,
Obserwuj
Wielkopolskie

Morderstwo 5-latka w Poznaniu. Zbysław C. nie przyznaje się do winy. "Nie pamięta"

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
25.10.2023 15:26
Podejrzany o zabicie 5-letniego chłopca w Poznaniu Zbysław C. został we wtorek przesłuchany przez prokuraturę. Mężczyzna nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. - Nie pamięta, co się stało - przekazał w środę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
|
|
fot. Piotr Skornicki / Agencja Wyborcza.pl

Chodzi o tragiczne wydarzenia z ubiegłej środy (18 października). Na poznańskim Łazarzu 71-letni Zbysław C. zaatakował nożem 5-letniego Maurycego. Chłopiec - wraz z grupą przedszkolaków - szedł na wycieczkę. Został raniony w klatkę piersiową, zmarł.

Napastnika ujęto chwilę po zdarzeniu. Trafił do szpitala. W czwartek poznańska prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu Zbysławowi C. zarzutu zabójstwa chłopca. Śledczy informowali też, że skierowali do sądu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec mężczyzny. Stan zdrowia 71-latka nie pozwalał jednak na wykonywanie czynności procesowych z jego udziałem.

"Nie przyznaje się do winy"

Dopiero we wtorek (24 października) Zbysław C. został przesłuchany. - Nie przyznaje się do winy, odmawia składania wyjaśnień. Nie pamięta, co się stało - przekazał w środę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak.

Prokurator dodał, że podejrzany jest tymczasowo aresztowany, a śledczy czekają na wydanie opinii psychiatrycznej dotyczącej stanu poczytalności Zbysława C. w chwili popełnienia zarzucanego mu czynu. Wawrzyniak wyjaśnił, że na razie biegli określili jedynie, iż 71-latek może brać udział w czynnościach procesowych.

Zabójstwo 5-latka w Poznaniu. Pan Grzegorz obezwładnił nożownika. 'Od tyłu go zaszedłem'

Zbysław C. był mieszkańcem okolicy Karwowskiego, gdzie doszło do tragedii. Został zatrzymany niemal przy drzwiach swojej kamienicy. Zatrzymania dokonała policjantka. Pomógł w tym jeden z pracowników firmy Remondis odbierającej śmieci w tym rejonie. Śledczy podawali w ubiegłym tygodniu, że 71-latek cierpi na schorzenia neurologiczne, które spowodowały zmiany organiczne w mózgu. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o guz mózgu.

Relacje świadków

Z relacji świadków - mieszkańców Karwowskiego - wynikało, że już przed tragicznym zdarzeniem 71-latek zachowywał się dziwnie. Miał krążyć po okolicy, mówić sam do siebie, obserwować otoczenie. Relacjonowano, że wszedł do jednego ze sklepów, gdzie domagał się alkoholu. Miał grozić nożem ekspedientce.

Nowe informacje w sprawie Grzegorza Borysa. Policja rozszerza obszar poszukiwań

Rzecznik prokuratury przyznał, że świadkowie rzeczywiście informowali, że Zbysław C. zaczepiał inne osoby, w tym ekspedientkę w sklepie. - Pani nie obawiała się jego zachowania. Potem zaczepiał również innego mężczyznę w okolicy miejsca zdarzenia i ten pan też to zignorował. Potem przyszedł do grupki dzieci. Stwierdził, że wszystkich zabije. Podszedł, zadał cios - relacjonował Wawrzyniak.

Dopytywany przyznał, że wszystko wskazuje na to, iż 5-letni Maurycy był przypadkową ofiarą. Zaznaczył, że całe zdarzenie było bardzo dynamiczne.

Źródła: PAP