advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Wielkopolskie

Jak się żyje pod 60 wiatrakami? "Przyjeżdżali i pytali, czy kury się niosą"

4 min. czytania
07.02.2023 11:02
Możliwość budowy farm wiatrowych w odległości 300 metrów od domów wielorodzinnych i 400 od jednorodzinnych zakłada projekt Trzeciej Drogi i KO. Przepisy liberalizujące zasady stawiania farm wiatrowych dołączono do projektu o mrożeniu cen energii. Wybuchła awantura. O tym, jak się żyje w sąsiedztwie wiatraków, pisaliśmy na tokfm.pl.
|
|
fot. Agnieszka Wynarska, TOK FM

O zmianie przepisów dotyczących stawiania farm wiatrowych mówi się od dawna. W lutym Sejm znowelizował ustawę tak, by wiatraki mogły powstawać w odległości minimum 700 metrów od domów, przy spełnieniu szeregu dodatkowych warunków. Teraz pojawiła się nowa propozycja - dołączona przez KO i Trzecią Drogą do projektu ustawy o mrożeniu cen energii. Zakłada możliwość budowy farm wiatrowych w odległości 300 metrów od domów wielorodzinnych i 400 od jednorodzinnych. Projekt ostro krytykują politycy PiS wskazując, że pozwala on na wywłaszczenia ludzi pod farmy wiatrowe. Przypominamy tekst z lutego o Margoninie w Wielkopolsce, gdzie już od kilkunastu lat funkcjonuje potężna, licząca 60 turbin, farma.

Margonin to gmina wiejsko-miejska położona w województwie wielkopolskim. Mieszka tu 6,4 tys. osób. Wokół rozciągają się pola uprawne, jest malownicze jezioro z plażą, przyciągające latem okolicznych mieszkańców. Są też wiatraki.

- Plan budowy wiatraków w naszej gminie pojawił się prawie ćwierć wieku temu - opowiada burmistrz Janusz Piechocki. - Zmieniały się firmy i koncepcje. Odbyły się konsultacje społeczne z mieszkańcami, co na tamte czasy było nowością. Ostatecznie kilkanaście lat temu w gminie stanęło 60 turbin wiatrowych. Do ubiegłego roku byliśmy największą farmą lądową w Polsce i siódmą w Europie - dodaje z uznaniem.

 

"To potężny zastrzyk pieniędzy dla gminy"

arma wiatrowa o mocy 120 megawatów kosztowała 166 mln euro i jest w stanie zaspokoić potrzeby energetyczne 90 tys. gospodarstw domowych. Wysokość każdego słupa - razem z łopatami - to 140 metrów. Wiatraki ciągną się wzdłuż drogi nr 193, górując nad polami, domami i budynkami gospodarczymi.

Dla środowiska naturalnego wiatraki to czysta energia, a dla gminy - czysty zysk. Jak wylicza burmistrz Piechocki, co roku do samorządowej kasy trafia 6 mln złotych. - Przy 45-milionowym budżecie to jest aż 15 procent. To naprawdę znaczący zastrzyk gotówki w rozwój gminy - ocenia nasz rozmówca. - W wyniku tej inwestycji powstała też wytwórnia papieru, bo wreszcie mamy prąd na potrzeby inwestycyjne. Pracę znalazło tu 80 osób - dodaje.

Wiatraki w Margoninie w Wielkopolsce.
Wiatraki w Margoninie w Wielkopolsce.
Agnieszka Wynarska, TOK FM

30 tys. złotych rocznie za dzierżawę gruntu pod wiatrak

Wiatraki to także zysk dla rolników, którzy wydzierżawili swoje pole i drogę dojazdową. - Od inwestora otrzymują około 30 tys. złotych rocznie za jeden wiatrak. A niektórzy mają dwa na swoim terenie - opowiada burmistrz.

- Nie słyszałam, by sąsiedzi się skarżyli. Nic nie mówią, że im to szkodzi, bo zawsze jest to pieniądz - mówi nam pani Mirosława, która mieszka na tzw. górce Pachowicza, z której rozpościera się piękny widok na okolicę. - U mnie wiatraków nie postawią. I dobrze, bo przynajmniej mam spokój - dodaje z uśmiechem seniorka spotkana na rynku.

O wiatraki pytamy też Piotra Nogajczyka, którego dom znajduje się - w prostej linii - 500 metrów od słupa. - Stoi na polu mojego sąsiada. Mi to nie przeszkadza. Na początku może i był hałas, ale teraz już tego nie słyszę. Przyzwyczaiłem się - zapewnia.

- Śpi pan w nocy? - pytam.

- Pewnie, że tak. Jeśli ktoś się zastanawia, to naprawdę nie ma czego się bać - dodaje.

Innego zdania jest mieszkająca przy drodze nr 193 pani Maria (imię zmienione). Tuż za jej domem - w odległości około pół kilometra - kręcą się wielkie łopaty.

Nikomu nie życzę takiego wiatraka za płotem. Od kiedy tu jest, nie mogę spać, mam ciągłe bóle głowy - opowiada starsza kobieta. - Latem, kiedy jest wietrznie, nie idzie okna otworzyć, taki jest hałas, nie mówiąc już o komforcie spania. Korzystają tylko ci, co dostają za to pieniądze, a reszta cierpi - dodaje zdenerwowana. - pani Maria

- Ja myślałem, że chociaż prąd będziemy mieli tańszy, a tu guzik - żali się sąsiad pani Marii. - Najgorzej jest, gdy mocno wieje z północy. Wtedy jest duży hałas. Nie będę jednak narzekał, bo to i tak niczego nie zmieni - dodaje.

Wiatraki w Margoninie w Wielkopolsce.
Wiatraki w Margoninie w Wielkopolsce.
Agnieszka Wynarska, TOK FM

Sąsiednie gminy idą w ślady Margonina

W pierwszych latach po uruchomieniu farmy do Margonina przyjeżdżały wycieczki samorządowców z całego kraju. Pytali, jak to działa, czy się opłaca, jak żyje się mieszkańcom i… czy kury się niosą, a krowy dają mleko. - Pierwszy raz, jak usłyszałem te pytania, to chciałem się roześmiać, ale nie miałem zamiaru nikogo obrazić - mówi rozbawiony Piechocki. - Otóż zapewniam, że dzieci się rodzą, a kury znoszą jajka. W promieniu 50 czy 100 metrów od wiatraków pasą się daniele i sarny, a żurawie kukurydzę jak dziobały przed wiatrakami, tak dziobią i dzisiaj - zapewnia samorządowiec.

Kilka lat po Margoninie wiatraki pojawiły się także w sąsiedniej gminie Gołańcz. Ten sam inwestor postawił tu 52 turbiny wiatrowe. W ubiegłym roku kolejnych 35 wiatraków wyrosło w gminie Budzyń.

- Co pan sądzi o zmianach w ustawie wiatrakowej, które zmniejszają odległości od zabudowań z 10 wysokości wiatraka do 500 - czy jak chce poseł Marek Suski - do 700 metrów? - pytamy burmistrza.

- Oddajmy władztwo społeczności lokalnej i oczywiście tam, gdzie ludzie nie chcą, boją się - choć nie wiem, dlaczego - to nie powinno być wiatraków. Nie można nic robić na siłę. Ale tam gdzie ludzie chcą i jest taka możliwość, to nie zabraniajmy im tego - mówi Piechocki. - Dziś nasi mieszkańcy nie mogą postawić zabudowania w odległości mniejszej, niż 1,5 kilometra, mimo że stawialiśmy farmę przed ustawą z 2016 roku - tłumaczy nasz rozmówca.

Zmiany w ustawie wiatrakowej są jednym z 37 kamieni milowych, które Polska ma zrealizować, aby spełnić wymogi i uruchomić środki z Krajowego Planu Odbudowy.

>> Czytaj także: Prąd, pieniądze i drogi. Tak w Bobowie wiatraki budowali. Teraz czekają na nowe przepisy