczaną przez placówkę na karmienie chorych - dodaje Leder. Śniadania i obiady oraz 7-dniowe jadłospisy można codziennie oglądać na stronach szpitali w Łódzkiem.
Żywienie ważne dla zdrowia pacjenta
Prezes Pabianickiego Centrum Medycznego Witold Olszewski przekonuje, że kolorowe, smaczne, a przede wszystkim zdrowe jedzenie łatwiej jest przygotować tym szpitalom, które mają własną kuchnię. A tych jest coraz mniej, bo większość korzysta z usług zewnętrznych. - Zgłosiliśmy się do pilotażu programu "Zdrowy posiłek" jako jedni z pierwszych. Szpital ma własne zaplecze i własny personel, więc szybko wdrożyliśmy nowe zasady - mówi Olszewski.
Pracownicy szpitala widzą wymierne korzyści dla pacjenta. - Żywienie jest jednym z bardzo ważnych elementów zdrowienia pacjenta. Wszystkie zabiegi i farmakologia też oczywiście, ale jednak dieta bardzo pomaga - dodaje Olszewski.
W szpitalu zatrudniono dietetyczkę. Maria Cyzman nie tylko układa jadłospis, ale także dobiera dietę pacjentom ze specjalnymi potrzebami żywieniowymi.
O tym, że jedzenie w polskich szpitalach pozostawia wiele do życzenia i wymaga pilnej poprawy mówiły m.in. raporty Najwyższej Izby Kontroli i wyniku badań sanepidu. Przykładowo - w 2022 roku Państwowa Inspekcja Sanitarna skontrolowała 740 bloków żywienia w szpitalach (na 1028 zarejestrowanych). Oznacza to, że kontroli poddano ponad 70 proc. miejsc. Wyniki badań opisywała trójmiejska 'Wyborcza'.
Dziennikarze wskazali, że w szpitalach, w których działa kuchnia przygotowująca posiłki, stwierdzono nieprawidłowości w 102 jadłospisach (na 414 jadłospisów), w 62 zestawieniach dekadowych (na 173 zestawienia). Zestawienia dekadowe obejmują jadłospis na 10 dni. Nieprawidłowości dotyczyły m.in. małej różnorodności potraw, niskiej wartości energetycznej, małej ilości warzyw i owoców czy zbyt wielu potraw smażonych.