,
Obserwuj
Wielkopolskie

Lekarz z Konina i organista z zarzutami pedofilii. Policja szuka DNA na obrazie Jana Pawła II

3 min. czytania
10.04.2025 12:17
Sąd zdecydował o areszcie dla Artura Z., ordynatora oddziału onkologii w szpitalu w Koninie (woj. wielkopolskie), oraz Krzysztofa A., byłego organisty z kościoła pw. św. Barbary w Turku. Prokuratura zarzuca im seksualne wykorzystywanie małoletnich. "Sprawa jest poważna i rozwojowa" - powiedziała "Gazecie Wyborczej" prokuratorka Aleksandra Marańda.
|
|
fot. Piotr Żytnicki

W poniedziałek 7 kwietnia 47-letni Artur Z. kierujący Oddziałem Onkologicznym z Pododdziałem Hematologicznym szpitala w Koninie, nie stawił się w pracy. Dyrekcja szpitala dowiedziała się o jego zatrzymaniu dopiero, gdy policja przeszukiwała jego gabinet. Krystyna Brzezińska, dyrektorka szpitala w rozmowie z dziennikarzem 'Gazety Wyborczej' Piotrem Żytnickim podkreśliła, że lekarz "oceniany był pozytywnie, nikt się na niego nie skarżył".

TV Republika i wPolsce24 bez koncesji. Przestaną nadawać? Ekspert nie zostawia złudzeń

Drugie oblicze lekarza i ministranta

Artur Z. mieszka w Turku i aktywnie uczestniczy w życiu Kościoła jako ministrant i lektor. Na zdjęciach, do których dotarła "GW", widać go w otoczeniu dzieci, m.in. podczas koncertów Maryli Rodowicz, której jest fanem. Na zdjęciach pojawiają się również dwaj chłopcy, których Prokuratura Rejonowa w Koninie uznaje za pokrzywdzonych.

Prokuratura zarzuca onkologowi obcowanie płciowe z 14-letnim chłopcem w 2013 roku. Do zbliżeń miało dochodzić w różnych miejscach. Rodzice chłopca znali lekarza z kościoła i - jak podaje osoba znająca ustalenia śledztwa - nie podejrzewali niczego złego. Ponadto lekarz proponował wielu dzieciom zajęcia z chemii i matematyki.

Pokrzywdzony, dziś dorosły, pół roku temu złożył zawiadomienie. "Pokrzywdzony złożył zawiadomienie, gdy od kogoś dowiedział się, że to samo, co z nim, lekarz robi teraz z innymi chłopcami. Chciał to powstrzymać" - mówiła osoba znająca ustalenia śledczych. Zawiadomienie zbiegło się z działaniami operacyjnymi, które już wcześniej prowadziła poznańska policja.

Psycholog uczestniczący w przesłuchaniu pokrzywdzonego mężczyzny uznał jego zeznania za wiarygodne. Ofiara wskazała także drugiego sprawcę - organistę Krzysztofa A., który również miał molestować go w dzieciństwie.

Organista molestował podczas mszy. Policja zabezpieczyła portret Jana Pawła II

Według ustaleń śledztwa, organista Krzysztof A. miał wykorzystywać seksualnie dwóch chłopców w latach 2011-2012. Do stosunków miało dochodzić na niedostępnym dla wiernych chórze kościoła pw. św. Barbary w Turku podczas mszy świętych.

Krzysztof A. (który w 2007 roku - bez sukcesu) kandydował do Sejmu z listy LPR, przyznał się do obcowania płciowego z dwoma małoletnimi. Przez dwa dni składał szczegółowe wyjaśnienia.

Była dyrektorką szpitala przez osiem dni i zrezygnowała. Mówi, że odda pieniądze

Podczas przesłuchania Krzysztof A. przyznał, że w trakcie stosunków płciowych w kościele ejakulował na obraz z wizerunkiem Jana Pawła II. Policja, na polecenie prokuratury, zabezpieczyła obraz do badań. "Znalezienie DNA organisty mogłoby stanowić kolejny dowód w sprawie" - wskazano na łamach "Gazety Wyborczej".

'Pokrzywdzonych może być nawet kilkunastu chłopców'

W środę 9 kwietnia sąd w Koninie aresztował zarówno lekarza, jak i organistę. Obrońcy Artura Z. - Maciej Lenart i Remigiusz Sapieja - przekonywali, że "pokrzywdzony jest kompletnie niewiarygodny" i wyrazili przekonanie, że "postępowanie dowiedzie niewinności ich klienta". Sąd uznał jednak, że zebrane przez prokuraturę dowody uprawdopodabniają popełnienie przestępstwa.

Śledztwo trwa. Policja bada również wątki molestowania małoletnich ministrantów w latach 2023-2024. Według źródła znającego sprawę, "pokrzywdzonych może być nawet kilkunastu chłopców".

Wśród zabezpieczonych dowodów znajdują się telefon i komputer Artura Z. "Wiemy, że zabierał chłopców na wycieczki, koncerty, mecze piłkarskie, na pizzę i sushi. Kupował drogie prezenty" - relacjonował rozmówca dziennikarzy.

Dla kogo jest ośrodek w Czerwonym Borze? 'Nawet politycy nie do końca rozumieją'

Dyrekcja szpitala zapewniła, że lekarz pracował wyłącznie z dorosłymi pacjentami.

Kościół pw. św. Barbary oraz kuria diecezjalna we Włocławku nie skomentowały sprawy.

Posłuchaj: