,
Obserwuj
Lubelskie

Była dyrektorką szpitala przez osiem dni i zrezygnowała. Mówi, że odda pieniądze

3 min. czytania
07.04.2025 12:05
Tylko osiem dni - tyle przepracowała Ewa Jankowska jako pełniąca obowiązki dyrektora szpitala powiatowego w Świdniku - podała Wirtualna Polska. Tymczasem pracownicy placówki nadal nie otrzymali pełnych pensji za styczeń i odwoływane są kolejne zabiegi.
|
|
fot. East News/Wojciech Olkuśnik

 

  • Ewa Jankowska, była wiceprezes Tauron Wytwarzanie, przepracowała tylko osiem dni jako p.o. dyrektora szpitala w Świdniku, po czym złożyła rezygnację, twierdząc, że wykonała swoje zadanie - poinformowała Wirtualna Polska;
  • W ocenie radnego Jakuba Osiny wybór Jankowskiej był efektem "storpedowania konkursu" na nowego dyrektora. "Jedyna jej przydatność, to koneksje polityczne" - powiedział samorządowiec o Jankowskiej;
  • Szpital boryka się z zadłużeniem przekraczającym 30 milionów złotych, zaległościami płacowymi (lekarze nie otrzymali pensji od stycznia) i problemami z zaopatrzeniem w leki;
  • Związki zawodowe oraz lokalni radni apelują o szybkie wyznaczenie stałego dyrektora, który podejmie konkretne działania naprawcze, zamiast wdrażania tymczasowych rozwiązań.

 

Konkurs unieważniono, starosta wybrała Jankowską

Szpital SPZOZ w Świdniku (woj. lubelskie) jest pogrążony w finansowym kryzysie. Według szacunków dziura finansowa w kwietniu wyniesie około 2 milionów złotych, co odpowiada miesięcznemu przyrostowi długu, który przekroczył już 30 milionów złotych.

Mimo dramatycznej sytuacji, do ogłoszonego niedawno konkursu na stanowisko dyrektora zgłosiło się kilku kandydatów. Konkurs jednak unieważniono. "Cztery osoby spełniły wszystkie wymogi formalne, trzy stawiły się na rozmowie. A siedem poważnych osób z komisji konkursowej nie potrafiło wybrać najlepszego kandydata" - powiedział "Wirtualnej Polsce" Jakub Osina, opozycyjny radny, który pracował w komisji.

Jego zdaniem unieważnienie konkursu było celowe. "W mojej ocenie ten konkurs został storpedowany wyłącznie po to, żeby włożyć na pełniącego obowiązki dyrektora osobę, która nie spełnia warunków, tzn. nie ma żadnego doświadczenia w służbie zdrowia. Taka jest moja ocena przydatności Ewy Jankowskiej do bycia dyrektorem szpitala. Jedyna jej przydatność, to koneksje polityczne" - wskazał Osina.

'Ludzie mdleli w pracy, ktoś pluł krwią'. Wstrząsająca relacja byłego pracownika Northvolt

Niemal natychmiast po unieważnieniu konkursu, starosta Waldemar Jakson (PiS) powołał na p.o. dyrektora właśnie Ewę Jankowską, byłą wiceprezes Tauron Wytwarzanie i wieloletnią współpracowniczkę Artura Sobonia, obecnie członka zarządu NBP. Misją Jankowskiej, jak sama twierdzi, miało być "pokazać prawdziwych informacji i stanu finansowego w szpitalu". Nie zrezygnowała jednak z pracy w miejskiej spółce Pegimek, bo - jak przyznała - od początku wiedziała, że nie zostanie w szpitalu na długo.

Jankowska "wykonała swoje zadania". Szpital nadal jest w ruinie

4 kwietnia, zaledwie osiem dni po objęciu funkcji, Jankowska ogłosiła rezygnację. "Wykonałam swoje zadanie. Dzisiaj wiemy, że sytuacja szpitala jest dramatyczna" - tłumaczyła była p.o. dyrektora w rozmowie z WP. Zapowiedziała też, że swoje wynagrodzenie za ten okres przekaże jako darowiznę na rzecz szpitala, ale odmówiła podania kwoty.

Szpital SPZOZ w Świdniku zmaga się z poważnymi zaległościami płacowymi. Lekarze na kontraktach nie otrzymali wypłat od stycznia, a niedawno przez cztery dni anestezjolodzy ograniczyli pracę do trybu ostrych dyżurów, co doprowadziło do odwołania planowych zabiegów. "Opóźnienie w wypłatach tłumaczono bardzo prosto: nie mamy waszych pieniędzy. A my przecież też mamy swoje wydatki, raty kredytów, nikt nam tego nie podaruje" - skarżył się w rozmowie z WP jeden z lekarzy.

Dodatkowo, hurtownie nie realizują dostaw leków ze względu na nieopłacone faktury. "Musimy między oddziałami robić sobie pożyczki leków. Tak nie powinno być" - podkreśla lekarz cytowany przez WP.

Nie ma ordynatora. Rządzi ten, kto ma dyżur. Dramatyczna sytuacja w lubelskim szpitalu

O przyszłości placówki zdecyduje najbliższe wsparcie finansowe ze strony powiatu oraz planowane zaciągnięcie kredytu. Rozważane są również reorganizacje, w tym ewentualne połączenie ze szpitalem w Łęcznej, który nie posiada oddziałów położniczego, ginekologii i pediatrii - te z kolei działają w Świdniku.

"Tam nie jest problemem to, kto pójdzie na dyrektora. Problemem jest to, że ktokolwiek tam pójdzie, zastanie pustą kasę (...), bo lekarze zaraz odejdą od łóżek" - mówił burmistrz Świdnika Marcin Dmowski, który zaproponował przejęcie szpitala przez miasto.

Związki zawodowe i lokalni radni apelują o jak najszybsze powołanie dyrektora na stałe. "Jeżeli Ewa Jankowska miałaby być dyrektorem docelowo, to byłabym w stanie to zrozumieć. Ale przychodzenie na chwilę, zrobienie porządków i ustąpienie do spółki komunalnej, to jakoś mi się to nie kalkuluje, bo to jest tylko plastrowanie, a rana będzie dalej krwawić. To nie na tym powinno polegać, że przeprowadzamy działania, które mają na chwilę pomóc, tylko należałoby wyłonić dyrektora, który weźmie pełną odpowiedzialność za działanie szpitala. A nie tylko tydzień, miotła i wracamy do swojej wcześniejszej pracy - komentowała w rozmowie z WP radna miejska Edyta Lipniowiecka (Polska 2050).

Starosta Jakson nie wyznaczył jeszcze nowego p.o. dyrektora szpitala w Świdniku.

Posłuchaj: