"Hanna Zdanowska ma sytuację jak w bajce". Tak KO w Łodzi zmiażdżyła opozycję
Przez kolejne cztery lata Łodzią będzie rządzić Hanna Zdanowska. Prezydent miasta - choć nie osiągnęła tak spektakularnego wyniku, jak pięć lat temu, gdy zdobyła ponad 70 proc. - to jednak pewnie pokonała rywali. W pierwszej turze uzyskała 59,30 proc. - W poprzednich wyborach Trzecia Droga nie wystawiła kandydata. Teraz oni zrobili bardzo dobry wynik, czyli 9 procent. To są właśnie te głosy, które miałam poprzednio. Gdyby to zliczyć, wynik tych wyborów byłby porównywalny z tamtym - komentowała Hanna Zdanowska.
Kandydatką na prezydenta z Trzeciej Drogi była Ewa Szymanowska, która zdobyła dokładnie 9,27 proc. głosów. Wystawiona przez PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom zdobyła 22,56 proc. poparcia. Pozostali kandydaci w tej batalii się praktycznie nie liczyli. Nie tylko mieli niewielką liczbę głosów jako osoby walczące o fotel prezydenta, ale nawet nie zdobyli mandatów do rady miejskiej. To Klaudia Domagała - kandydatka Konfederacji i Bezpartyjnych Samorządowców (5,83 proc.), Janusz Wdzięczak - wystawiony przez KWW Koalicja Samorządowa Energia Łodzi (2,21 proc.) i Jan Waliszewski - kandydat Akcji Narodowej (0,82 proc.).
- To, że Hanna Zdanowska uzyskała prawie 60 procent głosów, nie oznacza wcale, że ma takie poparcie. Po prostu nie miała z kim przegrać. Nie było kandydata, który pokazałby się mieszkańcom jako ktoś, kto jest w stanie coś zmienić - ocenia wyniki dr Paweł Stępień, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego.
Wyniki wyborów w Łodzi. Wygrani i przegrani
Największym przegranym w Łodzi jest Trzecia Droga. Do Rady Miasta dostał się tylko jeden kandydat tego ugrupowania - Kosma Nykiel. Nie weszli natomiast Marta Grzeszczyk i Bartłomiej Dyba-Bojarski z Polski 2050 Szymona Hołowni.
- Trzecia Droga wypadła słabiej niż przeciętnie - potwierdza dr Stępień. - Chyba miała słabych kandydatów na swojej liście, bo kandydatka na prezydenta osiągnęła dość dobry wynik. Zwykle jest tak, że to się przekłada. Trzeba będzie poszukać przyczyn tego, co nie zadziałało - dodaje.
Niespodzianka w sejmiku w Łódzkiem. 'Będą chcieli przeciągnąć kogoś na swoją stronę'
W samej radzie sporym zaskoczeniem jest fakt, że mandatu nie uzyskał Marcin Bugajski, który wcześniej był radnym sejmiku województwa. Pełnił w nim ważną funkcję, bo był przewodniczącym klubu KO.
O sukcesie może mówić za to trójka kandydatów, która jesienią ubiegłego roku wystartowała w wyborach parlamentarnych. Co prawda mandatów poselskich wtedy nie wygrali, ale było o nich już na tyle głośno, że tym razem zgarnęli całkiem sporo głosów. To Elżbieta Żuraw i Tomasz Frączak z Nowej Lewicy i Magdalena Gałkiewicz, liderka Partii Zielonych w Łodzi.
Wyniki wyborów w Łodzi. Stabilizacja
Po przeliczeniu głosów na mandaty sytuacja w łódzkiej radzie miasta wygląda następująco: Koalicja Obywatelska ma aż 28 radnych, co oznacza, że władzą nie musi dzielić się z żadnym ugrupowaniem. Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 8 mandatów, a wspomniana Trzecia Droga - 1.
Zdaniem dr Pawła Stępnia w Łodzi przez najbliższe cztery lata nic się nie zmieni. Wiele nazwisk powtarza się z poprzedniej kadencji. To ludzie z najbliższego otoczenia Hanny Zdanowskiej. - Mając taki skład rady, prezydent ma bardzo komfortową sytuację, wręcz jak w bajce - ocenia ekspert. - To jest bezpieczna rada, bezpieczna większość. Dla obecnej prezydent to spokojna wegetacja, do emerytury nikt jej zagrażać nie będzie. Nie ma też zagrożenia czy jakiejś presji ze strony opozycji. Musiałoby dojść do rozłamu wewnątrz koalicji w trakcie tej kadencji, ale to jest raczej wątpliwe - dodaje politolog z Uniwersytetu Łódzkiego.
Sama Zdanowska również nie zapowiada większych zmian kadrowych. Uzależnia je od tego, jak zostaną podzielone funkcje w sejmiku województwa łódzkiego. Może się okazać, że dotychczasowa wiceprezydent Joanna Skrzydlewska wejdzie do zarządu. - Na pewno będą jakieś zmiany w moim najbliższym otoczeniu, ale nieduże - powiedziała Zdanowska.
Dopłaty do kredytów im nie pomogą. 'Premiera Tuska zapraszam do grup, gdzie polują na mieszkanie'