Awantura na miesięcznicy smoleńskiej. "Komendant stołeczny został zmuszony"
We wtorek, 10 września, odbyła się kolejna miesięcznica smoleńska. Na placu Piłsudskiego pojawili się politycy Prawa i Sprawiedliwości z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Złożyli wieńce pod pomnikiem Ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Na miejscu byli też przeciwnicy poprzedniej władzy, wśród nich m.in. działacze Obywateli RP. Jak co miesiąc, doszło do awantury.
Zgromadzeni wykrzykiwali w stronę polityków PiS hasła: 'Rozliczymy was', 'Mamy tu dwa grosze na partię' czy 'Kaczyński do budy, siadaj nie gadaj'.
- Ci, którzy tutaj przychodzą, powinni być przedmiotem i będą przedmiotem zainteresowania służb specjalnych - powiedział Kaczyński w wystąpieniu przed pomnikiem. - Prawdziwe, uczciwe polskie sądy kiedyś ich osądzą - dodał. Ocenił, że comiesięczne 'prowokacje' w trakcie obchodów 'są syndromem głębokiej zależności z jednej strony od Niemiec, a z drugiej strony od Rosji'.
Wkurzyli się na Tuska. 'Dali nam trzy dni robocze'
Kilka godzin później, podczas konferencji prasowej, Kaczyński dodał, że uczestnicy obchodów smoleńskich nie są w należyty sposób ochraniani przez policję przed atakami i zaczepkami. - Kiedyś policja ten obowiązek spełniała, dzisiaj go nie spełnia. Udaje, że się nic nie dzieje. Pojedynczy policjanci czasem reagują i tu jesteśmy wdzięczni, ale ci, którzy dowodzą, mają najwyraźniej inne rozkazy - ocenił szef PiS.
Jego zdaniem, wobec uczestników 'tolerowana jest agresja', którą 'można określić krótko - putinada'. Nawiązał w tym kontekście do tabliczki, którą protestujący przeciwko obchodom smoleńskim co miesiąc składają przed pomnikiem ofiar. Widnieje na niej napis: 'Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który ignorując wszelkie procedury nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski'.
'Komendant został zmuszony'
Rafał Jankowski, szef policyjnych związkowców - w rozmowie z Onetem - nie krył oburzenia słowami Jarosława Kaczyńskiego. Przekonywał, że policjanci 'stoją po stronie prawa'. - Owszem, wypełniają też polecenia przełożonych, w tym zakresie nic się nie zmieniło - powiedział Onetowi.
Dalej Jankowski stwierdził, że na czas miesięcznicy smoleńskiej 'komendant stołeczny znowu został zmuszony, żeby ściągnąć większą liczbę policjantów do ochrony tego comiesięcznego zdarzenia'. - Tak naprawdę uczestnicy tych 'jasełek' - i mówię tu o obu stronach konfliktu - powinni przeprosić teraz warszawiaków, którzy potrzebowali w tym czasie pomocy, a do których przez te manifestacje policja nie dojechała na czas albo nie dojechała w ogóle - powiedział dziennikarzom Jankowski.
Katastrofa pod Smoleńskiem
10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski.
Źródła: ONET, PAP