GW: Przebita klatka piersiowa i złamane żebra. Horror po spektaklu dla dzieci w Poznaniu
"Święta w Hogwarcie" to immersyjne przedstawienie zrealizowane z myślą o dzieciach od pięciu do 12 lat, wyprodukowane przez Hyper Gobal Production. W poniedziałek 9 grudnia w sali kina Apollo w Poznaniu odbyły się trzy spektakle. Tuż po zakończeniu tego ostatniego, gdy wielu widzów nie wstało jeszcze z miejsc, doszło do dramatycznego zdarzenia.
Jak relacjonowała w rozmowie z 'Gazetą Wyborczą' jedna z uczestniczek - Magdalena Radomska, z sufitu spadła metalowa siatka, trafiając w kobietę, która akurat przebywała między pierwszym rzędem a sceną. - Zaczęła strasznie krzyczeć z bólu, wołała, że coś się w nią wbiło. Karetka przyjechała po około dziesięciu minutach, ta pani już wtedy nie krzyczała, myślę, że straciła przytomność - opowiadała świadkini zdarzenia.
Szybko zaczęto się domyślać, co było przyczyną wypadki. - Ludzie zwracali uwagę, że ekipa techniczna zaczęła demontować scenografię, zanim salę opuścili widzowie. A to jest niedopuszczalne - mówiła 'Wyborczej' Radomska.
Postępowanie wyjaśniające w związku z wypadkiem na terenie kina Apollo prowadzi Komenda Miejska Policji w Poznaniu. - Metalowy element podtrzymujący oświetlenie spadł na kobietę, która wychodziła z sali. Kobieta jest w szpitalu, ma ranę kłutą w okolicy klatki piersiowej, złamane żebra i uszkodzoną wątrobę - tak wynika ze zgromadzonej przez nas dokumentacji medycznej. Tej pani nie udało się jeszcze przesłuchać ze względu na stan zdrowia - przekazał mł. asp. Łukasz Paterski. Jak dodał policjant, postępowanie jest prowadzone pod kątem narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia lub życia.
Producent spektaklu: To nie miało prawa się wydarzyć
O wypadku wie już także Armen Avanesian, prezes spółki Targem, do której należy Hyper Global Production. - Spadła metalowa siatka, do której przymocowane były projektory i tiul. Podobno ktoś z ekipy technicznej po spektaklu dotknął tiulu i wtedy konstrukcja spadła, więc zdarzyło się coś, co nie miało prawa się wydarzyć - wyjaśnił Avanesian.
Jak przekonywał producent, za sprawy techniczne odpowiada ekipa, z którą współpracuje od lat i nigdy wcześniej nie było żadnych problemów. - Zawsze też demontaż zaczyna się, jak już widzowie wyjdą z sali. Mam zapewnienie od tej ekipy, że tak było też tym razem. Ale żeby sprawę wyjaśnić, zamówiłem ekspertyzę sprzętu - zaznaczył Avnesian.
Kino Apollo jeszcze nie odniosło się do sprawy.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>