Kary srogie, ale bat trochę za krótki. Uchwała krajobrazowa w Gdyni już obowiązuje
Uchwała krajobrazowa ma ukrócić reklamowy chaos. Rada Miasta w Gdyni przyjęła ją w sierpniu 2023 roku. Przez 12 miesięcy - do 12 października 2024 roku - trwał okres przejściowy. Przedsiębiorcy mieli więc czas na dostosowanie się do jej wymogów. Wystarczy jednak przejechać się po mieście, by zauważyć, że nie wszyscy to jeszcze zrobili.
Urzędnicy policzyli reklamy w Śródmieściu. Okazało się, że jest ich około 2,5 tysiąca. Część z nich nie spełnia wymogów uchwały. Dlaczego więc wciąż wiszą? - Dopiero dzisiaj mamy prawne narzędzia, by wyzwać, karać i nakazywać. Pracownicy dzisiaj wyszli w teren - powiedział dyrektor urzędu Łukasz Kobus.
Jeśli chodzi o wiszące reklamy - niezgodne z uchwałą krajobrazową - urzędnicy muszą je fotografować, zmierzyć i wysłać wezwanie z informacją, że jeśli dany przedsiębiorca nie dostosuje się do nowego prawa, to zostanie na niego nałożona kara. - Zakładam, że pierwsze wezwania będziemy wysyłali już w tym tygodniu - zapewnił urzędnik.
Maszyny, barierki i hałas. Ruszył remont opaski Bulwaru Nadmorskiego w Gdyni
Surowe kary
Przewidziane w Gdyni kary za nielegalne reklamy mogą przedsiębiorców zaboleć. Każdy dzień eksponowania niezgodnego z wymogami uchwały banera czy szyldu to konkretne pieniądze. - Dla przykładu, kara za metrową reklamę wynosi 158 złotych dziennie. Natomiast w przypadku przeciętnej reklamy na elewacji budynku, może to być niemal 1500 złotych za jeden dzień - wyliczał Kobus, zapewniając jednocześnie, że miastu nie chodzi o efekt fiskalny, ale estetyczny.
- Liczymy na to, że przedsiębiorcy dostosują się i zareagują na te wezwania. Nie chcemy zarabiać na naszych mieszkańcach. Zależy nam na tym, żeby miasto zostało uporządkowane - podsumował dyrektor.
Zmarnowany rok?
Narzędzie do opanowania reklamowego chaosu jest gotowe. Problemem może być jego sprawne używanie. Opozycja punktuje władze miasta, że brakuje jednostki wyznaczonej do egzekwowania zapisów uchwały.
- Ten rok został zmarnowany - stwierdził radny Łukasz Piesiewicz z klubu Radnych Koalicji Obywatelskiej, Ruchów Miejskich i Lewicy. - Poprzednia władza nie chciała drażnić przedsiębiorców, że za chwilę będą musieli swoje reklamy zdejmować i wydawać pieniądza na nowe, a nowa władza powoli się wdrażała i dopiero we wrześniu zaczęła kampanię informacyjną - rozkładał ręce.
W jego ocenie model, w którym kary nakłada prezydent po informacji od ZDiZ i opinii miejskiego plastyka jest nieefektywny i niestosowany w miastach, które swoje uchwały krajobrazowe już mają.
Opozycja apeluje o więcej zaangażowania
- Skala jest ogromna. 2,5 tysiąca reklam tylko w Śródmieściu, z których - według szacunków sprzed kilku lat - nawet 80 proc. może być nielegalna i tylko dwóch pracowników ZDiZ - kręcił głową Piesiewicz. - Musimy zabrać się za to bardziej energicznie, żeby Gdynia - jako ostatnia w Trójmieście - oczyściła się z tego chaosu reklamowego - apelował.
Potrzebę przyspieszenia widać też w deklaracjach władz miasta. Na najbliższej sesji głosowany ma być projekt utworzenia specjalnej komórki w strukturach Zarządu Dróg i Zieleni, która będzie zajmować się właśnie egzekucją uchwały krajobrazowej.